Kultura

Żegnaj Mistrzu. Papcio Chmiel nie żyje

Henryk Chmielewski, znany jako Papcio Chmiel Henryk Chmielewski, znany jako Papcio Chmiel Rafał Guz / Forum
Zmarł Henryk Jerzy Chmielewski, twórca komiksów o Tytusie, Romku i A’Tomku, powstaniec, ikona kultury. W polskim komiksie nie było i długo nie będzie postaci takiego formatu.

Henryk Jerzy Chmielewski przez całe życie był związany z Warszawą. Urodził się w 1923 r., brał udział w powstaniu w stopniu starszego strzelca 7. Pułku Piechoty AK „Garłuch”. Od 1947 r. pracował w prasie: w „Świecie Przygód”, później w „Świecie Młodych”. W 1950 r. rozpoczął studia na ASP. Choć znamy go przede wszystkim jako twórcę historyjek o Tytusie, w początkowym etapie kariery rysował inne komiksy, a także obrazki satyryczne.

Czytaj też: Top 7 ksiąg „Tytusa, Romka i A′Tomka”

Tytus ulubiony, gwiazda komiksu

Jego artystyczne życie zdominował jednak Tytus: najbardziej charakterystyczny i uwielbiany bohater polskiego komiksu. Papcio Chmiel poświęcił mu kilkadziesiąt książeczek i wiele wydawnictw okolicznościowych, powstały też animacje (dwa odcinki serialu telewizyjnego i pełnometrażowy film „Tytus, Romek i A’Tomek wśród złodziei marzeń”), gra komputerowa i teatralne adaptacje komiksów, nie mówiąc o niezliczonych gadżetach. Papcio Chmiel chętnie je kolekcjonował, podobnie jak maskotki Tytusa zrobione i nadsyłane przez wiernych czytelników.

Opowieści o przygodach Tytusa, „powstałego z tuszu” szympansa, którego uczłowieczają dwaj harcerze, ukazywały się od 1957 r. na łamach „Świata Młodych”, później w książeczkach. W pierwszych epizodach prasowych Tytus nie był jeszcze ożywioną plamą tuszu, lecz doświadczalną małpką z rakiety lecącej w kosmos.

Już te pierwsze odcinki, graficznie niedoskonałe, zwiastowały narodziny gwiazdy. Wypuszczony z kajuty Tytus nokautuje ciosem w podbródek Romka, na co ten reaguje przerażeniem: „Jesteśmy zgubieni! To duch pana Twardowskiego”. A w kosmosie rakietolot (już wtedy Papcio Chmiel wymyślał niecodzienne nazwy pojazdów) mija drogowskaz kierujący na Księżyc, w stronę Sputnika i do redakcji „Świata Młodych”.

Czytaj też: Tytus ma 50 lat

Lekcja dystansu do rzeczywistości

Abstrakcyjny humor, dynamiczna fabuła, kapitalny język – dziesiątki powiedzonek z komiksów Papcia Chmiela weszło do codziennego użytku – od początku stanowiły o charakterze komiksów Chmielewskiego. I natychmiast zjednały Tytusowi tysiące fanów.

Humor Papcia Chmiela dla wielu czytelników był jedną z pierwszych lekcji dystansu do rzeczywistości. Nawet gdy realia zmuszały autora, by dopisywał do swoich historii aktualne, peerelowskie konteksty (takie jak Akcja Frombork czy wizyta bohaterów na obozie młodzieżowym Artek), nigdy nie pozwolił, by propaganda wzięła górę nad jego autorskimi pomysłami. Choć po latach umieścił Tytusa na ulotce zachęcającej do głosowania na Zbigniewa Ziobrę.

Komiksy powstawały przede wszystkim w latach 70. i 80. Wyprawa na wyspy Nonsensu, Tytus wskakujący przez kinowy ekran do westernu, chroniący zabytki czy pracujący jako dziennikarz (w epoce fake newsów to lektura obowiązkowa!) – to wspomnienia z dzieciństwa kilku pokoleń czytelników. Kto nie czytał Tytusa, nie mówił Tytusem („Precz z preczem!”) i nie marzył o przejażdżce wannolotem, mógł się w tamtych czasach czuć wykluczony.

A wyobraźnia Papcia Chmiela wydawała się nieograniczona: celne powiedzonka, puenty, zabawy lingwistyczne, fantastyczne wynalazki profesora T.Alenta, bohaterowie świadomi, że występują w książeczkach obrazkowych („Jestem Tytus z komiksu”, przedstawia się małpiszon), sam autor pojawiający się na planszach i ingerujący w przygody stworzonych przez siebie postaci lub wdający się z nimi w dyskusje. Do czasów Tadeusza Baranowskiego nie było w Polsce artysty tak świadomie i z przekorą korzystającego z możliwości, jakie daje komiksowe medium.

Jak bardzo Tytus zapisał się w świadomości czytelników, może świadczyć choćby fakt, że niemal natychmiast pomnik poświęcony ofiarom katastrofy smoleńskiej – osławione schody na pl. Piłsudskiego w Warszawie – skojarzył im się ze schodami donikąd z księgi XVIII.

Czytaj też: Następcy Kajko i Kokosza

Nie potrafił porzucić rysowania

„Ja w życiu najbardziej lubię właśnie pracę. Postanowiłem żyć jeszcze siedem lat. Żeby dobić do setki. Jeszcze sporo jest do zrobienia” – opowiadał Chmielewski w rozmowie z Agatą Napiórską dla magazynu „Zwykłe Życie”. Wiele razy chciał pożegnać się ze swoimi bohaterami. Najpierw po zakończeniu regularnej serii (ostatnia księga – XXXI – ukazała się w 2008 r.), potem rysując specjalny album, w którym umieścił swoją opowieść w realiach powstania warszawskiego.

Ale nie potrafił porzucić rysowania. „Skończę jeden album i co robić? Emerytem jestem już od dawna. Ale emerytury nie obchodzę. Przecież ja nigdy nie kończyłem pracy”, tłumaczył. Historyjki komiksowe zastąpiły więc albumy, w których Tytus, Romek i A’Tomek byli świadkami przełomowych wydarzeń w historii Polski i świata: bitwy warszawskiej, wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych czy bitwy pod Grunwaldem.

Papcio Chmiel niemal do ostatnich chwil pozostawał aktywnym twórcą. Zmarł w wieku 97 lat, na kilka dni przed zapowiadaną premierą pożegnalnego albumu „Tytus, Romek i A’Tomek pomagają księciu Mieszkowi ochrzcić Polskę”.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Niezbędnik

Zygmunt Freud i jego rewizja natury człowieka

Gdy Albert Einstein wytyczał nową drogę myśleniu o przestrzeni, czasie i grawitacji, wiedeński lekarz Zygmunt Freud rewidował wiedzę o istocie człowieczej natury.

Joanna Cieśla
08.09.2015
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną