Społeczeństwo

Ukłucie grzechu

Polska jako jedyna w Unii nie udostępnia szczepionki HPV

W Chinach, nowe dostawy szczepionek na HPV rozchodzą się na pniu. W Chinach, nowe dostawy szczepionek na HPV rozchodzą się na pniu. Marta Frej
Szczepionka, którą od 12 lat uznaje się na świecie za wybawienie od raka szyjki macicy, w Polsce jest nadal moralnie podejrzana. Wyparowała też z naszego rynku, za co sami jesteśmy sobie winni.
W 2015 r. w Polsce odnotowano 2723 przypadki zachorowania na raka szyjki macicy.Paweł Małecki/Agencja Gazeta W 2015 r. w Polsce odnotowano 2723 przypadki zachorowania na raka szyjki macicy.

Monika Bartos, zmęczona bieganiem po aptekach i doprowadzona do ostateczności, napisała na Twitterze: „Czy jest ktoś, kto orientuje się w branży medyczno-farmaceutycznej i wie, dlaczego nigdzie nie można kupić szczepionki przeciwko HPV?”. „I bardzo dobrze, że jej nie ma. Ciesz się” – odpowiedziała anonimowa twitterowiczka, a inna dołączyła link do artykułu przestrzegającego przed tym szczepieniem. Bo choć ma chronić przed groźnym rakiem szyjki macicy, wywołuje rzekomo mnóstwo działań niepożądanych.

Ja się takimi głosami nie przejmuję, gdyż wierzę lekarzom – odpowiada na krytykę pani Monika, która uczy języka angielskiego w jednym z krakowskich liceów. – Swoje dzieci szczepię na wszystko, na co powinnam. Tak dbam o ich zdrowie na przyszłość. Córka skończyła 12 lat i z pediatrą doszłyśmy do wniosku, że warto ją uodpornić właśnie przeciwko HPV.

Dr Grażyna Mazur, która jest warszawską ginekolożką, zazdrości lekarce z Krakowa takich matek i pacjentek: – Gdy widzę, jak wiele młodych kobiet przychodzi z infekcjami HPV i początkiem raka, to od razu myślę, ile dzięki szczepieniu mogłoby być zdrowych.

Kiedy dr Mazur 40 lat temu kończyła studia, nie wiązano tego nowotworu z zakażeniami wywołanymi przez wirusy brodawczaka ludzkiego (stąd skrót HPV – human papillomavirus). Odkrywca tej hipotezy, niemiecki uczony prof. Harald zur Hausen, przez ponad dekadę przekonywał, że przed rakiem szyjki macicy może chronić kobiety odpowiednia szczepionka, za którą w 2008 r. otrzymał Nagrodę Nobla. – Olbrzymie osiągnięcie – nie ma wątpliwości dr Mazur. A jednak w Polsce od początku podważane i mocno krytykowane. I to jest główny powód, dlaczego dzisiaj mieszkańcy Krakowa, a nawet tych miast, które zdecydowały się finansować szczepienia przeciwko HPV u młodzieży, nie mogą ich dostać. Nie ma to żadnego związku z kryzysem lekowym. Bardziej z kryzysem wiedzy o skuteczności szczepień.

Rok 2006

Cały świat już wie: dwa giganty farmaceutyczne – amerykański koncern MSD i brytyjski GSK – są po 10 latach badań bliskie wynalezienia szczepionki przeciwko wirusowi brodawczaka ludzkiego. Naukowcy przekonują, że od dawna nie wynaleziono niczego, co miałoby równie wielki wpływ na zdrowie kobiet. Obie firmy liczą na sukces, ponieważ niedawno straciły kilka oryginalnych leków na rzecz tańszych konkurentów, a rynek szczepionek przeciwko HPV ma być wart ponad 3 mld dol.

Pierwsi do mety dobiegają wytwórcy Gardasilu (sprzedawanego też później pod nazwą Silgard), który zostaje zarejestrowany w połowie roku. Najpierw kupują go Amerykanie i Meksykanie. Zaraz potem Australia.

W Polsce tematem interesują się dziennikarze naukowi. Szczepionki nie ma w Polsce, bo o dopuszczeniu na rynek europejski musi zadecydować odrębna komisja w Londynie, co udaje się sfinalizować pod koniec roku. Wiadomo jednak, że 400 Polek uczestniczyło we wcześniejszych badaniach klinicznych. Rak szyjki macicy to nasza narodowa hańba – przodujemy w światowych statystykach pod względem zapadalności i umieralności (w 300-mln Stanach Zjednoczonych zapada na niego 10 tys. kobiet rocznie, w 38-mln Polsce – 4 tys. i aż połowa umiera). Rok wcześniej ruszył wreszcie Ogólnopolski Program Profilaktyki, dzięki któremu każda kobieta między 25. a 59. rokiem życia miała imiennie zostać zaproszona na badanie cytologiczne pomagające wykryć zmiany przednowotworowe, ale zgłosiło się raptem kilkanaście procent. Rak szyjki macicy to u nas rak niewiedzy. A jednocześnie krępujący temat. W kraju, w którym nazwa jakiejkolwiek anatomicznej części ciała między pępkiem a udami wzbudza zażenowanie, o HPV mało kto słyszał. W wielu miejscach wciąż panuje przekonanie, że kobieta idzie do ginekologa, gdy jest w ciąży albo ma chorobę weneryczną. Podjęcia tematu nie ułatwia związek choroby z infekcją przenoszoną najczęściej drogą płciową przez mężczyzn.

Rok 2007

Obie szczepionki są już w Polsce dostępne. Istnieje też Towarzystwo Profilaktyki Zakażeń HPV, które wydało rekomendację, by rutynowe szczepienie dziewcząt wprowadzić w wieku 11–12 lat. Ministerstwo Zdrowia ma wątpliwości. „To kolejna odsłona kampanii nakręcanej przez firmę farmaceutyczną” – komentuje na łamach „Gazety Wyborczej” konferencję lekarzy w Auditorium Maximum UJ rzecznik ministra Zbigniewa Religi z rządu Prawa i Sprawiedliwości. Na pytanie, czy szczepionka może znaleźć się w obowiązkowym kalendarzu, odpowiedź jest równie nieprzychylna: „Z tego, co do nas dociera wynika, że jej skuteczność nie jest ostatecznie potwierdzona. Poza tym kosztuje bardzo dużo”.

Rzeczywiście sporo, bo ok. 500 zł za jedną dawkę (a dla pełnego uodpornienia potrzeba dwóch lub trzech). Ale zgłaszają się pojedyncze małe gminy, które bardziej wierzą zagranicznym ekspertom i decydują się dopłacać do szczepień. W hurcie szczepionki są dla nich tańsze. Jako pierwsze korzystają na tym mieszkanki dolnośląskich Polkowic, łódzkiego Kleszczowa, Ożarowic i Marklowic na Śląsku. Puchaczów spod Lublina dokonuje przełomu, bo decyduje się zaszczepić również chłopców (od początku było wiadomo, że choć uodpornienie dotyczy dwóch najczęstszych typów wirusa wywołujących raka szyjki macicy, to przekazują je zakażeni mężczyźni, u których w dodatku na skutek infekcji HPV może dochodzić do powstania brodawek płciowych wokół odbytu i zmian nowotworowych w gardle).

Producenci byliby gotowi na jeszcze większe upusty cenowe, ale pod warunkiem że państwo wprowadzi ich szczepienia do obowiązkowego kalendarza. Ministerstwo nie przystępuje do negocjacji, bo takich planów nie ma. Tymczasem wytwórcy na popyt poza Polską nie narzekają, mają się gdzie sprzedawać: całkowita lub częściowa refundacja obowiązuje już w Australii, USA, Włoszech, Francji i Niemczech, a w innych 10 krajach Europy wydano konkretne decyzje o rozpoczęciu finansowania w przyszłym roku.

Rok 2009

Polskie środowisko ginekologów, mimo ponawianych rekomendacji, wciąż nie jest jednomyślne. Prof. Rudolf Klimek z Krakowa przekonuje, że taka forma profilaktyki niewiele daje, bo czynników mogących wywołać raka szyjki jest mnóstwo: „Wczesna inicjacja seksualna przed 16. rokiem życia, długotrwałe stosowanie hormonalnej antykoncepcji, niepotrzebne cięcia cesarskie, na co kobiety nie zwracają uwagi”. Do głosu dochodzą wyznawcy teorii, że szczepienie nastolatków przeciw infekcji, która przenosi się podczas seksu, będzie ich do niego niepotrzebnie zachęcać.

Głośnym echem odbija się opublikowany w dzienniku „Rzeczpospolita” felieton Jana Pospieszalskiego, w którym zaatakował biznes farmaceutyczny za to, że stworzył szczepionkę promującą rozwiązłość i oferuje nam coś, co jest bardzo niebezpieczne. Z polemiką pospieszył Sławomir Zagórski, mający tę przewagę, że nie był – jak się Pospieszalski pod swoim tekstem podpisał – muzykiem, aranżerem i kompozytorem, a także autorem programu w TVP „Warto rozmawiać”, lecz jednym z najbardziej kompetentnych dziennikarzy medycznych, szefem działu naukowego w „Gazecie Wyborczej”.

A jednak nietrudno zgadnąć, do czego przekonuje się opinia publiczna: danych przytoczonych przez Zagórskiego o braku związku przyczynowego między potencjalnie poważnymi skutkami ubocznymi a szczepionką przeciw HPV czy do mrożących krew w żyłach niezweryfikowanych historii zaczerpniętych przez Pospieszalskiego z prasy tej rangi co tabloidowy „Daily Telegraph” lub cytatów z „The New York Times” sprzed dwóch lat. Do poważnych źródeł naukowych autor nie zajrzał.

Ruchy antyszczepionkowe w Polsce nie są jeszcze na tyle silne, by zdominować media społecznościowe. Ale nie jest to konieczne, by zniechęcać Polki do kupowania szczepionek, gdyż w tej roli doskonale spełnia się wiceminister zdrowia Marek Twardowski (już z rządu Platformy Obywatelskiej) odpowiedzialny za gospodarkę lekową. Przed kamerami TVP podaje w wątpliwość skuteczność i bezpieczeństwo szczepionek, ani słowem nie wspominając, że były one już wtedy finansowane w Europie przez 19 państw.

Wystarczyły dwie audycje telewizyjne z udziałem Pospieszalskiego i Twardowskiego, aby rodzice zaczęli rezygnować ze szczepień nastolatek.

Rok 2015

Tylko w pięciu krajach Unii Europejskiej nadal nie ma krajowych rekomendacji do przeprowadzania szczepień przeciwko HPV, czyli wskazówek, komu warto je podawać i w jakim wieku. To Chorwacja, Cypr, Estonia, Litwa, no i Polska. Mamy za to wciąż jeden z najwyższych wskaźników umieralności na raka szyjki macicy – 8,9 przypadków na 100 tys., przy średniej w krajach starej Unii 1,6. Do opinii publicznej nie mogą się przebić rekomendacje kompleksowych zmian w profilaktyce tego nowotworu, podpisane przez Koalicję na Rzecz Walki z Rakiem Szyjki Macicy. Można w nich przeczytać: „Chociaż badania cytologiczne są traktowane jako podstawowa metoda zapobiegania, to szczepienia uważane są za coraz ważniejszy czynnik skutecznej profilaktyki. Dlatego większość krajów Wspólnoty finansuje je w całości albo w dużej części”. U nas nadal zaledwie 27 proc. kobiet zgłasza się na badania cytologiczne. A poziom wyszczepialności przeciw HPV wśród 11-, 12-latek nie przekracza kilku procent.

Nie przeszkadza to prawicowym komentatorom w dalszym nakręcaniu spirali strachu. Tym razem z łamów „Rzeczpospolitej” korzysta Tomasz Terlikowski, który pod tytułem „Szczepionkowy zamordyzm” nie tylko sprzeciwia się finansowaniu szczepionek, ale też nimi straszy, jakby były trucizną. Gdy pisze, że „najskuteczniejszą metodą walki z HPV jest promowanie wierności małżeńskiej i całkowitej monogamii”, to przypomina w tym mędrców kościoła z XVIII w., którzy zakazywali szczepień przeciwko ospie, nazywając ją zbrodnią przeciwko prawu boskiemu. Zagraniczni eksperci patrzą na te komentarze ze zdumieniem. Na 23 mln szczepień wykonanych najpopularniejszą szczepionką przeciw HPV w latach 2006–08 odnotowano 32 zgony, czyli niecałe 1,4 wypadków śmiertelnych na milion szczepień, przy czym nigdy nie wykazano, iż były one skutkiem podania szczepionki, a nie jakichś innych czynników. Dla porównania w Polsce w samym tylko 2015 r. odnotowano 2723 przypadki zachorowania na raka szyjki macicy, tj. około 140 na milion kobiet. Niemal połowa umiera w ciągu następnych pięciu lat.

Mimo niechęci do szczepień na polski rynek wchodzi (rok po debiucie na świecie) nowsza, rozszerzona wersja szczepionki Gardasil, która obejmuje 9 typów wirusa. Do tej pory Cervarix i Silgard chroniły odpowiednio przed dwoma i czterema typami HPV, najważniejszymi z punktu widzenia ochrony onkologicznej. Odkąd jest Gardasil-9, można się uodpornić nie tylko na typ 6 i 11 (wywołujące brodawki płciowe) oraz 16 i 18 (raka szyjki macicy), ale też 31, 33, 45, 52 i 58. Zapewnia to szerszy zakres ochrony przed chorobotwórczymi zarazkami.

Rok 2019 (wiosna)

W cenionym czasopiśmie medycznym „Lancet” ukazuje się analiza obejmująca 66 mln młodych ludzi z 14 krajów, którzy w ciągu 12 lat otrzymali szczepionkę. Wykazano gwałtowny spadek liczby zmian przedrakowych i brodawek narządów płciowych – nie tylko u zaszczepionych, ale u wszystkich poniżej 30 lat (dzięki upowszechnieniu szczepień wśród ponad 80 proc. chłopców i dziewcząt spadło ryzyko kontaktu z wirusem w całej populacji i stąd efekt ochronny, który – zdaniem autorów pracy – może jeszcze w tym roku w Australii doprowadzić do wyeliminowania raka szyjki macicy).

Władze Warszawy planują rozpocząć szczepienia 12-latków w IV kwartale. Wiceprezydent Paweł Rabiej informuje o tym na Twitterze, za co wylewa się na niego kubeł pomyj: „A bezpłatne badania prostaty u dziewczynek też wprowadzacie?”, „Czy posiada pan lub partner szyjkę maciczną?”. Gdyby ktoś chciał pisać pracę doktorską, czym są fake newsy, dyskusja pod jego wpisem dostarcza mnóstwa przykładów. Poziom wiedzy na temat HPV jest bowiem bardzo niski – krytycy nie mają pojęcia o dużym wzroście liczby raków krtani i gardła na tle HPV u mężczyzn, jedni donoszą, że „prezerwatywy rozdawane w Afryce miały zapobiec epidemii HIV, a tylko ją pogłębiły” (ze szczepionkami na HPV ma być rzekomo podobnie), inni, że „nawet w Wlk. Brytanii na HPV chłopców się nie szczepi” (akurat od tego roku szczepionki są również chłopcom podawane). Za przykład kraju, gdzie wycofano się ze szczepień, podawana jest Japonia, ale to także błędna informacja, gdyż zawieszono tylko rekomendacje na czas histerii związanej z możliwymi odczynami poszczepiennymi, po czym preparaty jeszcze raz przebadano i uznawszy szczepionki za bezpieczne, znowu zaczęto je refundować oraz zalecać.

