Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Rynek

Poczta bez prezesa. Sebastian Mikosz odwołany ze stanowiska

Sebastian Mikosz stracił stanowisko prezesa zarządu Poczty Polskiej. Sebastian Mikosz stracił stanowisko prezesa zarządu Poczty Polskiej. Dawid Żuchnowicz / Agencja Wyborcza.pl
Miał ambitne plany, lecz nie znalazł pieniędzy, aby je realizować. Zaczął cywilizować placówki pocztowe, jednak nie przekonał do współpracy Orlenu. Zostawia Pocztę chudszą, ale czy lepszą?

Dwa lata – tyle wytrwał na stanowisku prezesa Poczty Polskiej Sebastian Mikosz. Ministerstwo Aktywów Państwowych tłumaczy, że decyzja o jego odwołaniu wynika z konieczności zapewnienia „skutecznej realizacji założeń strategicznych, w tym odbudowy pozycji rynkowej spółki”. Mówiąc wprost, Mikosz najwyraźniej nie przekonał ministra Wojciecha Balczuna, że jest w stanie uczynić z państwowego molocha skutecznie zarządzaną firmę. Mimo że zdołał znacznie poprawić jej wyniki. Poczta Polska miała w 2023 r. stratę przekraczającą 600 mln zł, a rok później była na minusie już „tylko” nieco ponad 200 mln zł. W ubiegłym roku prezes Mikosz dokonał drastycznej operacji odchudzenia spółki – liczba etatów spadła z prawie 59 tys. do ok. 50 tys.

Nie udała się fuzja z Orlenem

Mikoszowi udało się w 2025 r. zwiększyć przychody ze sprzedaży usług finansowych – o prawie 10 proc. Planował wykorzystać potencjał Banku Pocztowego (trzy czwarte jego akcji należy do Poczty), a z placówek uczynić regionalne centra usług finansowych. Jednak równocześnie aż o 13 proc. spadły przychody z usług kurierskich. Być może ten właśnie element zaważył na decyzji Ministerstwa Aktywów Państwowych. To segment kurierski ma być dla Poczty Polskiej kluczowym elementem rozwoju, skoro liczba tradycyjnych listów spada i będzie spadać. Tymczasem Mikosz nie zrealizował bardzo ważnego projektu, o którym wielokrotnie mówił – połączenia sił Poczty Polskiej i Orlenu na polu usług kurierskich. Obie spółki kontrolowane przez Skarb Państwa zawarły nawet w ubiegłym roku wstępne porozumienie, a Poczta marzyła o przejęciu Orlen Paczki, która bardzo dynamicznie rozwijała się w ostatnich latach. Orlen ma ponad 7 tys. automatów paczkowych, podczas gdy Poczta Polska dysponuje zaledwie ok. 2 tys. takich urządzeń.

Po kilku miesiącach współpracy Orlen poinformował, że do kurierskiej fuzji jednak nie dojdzie, a Orlen Paczka pozostaje na razie częścią koncernu energetycznego, chociaż zupełnie do niego nie pasuje. Z nieoficjalnych informacji wynikało, że Poczta po prostu nie ma pieniędzy, aby sfinansować to przejęcie i nie może liczyć na wsparcie Skarbu Państwa. Ten i tak dotuje spółkę, rekompensując jej koszty związane z utrzymywaniem nierentownej sieci ponad 7 tys. placówek w całym kraju. Rynek kurierski w Polsce jest bardzo konkurencyjny, a Poczta bez mocnego zaplecza finansowego nie ma szans, aby skutecznie rywalizować z takimi potentatami jak InPost, DPD czy DHL. Sama wymiana Mikosza na innego prezesa tego nie zmieni. Każdy, kto przejmie stery w Poczcie, stanie przed tymi samymi wyzwaniami: konieczność modernizacji placówek (ten proces wreszcie się rozpoczął od zmiany asortymentu tzw. bazarku), budowa nowoczesnego zaplecza informatycznego czy walka o większy udział w rynku kurierskim.

Czym ma być Poczta Polska

Sebastian Mikosz cudów nie dokonał, ale przynajmniej zaczął zmiany w spółce, która w czasach PiS stała się skansenem, rządzonym w dużej mierze przez związkowców zaprzyjaźnionych z ówczesną władzą. Zaniedbania na Poczcie są tak ogromne, że potrzeba lat i spójnej strategii, aby wyprowadzić przedsiębiorstwo na prostą. Na razie wiemy, że według Ministerstwa Aktywów Państwowych Mikosz się do tego nie nadaje. Ale nie wiemy, czym ma być Poczta Polska w rządowej strategii. I przede wszystkim: gdzie znajdą się pieniądze na realizację tej wizji. Bo sama Poczta na pewno ich nie ma. Były już prezes otwarcie przyznawał, że aż 65 proc. wydatków spółki to pensje pracowników – najczęściej na poziomie płacy minimalnej lub odrobinę powyżej. W takich warunkach nie da się zbudować nowoczesnego koncernu logistycznego. Bez względu na to, ilu prezesów się wymieni.

Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Czynsze grozy. Są takie bloki, które zamieniły się w miejsca walk. Podwyżki, straszenie sądem, finansowa panika

Wspólnoty mieszkaniowe zaczęły masowo powstawać w Polsce 30 lat temu. Były jak powiew wolności: małe środowiska rządzące się przejrzystymi, demokratycznymi zasadami. Dziś to tylko wspomnienie. Demokracja wynaturzona, zarząd jak dyktatura, kontroli państwa brak.

Marcin Kołodziejczyk
06.03.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną