Ile przemocy musi być w gwałcie, żeby sprawcę skazano?
Od 51 do 79 proc. kobiet z niepełnosprawnością intelektualną doświadcza przemocy seksualnej. Trzy razy częściej niż pozostałe kobiety.
Wiarygodność osób z niepełnosprawnością intelektualną ocenia się jeszcze niżej niż pełnosprawnych dzieci – ofiar przemocy seksualnej.
Quinten de Graaf/Unsplash

Wiarygodność osób z niepełnosprawnością intelektualną ocenia się jeszcze niżej niż pełnosprawnych dzieci – ofiar przemocy seksualnej.

Ahna Ziegler/Unsplash

Agnieszka zawsze myślała, że do seksu dochodzi dopiero po małżeństwie. Kiedy znany jej z widzenia kierowca, z którym wracała do rodzinnego miasteczka, zaprosił ją do domu, powiedziała, że pójdzie. Myślała, że na kawę.

Na posterunku zeznała, że mężczyzna zaczął ją rozbierać, ściągnął spodnie, dotykał po nogach, między nogami. Wyciągnął swojego penisa, próbował rozchylić jej nogi. Biegła uznała, że Agnieszka mówi prawdę i nie konfabuluje. Ale prokurator umorzył śledztwo. Oficjalne uzasadnienie: Oskarżony nie podejrzewał, że dziewczyna jest niepełnosprawna intelektualnie (NI) w stopniu umiarkowanym. Nie zachowywała się jak osoba bezradna. Kawę i seks zaproponował jedynie żartobliwie. Gróźb nie było.

Czytaj także: Zgoda na seks musi być jasno wyrażona. Szwecja zmienia prawo dotyczące gwałtów

Znamiona

Dostępne, dogodne i dyskretne – tak charakteryzuje się osoby z NI. Ujawnianych jest 3 proc. przypadków przemocy seksualnej wobec osób z niepełnosprawnością intelektualną. To dane światowe. Od 51 do 79 proc. kobiet z niepełnosprawnością intelektualną doświadcza przemocy seksualnej. Trzy razy częściej niż pozostałe kobiety. Część z nich w ogóle nie jest świadoma tego, że dzieje się coś złego.

Jednocześnie każdego roku umarza się ok. 67 proc. spraw o gwałty i wykorzystanie seksualne. Podobnie jest z przestępstwami z art. 198 KK, który mówi o bezradności, kiedy ofiara nie jest w stanie rozpoznać znaczenia czynu lub pokierować swoim zachowaniem. Dostęp do informacji jest utrudniony. Nie ma w Polsce scentralizowanego systemu gromadzenia danych o tych przestępstwach. Prokuratura Krajowa, prokuratury okręgowe i regionalne nie wiedzą, co się dzieje w prokuraturach rejonowych. Żeby się tego dowiedzieć się, trzeba napisać blisko 350 maili.

Trudno powiedzieć, że ktokolwiek w Polsce zajmuje się tego typu przestępstwami. Nie ma osób wyspecjalizowanych w prowadzeniu takich postępowań. To błąd, bo specyfika tych przestępstw jest duża, a zrozumienie, czym jest niepełnosprawność intelektualna, jest bardzo ważne – mówi prokurator z Żyrardowa dr Małgorzata Szeroczyńska, z wykształcenia także psycholog, zajmująca się prawami osób z niepełnosprawnością intelektualną.

Sprawcami są najczęściej osoby bliskie. Ktoś z rodziny, z ośrodka pomocy społecznej, rehabilitant, pielęgniarka. Jeżeli sprawność danej osoby jest ograniczona do tego stopnia, że obawia się ona kontaktu z obcymi, to nikt nie ma interesu, by molestowanie ujawnić.

Czytaj także: Na czym polega molestowanie seksualne? Każdy kraj widzi to inaczej

Jak tłumaczy biegła psycholog Justyna Piątkowska, która jako jedyna z biegłych umieszczonych na sądowych listach zgodziła się na rozmowę, do przekraczania granic może dochodzić stopniowo, przy jednoczesnej manipulacji psychologicznej. To sprawia, że ofiara nie musi wyraźnie się bronić, krzyczeć, uciekać z miejsca zdarzenia. Niestety wiedza psychologiczna rozmija się z praktyką sądową. W sprawie Ani spod Zamościa umorzono śledztwo w sprawie obcowania płciowego z osobą upośledzoną. Prokurator uznał, że znamię przestępstwa z art. 198 w postaci bezradności byłoby wyczerpane, gdyby Ania była zamknięta, odurzona narkotykami lub alkoholem i nie miała siły uciec lub wezwać pomocy. Jeśli nie da się tego udowodnić, przestępstwa nie ma.

Dowody

Bardzo rzadko w takich wypadkach mamy do czynienia z przemocą, po której zostaje materiał biologiczny, sperma, obrażenia. Rzadko zdarzają się przestępstwa bardzo brutalne i oczywiste dla prokuratorów. Jak na przykład sprawa, która toczyła się przed Sądem Rejonowym w Prudniku. 62-letni Stanisław S., jak podawano w lokalnych mediach, wielokrotnie zgwałcił i wykorzystywał seksualnie znajomą, która z powodu niepełnosprawności miała osobowość 8-letniego dziecka. Kobieta jest podopieczną ośrodka społecznego. Codziennie do godziny 16 przebywa na warsztatach i zajęciach, potem wraca do domu. Przez sześć miesięcy Stanisław R. wielokrotnie zabierał ją z mieszkania do lasu, gdzie doprowadzał do zbliżeń. Do gwałtów dochodziło nawet po wszczęciu postępowania. W końcu sprawę policji zgłosił pracownik instytucji, której podopieczną jest kobieta. Wyrok: 2 lata bez zawieszenia.

– Ile przemocy musi być więc w akcie seksualnym, żeby uznać, że doszło do zgwałcenia? – pyta prokurator Szeroczyńska. Są sytuacje, w których ofiara nie umie się przeciwstawić napastnikowi. Nikt nie nauczył jej asertywności. Nie wie, jak zareagować, więc reaguje paraliżem, biernym oporem, którego nie trzeba przełamywać siłą. Takich przypadków jest dużo. – Ja takie sprawy kwalifikuję, o ile tylko to możliwe, jako wykorzystanie bezradności. I przytacza historię: – Prowadziłam kiedyś postępowanie, w którym pokrzywdzona była 15-letnia dziewczynka. Sprawca – obcy jej mężczyzna posadził ją sobie w parku na kolanach i zaczął penetrować palcami. Robił to bez słowa i bez przemocy. Ona nie była w stanie zareagować. Uznałam, że jej wiek i sposób jej wychowania sprawiły, że czuła się wobec tego mężczyzny bezradna. Ale nie zawsze można przyjąć taką kwalifikację. A wtedy jesteśmy zmuszeni uznać, że nie było przestępstwa, właśnie dlatego, że sprawca nie stosował przemocy, choć wiemy, że nie zrobił tego, bo po prostu nie musiał.

Wiarygodność osób z niepełnosprawnością intelektualną ocenia się jeszcze niżej niż pełnosprawnych dzieci – ofiar przemocy seksualnej. Dr Monika Karwacka tłumaczy, że słowom osób z niepełnosprawnością intelektualną nie wierzy się, gdy są one sprzeczne z wypowiedziami osób pełnosprawnych, zwłaszcza mającym autorytet i pozycję społeczną. Którymi są często sprawcy. Używa się argumentów związanych z niskim ilorazem inteligencji, niedomogami pamięci, tendencją do fałszowania rzeczywistości oraz konfabulacją.

Czytaj także: Nie podważajmy tego, co mówią ofiary, tylko dlatego, że oskarżają autorytet

Na niekorzyść ofiar interpretuje się trudności w komunikacji z nimi. Prokurator Szeroczyńska opowiada o sprawie przemocy domowej, w której ofiarą była głuchoniema kobieta, w zasadzie w ogóle niefunkcjonująca na poziomie werbalno-pisemnym, kiepsko posługująca się językiem migowym. – Czy doszło do przemocy seksualnej? Nie umiemy tego ustalić – ubolewa prokuratorka. – Wydano wyrok za znęcanie się nad rodziną, mężczyzna naruszył warunki wyroku, bo dalej zbliża się do rodziny i jest tymczasowo aresztowany. Nie mamy w tej sprawie protokołu z przesłuchania, jest notatka, że udało się z nią skomunikować na zasadzie trzech prostych pytań. Do zastosowania tymczasowego aresztowania sądowi wystarczyło, mimo że to nie jest dowód, ale tylko notatka. Jednak do skazania na pewno nie starczy i trzeba będzie kobietę formalnie przesłuchać, choć z pewnością będzie to bardzo trudne, a treść jej zeznań ograniczona.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj