Społeczeństwo

Odwołane USG, samotne porody. Trudny czas dla przyszłych matek

Pandemiczne okoliczności powodują, że przygotowania do porodów przebiegają tej wiosny inaczej. Pandemiczne okoliczności powodują, że przygotowania do porodów przebiegają tej wiosny inaczej. Alicia Petresc / Unsplash
Pandemiczne okoliczności powodują, że przygotowania do porodów przebiegają tej wiosny inaczej. „Nie sądziłam, że przyjdzie mi rodzić w takich czasach” – mówi z jedna z przyszłych mam.

Anna z Lublina spodziewa się drugiej córki. Ma się urodzić 4 kwietnia, za dwa tygodnie. – Mimo że termin coraz bliżej, coraz mniej wiem – mówi.

Pierwszy poród zakończył się cesarskim cięciem, teraz Anna planowała spróbować siłami natury. Dostała zielone światło od lekarza. Ale jest coraz więcej „ale”. Powinna znać wagę dziecka. – Nikt nie pozwoli urodzić mi po cesarce dziecka ważącego 4 kg. Ginekolog przed terminem powinien sprawdzić, w jakim stanie jest blizna po cięciu. Annie dolega cukrzyca, co jest wskazaniem do dodatkowej kontroli przepływu krwi przez łożysko. Ostatnie USG odwołano, nie wiadomo, z jakiej przyczyny. Następny termin w prywatnej ubezpieczalni dopiero za tydzień. O ile znów się nie przesunie.

Odwołane badania w całym kraju

Kto wie, czy Ministerstwo Zdrowia wydałoby stanowisko w sprawie organizacji opieki nad kobietami w ciąży, gdyby nie interwencja fundacji Rodzić po Ludzku. Resort radzi odwoływać, z wyjątkiem pilnych sytuacji, zabiegi ginekologiczne i wizyty w przychodniach. E-recepty, e-zlecenia badań, zwolnienia lekarskie, terminy kolejnych wizyt mają być ustalane zdalnie, w czasie telekonsultacji. Zakazano odwiedzin na oddziałach położniczo-ginekologicznych.

U części pacjentek, po głośnej historii zakażonego koronawirusem ginekologa z Poznania, który przyjął 140 kobiet, uruchomiła się wyobraźnia i same rezygnują z nieobligatoryjnych wizyt.

Zdaniem resortu badania prenatalne wciąż powinny się odbywać, choć bez obecności bliskich. MZ zastrzega, że należy je prowadzić „z zachowaniem wszelkich środków ostrożności oraz z użyciem środków ochrony indywidualnej”. Wiadomo jednak – głównie dzięki informacjom, które docierają do fundacji – że w całym kraju lekarze je odwołują. Bo wiedzą, jak trudno tych wytycznych w warunkach szpitalnych przestrzegać? W obawie przed zakażeniem?

W całym Lublinie, gdzie mieszka Anna, badanie KTG, które mierzy bicie serca dziecka i rejestruje skurcze macicy matki, można dziś wykonać tylko wtedy, gdy kobieta przestaje czuć ruchy dziecka, a więc w sytuacji zagrożenia życia. Monika z Bełchatowa czeka na USG połówkowe już dwa tygodnie. – Jeszcze ani razu nie słyszałam bicia serca mojego dziecka i jestem przerażona, że ominie mnie dużo podstawowych badań dostępnych normalnie dla ciężarnej. Martyna jest w 37. tygodniu, a mimo cukrzycy nie jest wciąż w stanie umówić się na kolejną wizytę. – Wizytą „telefoniczną” lekarz nie zbada przecież ani mnie, ani mojego dziecka – jak można to w ten sposób załatwić? Nie zdawałam sobie sprawy, że przyjdzie mi rodzić w takich czasach – mówi. Nie wspominając już o tym, w jak trudnej sytuacji znalazły się kobiety w ciążach od początku zagrożonych, wymagających stałych, regularnych konsultacji, specjalnej troski.

Co można robić w tej sytuacji? Wolontariuszki i pracownice fundacji Rodzić po Ludzku cierpliwie odpowiadają na Facebooku: „Proszę zadzwonić do osoby sprawującej opiekę, cytować rekomendacje MZ”. „Proszę wystąpić do odpowiedniego oddziału NFZ o udzielenie informacji, które podmioty lecznicze obecnie udzielają świadczeń w zakresie ultrasonografii ciąży”. „Należy zgłosić w oddziale NFZ odmowę udzielenia świadczeń diagnostycznych we wskazanych placówkach medycznych”. Dopytywać, trzymać rękę na pulsie. Walczyć na własną rękę, upominać się, bo zalecane badania powinny być wykonywane, nawet jeśli dzieje się to teraz dalej niż bliżej domu.

Zakaz porodów rodzinnych i teleporady z położną

Razem z ograniczeniem wizyt lekarskich przyszły dwie inne restrykcje. Podtrzymano rekomendacje dotyczące zawieszenia porodów rodzinnych. A to rodzi dodatkowy stres. Nie wszyscy ojcowie chcą być obecni na sali porodowej, ale dziś zostali wyboru pozbawieni. Nie będą mogli też swoich żon i partnerek odwiedzać. „W tej sprawie będziemy pisać do Ministerstwa Zdrowia oraz do Konsultanta Krajowego ds. Ginekologii i Położnictwa i Perinatologii z prośbą o wyjaśniania i podstawy naukowe i epidemiologiczne wydania tej decyzji” – zapowiada Joanna Pietrusiewicz z Rodzić po Ludzku.

Położne i szkoły rodzenia informują pacjentki o specjalnej procedurze pojawiania się w szpitalu na umówiony termin porodu. „Wychodzisz z domu tylko po telefonicznym ustaleniu ze specjalistą. (...) Podczas drogi do izby przyjęć załóż na twarz apaszkę, nigdzie się nie zatrzymuj, nie rozmawiaj, idź prosto do drzwi izby. (...) Wchodząc, myjesz ręce wodą z mydłem. Osoba, która cię przywiozła, wraca do samochodu i czeka na decyzję o twoim przyjęciu. (...) Jeśli zostaniesz przyjęta, osoba bliska przynosi torbę z rzeczami, stawia za drzwiami i wraca do samochodu, jedzie do domu, z nikim się nie spotyka”.

Wypis ze szpitala też objęty jest specjalnym planem: „Pacjentka po otrzymaniu dokumentacji wypisowej swojej i dziecka dzwoni po męża, który czeka w samochodzie z rzeczami. Pacjentka po spakowaniu wszystkich rzeczy osobistych podaje mężowi i odbiera od niego tylko ubranka dla dziecka i siebie. Ubrane dziecko oddawane jest mężowi na korytarz, przy dużej windzie. Pacjentka po ubraniu się wychodzi na korytarz poza oddział, nie wraca na salę. (...) Zalecana jest izolacja matki z dzieckiem i pozostałymi domownikami, unikanie bliskich kontaktów, podawania dłoni, całowania, również dziecka (oprócz mamy dziecka)”.

Przyszłe matki zostaną oddzielone od kolejnego źródła wsparcia, czyli poporodowych wizyt położnych. Tych w ogóle brakuje, nie od dziś zresztą. Problem z obsadzaniem dyżurów to wieczna udręka szpitali. A rola położnych, zwłaszcza w tak stresogennym czasie, jest ogromna. To one trzymają rodzące za rękę, wspierają i uspokajają. A potem stają się operacyjnym wsparciem, dodatkowym uważnym okiem, które pojawia się w domu dwa razy po porodzie, żeby zważyć dziecko, zdjąć szwy albo zażegnywać inne kryzysy.

Nowe niepokoje u nowych mam

Anna Stolaś, psycholożka ze Szpitala Ginekologiczno-Położniczego przy ul. Polnej w Poznaniu, gdzie działa całodobowy dyżur psychologiczny, obserwuje w ostatnich tygodniach „narastający niepokój, którego moglibyśmy uniknąć, zarządzając informacją”. – Kluczowe w dowolnej sytuacji kryzysowej jest jasne informowanie o tym, co się dzieje i jak w związku z tym należy postępować. Jasna informacja przywraca poczucie ładu, za którym idzie bezpieczeństwo. Teraz tego brakuje. Kobiety w ciąży i po porodzie są w szczególnym momencie, a doświadczają lęku wynikającego z niewiedzy – mocniej niż ktokolwiek z nas. Połóg jest w ogóle czasem katalizowania różnych problemów psychicznych. Wycofywanie wsparcia psychologicznego dla mam jest fatalnym rozwiązaniem – uważa.

O dodatkowe wsparcie ze względu na ryzyko stanów lękowych i depresji kobietom w ciąży i połogu apeluje do resortu zdrowia fundacja Rodzić po Ludzku. Światowa Organizacja Zdrowia nie od dziś informuje, że podczas epidemii poziom lęku znacznie się podnosi. U kobiet w ciąży szczególnie. „Zaleca się zatem wprowadzenie na szeroką skalę działań mających na celu wsparcie psychologiczne kobiet w ciąży i w okresie okołoporodowym, zarówno w zakresie bezpośredniej pomocy psychologicznej, jak i zapobiegania wystąpieniu zaburzeń psychicznych” – brzmi komunikat WHO.

Według różnych badań depresja u ciężarnych i położnic to coraz powszechniejszy problem, dotyczący 10–15 proc. kobiet z tych grup. O wadze tej kwestii świadczy m.in. to, że w nowych standardach opieki okołoporodowej znalazły się zapisy wskazujące na konieczność wykonania badań przesiewowych w kierunku depresji.

***

Na razie można korzystać z oddolnych inicjatyw, jak „Psychologowie dla społeczeństwa”. To grupa 200 specjalistów, która w czasie pandemii udziela wsparcia bezinteresownie i przez internet. Bezpłatnie!

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kultura

Marzec 2020: Pięć najciekawszych książek dla dzieci

Jak co miesiąc proponujemy książki mądre, ciekawe i estetycznie wydane. A teraz może szczególnie potrzebne.

Sebastian Frąckiewicz
29.03.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną