Społeczeństwo

List rodziców dzieci LGBT do papieża dowodzi, że w Kościele powstaje nowa grupa wiernych

List rodziców dzieci LGBT do papieża dowodzi, że w Kościele powstaje nowa grupa wiernych

Papież Franciszek / Instagram
W atmosferze religijnego święta i pogodnego festiwalu miłości bliźniego można usłyszeć wołanie o pomoc. Ale trzeba chcieć.

Rodzice osób LGBT (lesbijek, gejów, biseksualistów, transseksualistów, queer) napisali list otwarty do papieża Franciszka. Piszą wprost: „Błagamy o takie słowo, które pozwoli naszym dzieciom żyć godnie, bez strachu i nienawiści”.

Bardzo niepokoi nas sytuacja i atmosfera zarówno w kraju, jak i w samym Kościele – mówi POLITYCE matka, jedna z sygnatariuszek listu. – Homofobia w Polsce się pogłębia, pozostaje to bez reakcji władz. Najzwyczajniej boimy się o swoje dzieci. Wraz z kilkunastoma innymi rodzicami z całej Polski podpisała imiennie list, ale nazwiska nie ujawni: – Panuje atmosfera nienawiści. Boimy się.

List za potwierdzeniem odbioru

List dotarł już do Watykanu. Rodzice zastanawiają się, czy papież odniesie się do niego podczas Światowych Dniach Młodzieży. Nadzieję daje im podobny apel, który wcześniej wystosowali włoscy katolicy LGBT. Franciszek udzielił im osobistego błogosławieństwa.

Po co jest ten list? Rodzice dziwią się temu pytaniu. Jak to dlaczego? Dlatego, że chcemy chronić nasze dzieci, które kochamy. A Aleksandra Błaszczyk, córka LGBT, tłumaczy: – Ważne, że o naszych sprawach mówimy już nie tylko my sami, ale i nasi bliscy, osoby nam sprzyjające. To nie jest tak, że »ci straszni homoseksualiści« chcą lobbować w Watykanie. To zatroskani i kochający rodzice mówią: tu naszym dzieciom dzieje się krzywda.

Rodzice alarmują, że „negatywna postawa wobec osób homoseksualnych w ostatnim okresie bardzo się nasiliła”. Przypominają, że brak stanowczego sprzeciwu wobec ataków na środowiska LGBT. „Tylko głos Waszej Świątobliwości może powstrzymać następną tragedię”. W liście do Franciszka rodzice pytają: „Dlaczego księża nie przypominają w swoich kazaniach, że osoby LGBT to również dzieci boże i tylko Bóg ma prawo je osądzać? Nasze dzieci na co dzień spotykają się z atakami nienawiści. (…) Osoby homoseksualne czują się zmuszone do ukrywania swojego istnienia”.

To mocny głos w kraju, gdzie mimo listu podpisanego przez 300 organizacji pozarządowych nawołujących o powstrzymanie aktów nienawiści premier nie zdecydowała się na odpowiedź.

Czy rodzice liczą na wiele? W kategorii gestów: tak. Pierwszy sygnał, że nowy papież nie będzie wykluczał, to słowa Franciszka sprzed trzech lat: „Jeśli ktoś jest homoseksualistą i poszukuje Boga, kimże jestem, by go oceniać?”. List polskich rodziców jest oczywiście gestem symbolicznym, ale pokazuje, że w łonie Kościoła powstaje znaczący nurt. Wiele osób nieheteroseksualnych wierzy w Boga i pragnie uczestniczyć we wspólnocie praktykujących. Ale Kościół najczęściej odwraca od nich oczy. Od niedawna do głosu dochodzi grupa osób dotychczas opresjonowanych. Zepchniętych nawet nie tyle na, co poza margines.

