Recenzja płyty: The Who, „Sell Out”
Muzyka The Who mimo upływu ponad 50 lat brzmi imponująco świeżo i oryginalnie.
Muzyka The Who mimo upływu ponad 50 lat brzmi imponująco świeżo i oryginalnie.
Premierę drugiej płyty obiecującego debiutanta sprzed dwóch lat przekładano nie bez powodu.
Metal jako muzyka czasów apokalipsy to klisza zbyt często nadużywana, lecz w przypadku Mānbryne nie ma w niej fałszu.
Z Sinfonią Varsovią Maksymiuk rozumie się idealnie. Jak to perfekcjonista.
Płyta, która nie pozwala łatwo o sobie zapomnieć.
Częściowo mówione, częściowo śpiewane utwory utrzymane są w nastroju tworzonym przez głos Simpson wspierany przez minimalistyczne tło instrumentalne.
Wykonanie oddaje w pełni atrakcyjność tej niesłusznie zapomnianej muzyki, znakomicie dobrani są też soliści.
Lider zespołu Lao Che, tym razem na płycie solowej, testuje kolejny gatunek muzyczny, którym już przed laty się zajmował, kiedy działał w zespole Koli, uprawiającym nadwiślański hip-hop.
„Z nimi mam totalną swobodę” – chwalił trio Shofar saksofonista Mikołaj Trzaska w autobiograficznym książkowym wywiadzie „Wrzeszcz!”.
Trudno o bardziej niepotrzebną płytę.
To, co słyszymy, dokładnie przylega do tego, co w tych czasach realnie przeżywamy.
Stuprocentowa zawartość Króla w Królu.
Świadomie groteskowa i przerysowana estetyka zdążyła zjednać autorowi pokaźne grono fanów.
Ten album to dzieło twórcy niesłychanie wrażliwego, niebaczącego na jakiekolwiek ograniczenia stylistyczne.
Wydawałoby się, że o miłości napisano i zaśpiewano już wszystko.
Mateusz Kowalski przeplata kompozycje gitarowych mistrzów transkrypcjami Chopinowskich mazurków.
Jeśli ktoś ich dotąd nie poznał, to najwyższy czas.
Hughes, podobnie jak i reszta The Dead Daisies, rzetelnie wykonuje swoją robotę.
Ta muzyka zadowoli tych, którzy cenią tradycyjną, wysokiej klasy twórczość, opartą na sprawdzonych wzorach.
Warren Ellis mocno wpłynął na muzykę Cave’a w ostatnich latach, a teraz chyba nawet trochę go od siebie uzależnił.