#MeToo w amerykańskim Senacie. Christine Blasey Ford vs Brett Kavanaugh

Coś więcej niż #?
Demokratom udało się wywalczyć tydzień na zbadanie oskarżenia o napaść seksualną – rzekomym sprawcą jest Brett Kavanaugh, kandydat na urząd sędziego Sądu Najwyższego USA.
Christine Blasey Ford
Melina Mara/Forum

Christine Blasey Ford

Największa hańba w historii narodu, grzmią republikanie. Czas wielkich zmian, rok kobiet dowodzą demokraci. Jedno jest pewne, przesłuchanie sędziego Bretta Kavanaugh i doktor Christine Blasey Ford w czwartek 27 września 2018 – oraz piątkowe konsekwencje tego przesłuchania – Ameryka będzie pamiętać przez lata.

Brett Kavanaugh i Christine Blasey Ford, Clarence Thomas i Anita Hill

Dla wielu Amerykanów była to powtórka z wątpliwej rozrywki. W 1991 r. amerykański Senat stał przed podobnym dylematem. Konserwatywny sędzia Clarence Thomas, który do dziś zasiada w dziewięcioosobowym Sądzie Najwyższym Stanów Zjednoczonych i kształtuje losy Ameryki, został oskarżony przez prawniczkę Anitę Hill o ciągłe komentarze o charakterze seksualnym, notoryczne próby namówienia jej na randkę i aluzje do treści pornograficznych. Publiczne przesłuchanie Hill do dziś wielu uważa za farsę – modelowy przykład lekceważenia, jeśli nie wyśmiewania kobiet, które mają odwagę mówić o molestowaniu seksualnym.

Jaka jest siła #MeToo

Lecz rok 1991 to nie 2018. 2018 to przecież rok #MeToo, rok w którym poleciała głowa notorycznego gwałciciela Hollywoodu Harvey Weinsteina, w którym „tata Ameryki” Bill Cosby wreszcie trafił do więzienia, a jeden z najpopularniejszych komików w USA Louis C.K. dowiedział się, że obnażanie się przed koleżankami z pracy nie jest ok.

Sprawa Kavanaugh, kandydata wystawionego przez prezydenta Trumpa na sędziego Sądu Najwyższego, czyli na jeden z najważniejszych urzędów w kraju, jest testem, który sprawdza siłę ruchu #MeToo. Czy naprawdę mamy do czynienia z potężną zmianą kulturową, która radykalnie zmieni doświadczenia kobiet w liceum, na studiach, w rodzinie i w pracy? A może to tylko „hashtag”?

Faworyt Trumpa na wypadek impeachmentu

Kandydatura Bretta Kavanaugh od samego początku wzbudzała kontrowersje. Nawet republikanie w Kongresie byli zaskoczeni wyborem Trumpa, bo polityczne zaangażowanie kandydata po stronie prawicy za czasów prezydentury Busha od początku wydawało się potencjalnie problematyczne.

I faktycznie, w niesamowicie spolaryzowanym politycznie Waszyngtonie demokraci od tygodni narzekali, że nie mają dostępu do większości materiałów związanych z dotychczasową karierą sędziowską Kavanaugh. Najbardziej martwiło ich jednak przypuszczenie, że Trump uparł się na tę właśnie nominację ze względu na udokumentowaną opinię sędziego w sprawie nietykalności prezydenta. Słowem, demokraci obawiali się, że w razie tzw. impeachmentu, czyli obalenia prezydenta przez Kongres, Trump już wie, że Kavanaugh jest po jego stronie.

Tymczasem, w końcowej fazie wstępnych przesłuchań okazało się, że jest więcej powodów, żeby nie wysyłać Bretta Kavanaugh do Sądu Najwyższego.

Ford bada się wariografem i apeluje o śledztwo FBI

Prasa ujawniła, że psycholożka Christine Blasey Ford od jakiegoś czasu rozważa opowiedzenie Ameryce o tym, co spotkało ją ze strony Kavanaugh, gdy oboje byli jeszcze w liceum. Po wycieku informacji do mediów Ford natychmiast poddała się testowi wariografem i zaapelowała do FBI o wszczęcie śledztwa.

Republikanie, którzy kontrolują obie izby amerykańskiego Kongresu, nie zgodzili się na śledztwo i zaproponowali doktor Ford publiczne zaznania w Senacie. Tam miała opowiedzieć o tym, co ją spotkało, tam Kavanaugh miał opowiedzieć swoją wersję wydarzeń, a Senat miał podjąć decyzję o tym, czy sędzia spełnia wysokie wymogi stanowiska sędziego do Sądu Najwyższego.

Co wydarzyło się w 1982 r. w Bethesdzie?

Wydarzenia, o których rozmawiano, dotyczyły roku 1982, kiedy doktor Ford miała piętnaście lat, a sędzia Kavanaugh siedemnaście.

Według słów doktor Ford pewnego dnia latem była na małym przyjęciu w prywatnym domu w miejscowości Bethesda pod Waszyngtonem. Kilka osób, sporo piwa – Brett Kavanaugh i jego przyjaciel Mark Judge byli kompletnie pijani. Gdy poszła na piętro, żeby skorzystać z łazienki, ktoś wepchnął ją do znajdującej się obok sypialni. Brett i Mark zamknęli drzwi i podkręcili muzykę. Brett pchnął ją na łóżko, położył się na niej i zaczął ją obmacywać. Gdy zaczęła krzyczeć, zamknął jej usta rękę. Obaj chłopcy śmiali się z jej przerażenia. Na szczęście byli tak pijani, że gdy Mark skoczył na łóżko, Christine udało się uwolnić i wybiec z pokoju. O swoim doświadczeniu opowiedziała mężowi i swojemu terapeucie już wiele lat temu.

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj