Jak się premier wkopał, mówiąc o swojej ulubionej grze
Mateusz Morawiecki wyjawił, że jest fanem gry „Dig Dug”. Tyle że jak zwykle, mówiąc zwłaszcza o przeszłości, trochę się szef rządu pogubił. A może nawet wkopał...
Mateusz Morawiecki podczas Intel Extreme Masters Katowice 2019
Kancelaria Prezesa RM

Mateusz Morawiecki podczas Intel Extreme Masters Katowice 2019

Automat do gry „Dig Dug”
Krakow Arcade Museum / Interaktywne Muzeum Gier Wideo/mat. pr.

Automat do gry „Dig Dug”

No i okazało się, że Mateusz Morawiecki jest nie tylko opozycjonistą-kombatantem i negocjatorem naszego wejścia do Unii Europejskiej, ale też retrogamerem. I to bardzo konkretnym – uwielbia hicior „Dig Dug”. Tyle że jak zwykle, mówiąc zwłaszcza o przeszłości, trochę się szef rządu pogubił. A może nawet wkopał...

Wspomniana gra należy do kanonu złotej ery arcade video, czyli maszyn z wideogrami, zwanych u nas telewizyjnymi (1978–84). Co ciekawe, w pierwszej połowie lat 80. powstały trzy przesłynne zręcznościowe gry wideo opierające się na kopaniu. Mam na myśli rycie w ziemi, nie kopanie przeciwników, niemniej owych w żadnej nie brakowało.

„Dig Dug”, czyli szlagier o kopaniu

Dzisiejsi, jak premier, 30-, 40-latkowie pocili się nad nimi maniakalnie. Dwie znano z domowych komputerów, a trzecią raczej z automatów. Wszystkie doczekały się sequeli, a dwie spośród nich dały początek sporym seriom.

Pierwsze skrzypce w biznesie wideogrowym, poza USA, grali wówczas Japończycy. Pod sam koniec lat 70. i na początku 80. XX w. japońskiemu Namco wiodło się naprawdę świetnie. Miało już w portfolio m.in. „Galaxian” i megahit „Pac-Man”. W 1982 r. wypuściło wyśmienite wyścigi „Pole Position” oraz tę grę, która nas najbardziej interesuje.

Angielski czasownik to dig oznacza przede wszystkim kopać i to kopanie było w „Dig Dugu” kluczowe, ale by wygrywać, należało używać także... pompki. Służyła ona do eliminowania przeciwników przez pompowanie ich tak długo, aż pękną. Inną metodą likwidacji nieprzyjaciół było spuszczanie na nich kamieni, przy czym te mogły zgnieść także nas. Oczywiście inne zetknięcie z wrogami zabijało głównego bohatera. Przygotowano tychże dwa rodzaje, z czego jeden, smokopodobny, miał możliwość ziania ogniem.

Poziom kończyło wytłuczenie wszystkich, przy czym ostatni każdorazowo próbował nawiać. Punkty, ma się rozumieć, zyskiwano za likwidację szkodników, zjadanie warzywnych lub owocowych smakołyków oraz samo rycie w ziemi. Gra była o tyle oryginalna, że można co prawda zaliczyć ją do labiryntówek (ang. maze game), jednak to sam gracz tworzy labirynt podczas rozgrywki. No i „Dig Dug” to pierwsza gra arcade reklamowana w kinach.

Czytaj także: Wybitne gry wideo z Kraju Kwitnącej Wiśni

Mateusz Morawiecki pomylił gry?

Okazała się ona, i słusznie, szlagierem, bo łączyła prostotę z wyrafinowaniem, niczym „Pac-Man”. Podobnie byliśmy łowcą i zwierzyną. Jednak nie został „Dig Dug”, jak wspomniany tytułowy żółty bohater, protoplastą serii. Sensu stricto sequel zwyczajnie był przekombinowany. A „Dig Dug III” ostatecznie dał początek całkiem nowej grze „Mr. Driller” (1999 r.), a w efekcie serii złożonej z kilkunastu tytułów. Klasyczny „Dig Dug” wracał na nowe urządzenia w wersji oryginalnej,z raz w formie remake’a na PC w pseudo 3D: „Dig Dug Deeper” (2001 r.).

Szef polskiego rządu podczas spotkania z uczestnikami finałowego turnieju e-sportowego Intel Extreme Masters Katowice 2019 powiedział: „Nazywała się »Dig Dug« ta moja gra – taki potworek, który pożerał tego głównego bohatera, czyli gonił mnie, ale tam dochodziłem do jakichś bardzo wysokich poziomów”. Premier nie powiedział nic o tak zasadniczym kopaniu czy pompowaniu. Właściwie jego opis pasuje do wielu gier, np. „Pac-Mana”. Biorąc pod uwagę, że widownia na imprezie to nieźle obeznane dzieciaki uwielbiające wideogry: miało być dobrze, a wyszło średnio. Tylko „Dig Dug” stał się w Polsce popularniejszy.

Czytaj także: Pac-Man jak Picasso, czyli gry wideo w muzeum

Trendy, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj