Recenzja płyty: Tony Joe White, „Smoke from the Chimney”
Mruczane charakterystycznym, niskim głosem wykonania ballad White’a nie odbiegają jakością ani brzmieniem od tych wydanych za jego życia.
Mruczane charakterystycznym, niskim głosem wykonania ballad White’a nie odbiegają jakością ani brzmieniem od tych wydanych za jego życia.
Każdy, kto decyduje się sięgnąć po utwory stworzone przez Boba Dylana, zderza się z trudnym wyborem.
Zespół założony i prowadzony przez Martynę Pastuszkę to firma solidna i sprawdzona, a przy tym wyrazista.
João de Sousa pomaga wycisnąć z klasycznego repertuaru sto procent saudade będącego jego niezbędnym narodowym składnikiem.
Młynarski po raz kolejny udowadnia, że jest nie tylko wrażliwym muzykiem, ale i wnikliwym badaczem muzyki i muzykowania.
Płyta dojrzała, dopieszczona i zdecydowanie przeznaczona dla tych, którzy mają ochotę po prostu dobrze się bawić.
Imponująca galeria sław rock and rolla i bluesa.
Najpopularniejsza polska piosenkarka ubiegłego roku okazuje się też jedną z bardziej pracowitych – drugi album publikuje rok po pierwszym, stawiając na grupę sprawdzonych współpracowników.
Tytuł płyty odnosi się do Koncertu skrzypcowego Ludomira Różyckiego, którego partytura spłonęła podczas powstania warszawskiego.
Ballady, momentami zbliżające się do popowej estetyki, mogą wręcz zaskakiwać.
Muzyka The Who mimo upływu ponad 50 lat brzmi imponująco świeżo i oryginalnie.
Premierę drugiej płyty obiecującego debiutanta sprzed dwóch lat przekładano nie bez powodu.
Metal jako muzyka czasów apokalipsy to klisza zbyt często nadużywana, lecz w przypadku Mānbryne nie ma w niej fałszu.
Z Sinfonią Varsovią Maksymiuk rozumie się idealnie. Jak to perfekcjonista.
Płyta, która nie pozwala łatwo o sobie zapomnieć.
Częściowo mówione, częściowo śpiewane utwory utrzymane są w nastroju tworzonym przez głos Simpson wspierany przez minimalistyczne tło instrumentalne.
Wykonanie oddaje w pełni atrakcyjność tej niesłusznie zapomnianej muzyki, znakomicie dobrani są też soliści.
Lider zespołu Lao Che, tym razem na płycie solowej, testuje kolejny gatunek muzyczny, którym już przed laty się zajmował, kiedy działał w zespole Koli, uprawiającym nadwiślański hip-hop.
„Z nimi mam totalną swobodę” – chwalił trio Shofar saksofonista Mikołaj Trzaska w autobiograficznym książkowym wywiadzie „Wrzeszcz!”.
Trudno o bardziej niepotrzebną płytę.