Wojny o dzieci

Bez znieczulenia
Te wojny potrafią wykrwawić najtwardszych. Polacy walczą o dzieci bez oglądania się na koszty, ofiary i ostateczny sens tej walki.
W wojnach o dzieci wciąż często w ogóle nie chodzi o dzieci.
Malte Mueller/fStop/Getty Images

W wojnach o dzieci wciąż często w ogóle nie chodzi o dzieci.

Sprawa Tomasza M. i jego żony jest jak odżywka dla wszelakich stereotypów. „Wredna harpia zabrała mu dzieci”, „egoista jak wszystkie chłopy! spłoń w piekle!”, „zamordowały ich sądy”, „kurator powinien zgnić w więzieniu” wylewa się z internetowych komentarzy, przepływa przez rodzicielskie grupy dyskusyjne, wrzeszczy na okładkach tabloidów.

Pod koniec listopada 35-letni Tomasz M. i jego 4,5-letni syn zmarli z powodu zażycia trucizny. Wcześniej ojciec z chłopcem, a także z 6-letnią córką, spędzali niedzielne popołudnie w warszawskiej sali zabaw.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj