Społeczeństwo

Politycy ciągle zbijają polityczny kapitał na ciałach Polek

W zawieszeniu wchodzimy w 2019 r. W zawieszeniu wchodzimy w 2019 r. Mirosław Gryń / Polityka
W 2018 r. w przestrzeni publicznej dużo było rozmów o kobietach i ich prawach. Ale niewiele z tych rozmów wynikło.

Wraz ze stuleciem niepodległości Polski obchodziliśmy setną rocznicę przyznania Polkom praw wyborczych. Obchody tej ostatniej rocznicy nie wzbudziły żadnych kontrowersji, w przeciwieństwie do Marszu Niepodległości, który – jak zwykle – zgromadził różnorakich uczestników. Również takich, z którymi wielu Polaków nie chce mieć nic wspólnego.

Czytaj także: Jak o nas, współczesnych Polkach, będą pamiętać za sto lat?

Stacje radiowe i telewizyjne prześcigały się w programach okolicznościowych, gazety publikowały artykuły. Półki księgarń uginają się pod ciężarem książek opisujących historię i przypominających zasłużone Polki, które walczyły o prawa kobiet na różnych polach. Czytamy je, przypominamy, odkurzamy zapomniane bohaterki. Nie zmienia to faktu, że politycy ciągle próbują zbijać polityczny kapitał na ciałach Polek.

Aborcja w Trybunale

Ponad dwa lata po Czarnym Piątku, który powstrzymał zapędy polityków przed zaostrzeniem prawa dopuszczającego legalną aborcję w trzech przypadkach, nadal nie wiadomo, na co będziemy mogły liczyć w tej kwestii w 2019 r. Czy tzw. kompromis aborcyjny zostanie w Polsce utrzymany? Poruszamy się wśród niedomówień i plotek.

Przed rokiem poseł PiS Bartłomiej Wróblewski złożył do Trybunału Konstytucyjnego wniosek 108 posłów. Uważają oni, że przerwanie ciąży z powodu ciężkiego i nieodwracalnego uszkodzenia płodu jest niezgodne z polską konstytucją. Zbadania tej sprawy domagają się od sędziów Trybunału. TK od roku sprawy nie rozpatrzył. Co prawda nie jest do tego zobligowany żadnym terminem, ale wnioskodawcy stracili cierpliwość. Wystosowali list do prezes Julii Przyłębskiej, w którym żądają natychmiastowego wyznaczenia terminu rozprawy.

I tu pierwsze niedopowiedzenie: dziennikarze analizujący treść poselskiego listu wywnioskowali z niego, że przygotowywane w TK orzeczenie zgodne jest z oczekiwaniami konserwatywnych posłów. Gdyby zostało ogłoszone, w Polsce zaostrzona zostanie i tak nieliberalna ustawa regulująca dostęp do legalnej aborcji. Ustawy, która – nie zapominajmy – w wielu szpitalach i w niektórych rejonach Polski zupełnie nie jest respektowana.

Na razie jednak w zawieszeniu wchodzimy w 2019 r. Dlaczego zdominowany przez PiS TK nie wypowiada się na temat aborcji? Tu odpowiedzią może być druga plotka płynąca z Nowogrodzkiej. Podobno do wyborów parlamentarnych temat przerywania ciąży nie będzie poruszany. Być może szefowie partii boją się gniewu kobiet, który raz już zmusił ich do zmiany planów zaostrzenia ustawy.

In vitro w Sejmie

Zagrożony jest także dostęp do procedury in vitro. Niezrzeszony poseł Jan Klawiter razem z grupą parlamentarzystów złożył w Sejmie inicjatywę ustawodawczą. Gdyby ich pomysł się zmaterializował, zamieniłby życie par starających się o ciążę metodą pozaustrojową w koszmar.

Posłowie postulują ograniczenie dostępu do in vitro wyłącznie do par małżeńskich, a także pobierania od kobiety tylko jednej komórki jajowej. Drastycznie ograniczy to skuteczność metody. Dzisiaj można pobrać ich sześć i więcej w przypadku kobiet po 35. roku życia. Wiadomo, że nie wszystkie z nich zostaną zapłodnione, a nawet jeśli, to nie każda przetrwa. Lekarze, pobierając kilka komórek jajowych, ograniczają liczbę bolesnych zabiegów, którym poddawana jest podczas in vitro kobieta, oraz oszczędzają czas, który działa na niekorzyść pary starającej się o dziecko. Więcej pobranych komórek jednorazowo to także mniejsze koszty.

Poseł Klawiter martwi się jednak nie tyle o kondycję par, które borykają się z problemem niepłodności, ile zarodków, które są mrożone, jeśli nie zostaną wykorzystane. Towarzyszy mu świeżo wybrany dzięki poparciu PiS rzecznik praw dziecka, który powtarza, że godność zamrożonych komórek jest zagrożona.

Czytaj także: Rodziny dzieci z in vitro chcą odwołania rzecznika praw dziecka

Praca nie dla kobiet

W Polsce spada zatrudnienie kobiet. Według raportu GUS „Kobiety i mężczyźni na rynku pracy 2018” z rynku wycofało się prawie 79 tys. Polek. Nie jest jasne, jaki ma z tym związek program 500 plus. Warto byłoby to zbadać i zastanowić się, jak połączyć opiekuńczą politykę państwa z zachęcaniem kobiet do pracy zawodowej. Jak zapewnić matkom i ojcom elastyczne formy zatrudnienia, w jaki sposób ułatwić im łączenie pracy w domu z pracą na etacie, jak wesprzeć równy podział obowiązków w związkach, tak żeby Polki mogły utrzymywać aktywność zawodową i cieszyć się życiem rodzinnym?

Na to wszystko brak czasu i przestrzeni w rzeczywistości, w której ciągle musimy pilnować naszych podstawowych praw i strzec, by dostęp do nich nie był ograniczany.

Polki bez sprzymierzeńce, prof. Romualda Dębskiego

Koniec 2018 r. przyniósł smutną informację – zmarł prof. Romuald Dębski, wybitny ginekolog, szef Kliniki Położnictwa i Ginekologii Szpitala Bielańskiego w Warszawie. Był wielkim sojusznikiem kobiet – w kierowanym przez niego szpitalu można było legalnie przerwać ciążę. W mediach często bronił dostępu kobiet do wyboru w ramach obowiązującego prawa. Z tego był najbardziej znany. Ale to tylko drobny fragment jego działalności – ratował kobiety i dzieci, które w innych szpitalach nie miały szansy na przeżycie, operował płody w macicy, prowadził najtrudniejsze ciąże. Stał po stronie kobiet, głośno wyrażał swoje poglądy.

W kontekście regularnych prób ograniczenia praw reprodukcyjnych polskim kobietom będzie go szczególnie brakować. W 2019 r. będziemy musiały radzić sobie bez wielkiego sprzymierzeńca.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Pomocnik Historyczny

Jak walczono o wolność Ameryki Łacińskiej

Wojny o niepodległość, narodziny państw narodowych Ameryki Łacińskiej i pierwsze ich stulecie.

Piotr Łaciński
10.12.2019
Reklama