Recenzja filmu: „Asystentka”, reż. Kitty Green
Niewątpliwie jedno z filmowych odkryć sezonu.
Niewątpliwie jedno z filmowych odkryć sezonu.
Pytania o moralność i etykę nauki, stawiane przez Delpy jako reżyserkę i scenarzystkę, wydają się wtórne.
Film nie pozostawia wątpliwości, dlaczego jedna z najsłynniejszych kobiet współczesnego świata stanowi inspirację dla milionów.
Gorzkie spojrzenie na Amerykę okaleczoną przez rasowe i społeczne podziały.
„Więcej niż myślisz” sprawia wrażenie historii z czasów miłosnych listów i marzeń o skradzionych pocałunkach.
Kapitalnie zagrana, trzymająca w napięciu kryminalna intryga z zemstą jako głównym motorem działania.
Gdyby główne role zagrały hollywoodzkie gwiazdy, kto wie, czy „Sergio” nie stałby się hitem.
Monologi i anegdoty, przeplatane archiwalnymi zdjęciami, fragmentami koncertów, układają się w intymną historię przyjaźni i wspólnej pasji.
Widowisko na miarę „Hero” i „Domu latających sztyletów”.
Film skupia uwagę na kluczowych i najbardziej zapalnych punktach nauczania Franciszka I.
Opowieść o samotności i poszukiwaniu wspólnoty.
Autor nie nakręcił filmu sensacyjnego, tylko czarną komedię.
Za porażkę tego ambitnego projektu odpowiada pozbawiony słuchu i wizualnej śmiałości reżyser Donato Carrisi.
Spełniony amerykański sen Pin-Juia okazuje się sumą niepowodzeń i życiowych porażek.
Wartością filmu jest znakomita rola Kristen Stewart.
Mistrzowska gra odtwórców głównych ról, uhonorowanych w obu kategoriach aktorskich na ubiegłorocznym festiwalu w Berlinie.
Przypadkowa zbrodnia odsłania głęboko skrywane sekrety mieszkańców miasta.
Diop rewelacyjnie żongluje konwencjami, miesza i łączy pola interpretacyjne, dając ogromną satysfakcję złaknionemu oryginalności widzowi.
Historia pokazana w „Bankierze” wydarzyła się naprawdę.
Oryginalności spodziewać się nie należy, ale na dwie godziny bezpretensjonalnej rozrywki wystarcza.