Wiara i Tęcza

Od pięciu lat istnieje w Polsce nieformalna grupa Wiara i Tęcza (WiT). Łączy polskich chrześcijan LGBT oraz ich bliskich. Mówią o sobie, że w większości są katolikami, ale pozostają otwarci na ludzi innych wyznań, poszukujących i niewierzących.

Od 4 lat zjawiskiem interesuje się Maciej Wasielewski, którego najnowsza książka o WiT, „Ciało Chrystusa”, ukaże się wkrótce. Jak tłumaczy autor, Wiara i Tęcza była z początku grupą wsparcia, przyjaciółmi w modlitwie. Dziś jest także ruchem emancypacyjnym, a są głosy, że wręcz reformatorskim. Członkowie Wiary i Tęczy spotykają się podczas rekolekcji, uczestniczą w mszach i przyjmują Eucharystię. Kierują się nauką Kościoła katolickiego o prymacie sumienia nad prawem. Uważają, że oparte na miłości związki jednopłciowe są źródłem dobra i powinny być zaakceptowane w każdym Kościele.

Ich strategia przypomina buddyjską zasadę niekrzywdzenia, ahinsę i filozofię Gandhiego, czyli rewolucję bez przemocy. Ale nawet taka postawa budzi opór i wśród wiernych, i wśród duchowieństwa. – Ludzie Kościoła są podzieleni w ich sprawie, co było widoczne podczas dwóch ostatnich synodów – mówi Wasielewski. – Nie chcę przytaczać ksenofobicznych wypowiedzi. Życzyłbym jednak przeciwnikom Wiary i Tęczy, by zobaczyli, jak ci ludzie budują rodziny i związki. Jak czynią znak krzyża i jakie emocje towarzyszą im podczas Eucharystii.

Niech nas zobaczą

Wasielewski wspomina: – Jakiś czas temu, w trakcie modlitwy wiernych, jeden z uczestników mszy powiedział: za tych, którzy nas nienawidzą. Żeby nas poznali. Pytanie, czy polski Kościół zechce poznać swoich wiernych? Usłyszeć rodziców proszących o pomoc dla dzieci? Gesty hierarchów to jedno. Ale Kościół to przede wszystkim wierni.

List jest mocno przeżywany, sprowokował wiele komentarzy. Przypomina głośną akcję Kampanii Przeciw Homofobii (wówczas pod skrzydłami Roberta Biedronia), zatytułowaną „Niech nas zobaczą”. Wiele zmieniła w postrzeganiu osób nieheteroseksualnych w Polsce. Teraz jest podobnie: padają i słowa wsparcia, i nienawiści.

W takiej sytuacji przydają się gesty pasterzy. Co zrobi polski Kościół? Na razie sygnał dał kardynał St. Dziwisz, spotkał się z przedstawicielami Wiary i Tęczy, którzy zorganizowali Przystań Pielgrzymów LGBTQ podczas Światowych Dni Młodzieży. Mówią, że atmosfera była przyjazna. Ale ich działania nie zostały przez kardynała włączone do oficjalnego programu ŚDM. Te programy istnieją równolegle, podobnie jak dwie narracje: wykluczająca i włączająca do jednej i tej samej wspólnoty.

List rodziców opublikowano w momencie, gdy do Polski ściągają pielgrzymi, a w tłumie widać kolorowe chorągwie. Nie tylko papieskie – wiele jest tęczowych, z włoskim napisem PACE (pokój). Są oficjalnie sprzedawane wokół placu Świętego Piotra.

Czy polski Kościół odpowie na ten list? Aleksandra Błaszczyk mówi, że czekają na reakcję Franciszka, bo „każde jego słowo to ziarno zmiany”. A matka sygnatariuszka dodaje: – Wiemy, że list dotarł do Watykanu, pokładamy w papieżu nadzieję. Wiemy też, że czytali go polscy duchowni. Nie odpowiedział nam nikt.

Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Destrukcyjne relacje w rodzinie

Poradnik dla skrzywdzonych przez rodziców.

Anna Tylikowska
13.11.2018
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną