Społeczeństwo

Nie ma czegoś takiego jak „syndrom poaborcyjny”

Pikieta przeciwko zmianom ustawy antyaborcyjnej w Olsztynie Pikieta przeciwko zmianom ustawy antyaborcyjnej w Olsztynie Przemysław Skrzydło / Agencja Gazeta
Kobiety w większości przypadków nie żałują aborcji. 19 na 20 raz jeszcze podjęłoby taką decyzję.

Osławiony „syndrom” nie istnieje – tak wynika z wielu badań, w tym najnowszych badań Uniwersytetu Kalifornijskiego. A jednak przez ponad dekadę w Polsce nie sposób było głośno o tym powiedzieć. „Syndrom” jako argument nienegocjowalny trafiał nawet do wyroków sądowych, gdy np. w Lublinie skazano matkę 15-latki za ułatwianie jej aborcji – i tak legalnej, tyle że nieosiągalnej. Sędzia napisał w uzasadnieniu, że „naraziła córkę na syndrom poaborcyjny”, traktując jako oczywistość, że matka zmarnowała dziewczynce życie, a ona nigdy już nie podźwignie się z traumy itd.

Kobiety nie żałują aborcji

„Syndromowi” poświęcono niejeden elaborat – za każdym razem opisując psychiczne męki piekielne, jakich doświadczają kobiety. A w auli Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego jeszcze niedawno działaczka, która wiele godzin przestała przed klinikami aborcyjnymi, opowiadała, jak straszną dewastacją jej zdrowia psychicznego była aborcja – po gwałcie. I na jak straszliwe cierpienia narażają zgwałcone kobiety ci, którzy umożliwiają im aborcję.

Nowe badania amerykańskie omówiła „Rzeczpospolita”, donosząc za magazynem naukowym „Social Science & Medicine on Sunday”. I zaraz popłynęła na redakcję fala oburzenia. Że gazeta manipuluje albo szantażuje, ośmielając się omawiać, zamiast straszyć. Krytycy piętnowali, że „Rzeczpospolita” naruszyła etykę. A jednak ów rzeczowy głos złamał niepisaną umowę.

Poza Polską badania te to nic nowego. Z wielu wynika, że kobiety w większości przypadków nie żałują aborcji. Że 19 na 20 raz jeszcze podjęłoby taką decyzję. Po zabiegu przerwania niechcianej ciąży dotykają je zarówno pozytywne, jak i negatywne emocje, poczucie ulgi i poczucie winy na zmianę. Po roku po tych emocjach nie ma zwykle śladu. Wiadomo też, że więcej negatywnych emocji wywołuje przerwanie ciąży chcianej i z powodu wad płodu niż przerwanie ciąży niechcianej. Więcej, lecz i tak znacznie mniej, niż przynoszą narodziny ciężko chorego dziecka.

Dyskusja o prawie aborcyjnym trwa

To też nie odkrycie, że uczucia kobiet są tym bardziej negatywne, im silniej napiętnowana jest w środowisku kobiety aborcja. W tej dziedzinie Polki muszą być więc wyjątkowo wysoko na skali. Aborcja nie wywołuje problemów psychicznych, ale jeśli występują, może potęgować zaburzenia. Pogorszyć stan zdrowia, wpędzić w psychozę. Podobnie jak ciąża.

Oszukiwaliśmy się. W szczytnym celu – by przekonać społeczeństwo, jeszcze w latach 80. traktujące aborcję jak jedną z podstawowych metod antykoncepcyjnych, że nie tędy droga. Sami też nadmuchiwaliśmy balon, często z premedytacją pompując go powietrzem. „Polityka” miała w tym swój udział, bo to reportaż autorki tygodnika, poruszające zdjęcia z zabiegu aborcji, otworzył polską dyskusję o przerywaniu ciąży. Balon jeszcze nie pękł, ale wyraźnie widać, jak coraz szybciej schodzi z niego powietrze.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Nauka

Uzbrojenie na nową wojnę

Po latach wojowania z terroryzmem USA szykują się do starcia z równorzędnym przeciwnikiem. Czy nowe systemy uzbrojenia sprawią, że potencjalny konflikt zbrojny między mocarstwami będzie niewidzialną wojną nowoczesnych urządzeń?

Przemysław Ziemacki
26.10.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną