Rynek

LOT bez porozumienia ze związkami

Samolot PLL LOT Samolot PLL LOT Tony Hisgett / Flickr CC by 2.0
Formalne negocjacje nowych warunków zatrudnienia w Locie zakończyły się fiaskiem, ale stronom nie zależy na eskalacji.

W środę 16 stycznia upłynął przewidziany w porozumieniu z 1 listopada zeszłego roku termin na wypracowanie kompromisu co do warunków zatrudniania w Locie. Związki zawodowe nie przyjęły jednak propozycji zarządu, a w nadchodzącym tygodniu mają zadecydować o ewentualnych akcjach protestacyjnych. Zarząd deklaruje, że mimo upływu terminu wciąż jest gotowy rozmawiać.

Zarząd LOT i związki zawodowe wciąż chcą rozmawiać

Punktem spornym nie jest sama wysokość wynagrodzeń. Pracownicy w Locie nie zarabiali źle już przed jesiennym strajkiem, a teraz LOT zaproponował jeszcze średnio 14-procentową podwyżkę dla każdego pracownika. Bardziej chodzi o metodę naliczania wynagrodzenia oraz formę zatrudniania, a w tych kwestiach przewoźnik jak na razie nie chce ustąpić.

Wydaje się, że żadnej ze stron nie będzie jednak zależało na eskalacji konfliktu i powrotu do sytuacji z października, gdy związki strajkowały, przewoźnik odwoływał loty, a pasażerowie irytowali się na lotniskach. Związkowcy mogą jednak straszyć, by zyskać przewagę w negocjacjach, tym bardziej że prezesowi linii Rafałowi Milczarskiemu niedługo kończy się kadencja.

25 mln zł na podwyżki dla pracowników

Nowa propozycja LOT-u zakłada podwyżki o średnio 14 proc. dla personelu latającego. Oznacza to, że stewardessy w zależności od stanowiska mogą liczyć na dodatkowe od 550 zł do 1700 zł brutto miesięcznie, dla pilotów widełki to od 1600 do aż 6000 zł ekstra na miesiąc.

Łącznie LOT chce przeznaczyć na podwyżki 25 mln zł, z czego 7,6 mln zł będzie przeznaczone na podwyżki wynagrodzenia zasadniczego, 5,8 mln zł na dodatkowe wynagrodzenia zależne od liczby wylatanych godzin, a 7,3 mln zł na premie. Dodatkowe 4 mln zł dostaną też instruktorzy. LOT twierdzi, że na większe podwyżki go nie stać.

Związkowcy mają zastrzeżenia

Związkowcy nie zgadzają się właśnie z podziałem podwyżek na wynagrodzenia podstawowe, zależne od wylatanych godzin oraz niezależne premie.

Według przedstawicielki Międzyzwiązkowego Komitetu Strajkowego Agnieszki Szelągowskiej szczególnie nie do przyjęcia dla związków są premie zależne m.in. od punktualności rejsów. Na ten czynnik załoga pokładowa ma niewielki, a często żaden wpływ. Związkowcy przygotowali też swoją kontrpropozycję, która według Szelągowskiej mieści się w tym samym budżecie 25 mln zł, ale inaczej rozdziela środki.

Propozycja, przynajmniej w ujawnionym zakresie, w ogóle nie dotyka jednak innego problemu, czyli zatrudniania stewardess i pilotów na jednoosobowych działalnościach i umowach cywilnoprawnych. Tych w firmie cały czas przybywa, a związki formalnie nie mogą ich reprezentować.

Bliżej kompromisu

Do kompromisu niewątpliwie jest znacznie bliżej niż w październiku, gdy żądania związkowców uderzały w mur, a zarząd linii zapowiadał brak jakichkolwiek ustępstw. Strajk osiągnął swój cel, bo LOT zrozumiał, że potrzebuje pracowników – tym bardziej że opinia publiczna dość szybko zwróciła się przeciwko konfrontacyjnie nastawionemu Milczarskiemu. Także związkowcy spuścili z tonu, bo początkowo domagali się podwyżek wycenianych nawet na 70 mln zł.

Czytaj także: Strajk w Locie był niewypałem

LOT jest w delikatnej sytuacji

Wydaje się, że w trakcie prowadzonych w zaciszu gabinetów i bez udziału prezesa Milczarskiego rozmów obydwie strony zrozumiały, że LOT nie może sobie pozwolić na eskalację.

Polski przewoźnik od trzech lat wprawdzie zarabia, ale niemal pewne jest, że wyniki w 2018 r. były słabsze od oczekiwań. W 2017 r. przewoźnik zarobił 354 mln zł netto, w 2018 r. miało to być 225 mln zł, jednak na ostateczny rezultat na pewno wpłynął październikowy strajk (miał kosztować ok. 15 mln zł), jak i ogólne pogorszenie kondycji branży lotniczej.

Czytaj także: Jak poważne są kłopoty LOT-u?

Do tego linia to, co zarabia, przeznacza przede wszystkim na rozwój floty. Tylko w 2018 r. LOT odebrał 10 nowych samolotów, w tym trzy dalekodystansowe boeingi 787-9 Dreamliner. Uruchamiane są też nowe trasy – zwłaszcza w przypadku rejsów dalekodystansowych to duże wydatki na promocję i rozpoczęcie operacji lotniczych. W efekcie stosunkowo niewielka część zysków zostaje w spółce na czarną godzinę.

LOT nadal ma na światowym rynku opinię linii nieszczególnie się wyróżniającej, jest średniakiem pod względem wielkości i jakości. Póki trwa dobra koniunktura, może rosnąć, ale w przypadku kryzysu wywołanego np. wzrostem cen ropy, sytuacja LOT-u szybko się pogorszy. W drugiej połowie zeszłego roku wydawało się, że hossa się kończy, ale potem ceny ropy znów spadły – jednak ryzyko dekoniunktury w tej branży zawsze jest na wyciągnięcie ręki.

Czytaj więcej: LOT ma problemy z dreamlinerami. I wizerunkiem

Potrzebne porozumienie dopasowane do realiów

W takiej sytuacji obydwie strony rozumieją, że wypracowane porozumienie musi być dopasowane do realiów rynkowych. LOT utrzymuje, że wynagrodzenia zależne np. od liczby wylatanych godzin to standard w branży (to prawda), dzięki któremu płace są wprost zależne od intensywności pracy; zimą płaci się mniej niż latem.

W niskim zimowym sezonie piloci i stewardessy mają czasem problem z wylataniem nawet podstawowej liczby godzin, więc zarabiają obecnie znacznie mniej niż latem. Gdyby znieść zależność wynagrodzeń od liczby godzin, LOT zapewne musiałby płacić więcej zimą, choć wcale więcej by nie latał. Z drugiej strony wprowadzanie zależności wynagrodzeń od czynników niezależnych od pracowników budzi całkowicie zrozumiały opór związków.

Czytaj także: W Locie wojna. To groźne dla pasażerów i gospodarki

Oferta wciąż na stole, czy związki zawodowe LOT-u wybiorą strajk?

LOT twierdzi, że jego oferta wciąż jest ważna, a jeśli związki ją przyjmą, nowe pensje będą obowiązywały wstecznie od 1 stycznia. Związki jednak twierdzą, że tej propozycji nie przyjmą. Już raz pokazały, że są gotowe strajkować, ale teraz poparcie społeczne i wewnątrz firmy dla kolejnego protestu byłoby znacznie niższe – zapewne więc także związkowcy zgodzą się ostatecznie na kompromis, choć będą chcieli jeszcze jakichś ustępstw.

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Dramat dzieci z wrodzonymi wadami

Co roku rodzi się ponad 2 tys. dzieci z głębokimi wadami. Ich rodziców czasem trzeba zastąpić lub im pomóc. Lecz nie ma kto tego zrobić.

Agnieszka Sowa
01.11.2016
Reklama