Rok 2019 (lato)

Ostatecznie decyzja o rozpoczęciu szczepień dla dziewcząt i chłopców przeszła w radzie miasta stolicy jednogłośnie. Ale nie udaje się to w Bielsku-Białej, gdzie podczas sesji rady miejskiej znowu do głosu doszły argumenty podważające ich skuteczność i uznano, że skoro brakuje szczepionek w aptekach – nie można na nie liczyć.

To akurat jest prawda. Obaj producenci przyznają, że odkąd przybywa krajów wpisujących do obowiązkowych narodowych programów profilaktycznych szczepienia przeciwko HPV, nie mogą nadążyć z podażą. Mimo że produkcja jest na najwyższym rocznym poziomie. Do 2017 r. popyt był w miarę stabilny, ale od 2018 r. podwoił się między innymi dzięki Chinom, gdzie ruszyła sprzedaż szczepionek przeciwko HPV i każda nowa dostawa rozchodzi się tam na pniu.

Tę szczepionkę wytwarza się około 4 lat – informuje Marcin Bodio z MSD Polska. – Proces jest więc skomplikowany i czasochłonny. Podjęliśmy jednak wiele inwestycji mających na celu zwielokrotnienie produkcji szczepionek, ale na efekty trzeba poczekać.

Prof. Jarosław Pinkas, obecny główny inspektor sanitarny, ma na temat szczepień HPV jak najlepsze zdanie (czym także ściąga na siebie hejt ruchów antyszczepionkowych) i chciałby, aby znalazły się w krajowym kalendarzu lub przynajmniej były częściowo refundowane: – Ale zdaję sobie sprawę, że w tej chwili zapotrzebowanie jest u nas niewielkie i w kolejce wyprzedzili nas inni.

W samym tylko Szanghaju, liczącym 26 mln mieszkańców, zainteresowanie szczepionkami jest teraz 30 razy większe niż dostawy, więc gdyby wytwórcy chcieli skrócić kolejkę w całych Chinach, ich produkcja musiałaby zwiększyć się kilkudziesięciokrotnie.

Pewnie gdyby Polska nie była obecnie jedynym krajem w Unii, który nie udostępnia szczepionki w ramach programu narodowego (poza nami jeszcze tylko Serbia, Czarnogóra, Albania i Bośnia), nie byłoby takiego kłopotu. Bo producenci kierują swoje preparaty przede wszystkim tam, gdzie mają stabilną sprzedaż. – W pierwszej kolejności staramy się w Polsce zapewnić dostawy do gmin, w których rozpoczęto schemat szczepienia, aby mogły zrealizować pełen cykl – informuje Marcin Bodio i dodaje, że firma uprzedzała Ministerstwo Zdrowia oraz prezesa Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych o możliwych czasowych problemach związanych z dostępem do szczepionek. Ciekawe, czy ktoś wyciągnie wnioski z tej nauczki?

Polityka 35.2019 (3225) z dnia 27.08.2019; Społeczeństwo; s. 24
Oryginalny tytuł tekstu: "Ukłucie grzechu"
Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kraj

Osamotnienie – dżuma współczesności?

Mamy w Polsce 5 mln jednoosobowych gospodarstw domowych. Na razie co czwarte gospodarstwo. W 2035 r. – co trzecie.

Ewa Wilk
08.02.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną