Społeczeństwo

Wygraliśmy konkurs na najbardziej homofobiczny kraj UE

Protest w Szczecinie Protest w Szczecinie Cezary Aszkielowicz / Agencja Gazeta
Polska zajęła ostatnie miejsce wśród wszystkich państw Unii Europejskiej pod względem praw przyznanych osobom LGBT. Za nami już tylko Białoruś i Rosja, prawnie i mentalnie.
ILGA 2020mat. pr. ILGA 2020

Od lat na przedostatnim miejscu, wreszcie zajęliśmy pozycję, która najlepiej oddaje sytuację społeczno-prawną osób nieheteroseksualnych – czyli ostatnią w Unii. Ten tytuł – najbardziej homofobicznego kraju w UE – naprawdę nam się należał.

LGBT. Polska ostatnia w Unii Europejskiej

Międzynarodowe Stowarzyszenie Lesbijek i Gejów (ILGA) co roku publikuje ranking, który ocenia poszczególne państwa według kilku kategorii, analizując prawodawstwo oraz praktykę stosowania prawa. Ranking nie jest więc badaniem opinii publicznej.

W tym roku Polska znalazła się na 49. miejscu na kontynencie oraz ostatnim w Unii Europejskiej. Stało się tak, bo nad Wisłą wciąż nie ma równości małżeńskiej ani związków partnerskich, możliwości adopcji dzieci przez pary jednopłciowe oraz adopcji dziecka partnera bądź partnerki. I to w kraju, w którym żyje 2 mln osób LGBT, wychowujących co najmniej 50 tys. dzieci. Władza bawi się w ciuciubabkę z nami nie tylko w sprawie wyborów, ale także od wielu lat w kwestii praw osób LGBT: udajemy, że was nie ma, więc nie musimy zajmować się waszymi problemami. ILGA zauważa, że to, co jest już standardem w unijnym prawodawstwie, czyli leczenie niepłodności par jednopłciowych, in vitro i inseminacja dla lesbijek czy uznanie rodzicielstwa osób transseksualnych, w Polsce wciąż brzmi jak science ficton. Generalnie skończyło się z zerem punktów w kategorii „rodzina”.

Zero punktów dostaliśmy również w kategorii „mowa nienawiści i przestępstwa z nienawiści”, czyli wciąż można obrażać osoby LGBT, napadać na biura tęczowych organizacji i udawać, że nie ma to nic wspólnego z homofobią. Za ten brak ochrony jesteśmy regularnie krytykowani m.in. przez Komitet Praw Człowieka ONZ, ale jak wiadomo, my tu w Polsce głosu organizacji międzynarodowych słuchamy wybiórczo.

Kilka punktów udało się nam zdobyć za możliwość korekty płci, zmiany imienia i dokumentów po zakończonej tranzycji. Wznieśliśmy się też na ten humanitarny standard i nie sterylizujemy przymusowo osób transseksualnych. Natomiast są to zmiany sięgające nawet lat 60. czy 90., a ostatnie propozycje, które uprościłyby życie osób przechodzących korektę płci, powstrzymał prezydent Andrzej Duda. Ustawa miała w gruncie rzeczy przynieść jedną istotną zmianę. Osoba transseksualna, aby dokonać korekty płci, musi pozwać do sądu swoich rodziców za to, że po urodzeniu błędnie tę płeć oznaczyli. Bardzo kontrowersyjne, prawda?

Ujemne punkty za uchwały anty-LGBT

Regres odnotowaliśmy za pojawiające się jak grzyby po deszczu zakazy marszów równości wydawane przez lokalne władze. O ile w 2018 r. zakaz był tylko jeden, o tyle w 2019 stał się stałą praktyką prezydentów miast.

Do utraty kolejnych punktów doprowadziły przyjmowane przez samorządy dyskryminujące Samorządowe Karty Praw Rodzin i znajdujący się w tym dokumencie punkt dotyczący selekcji organizacji społecznych, z którymi winny współpracować samorządy. Natomiast w kategorii „obrońcy/czynie praw osób LGBTI nie są zagrożeni/e” ILGA Europe odjęła Polsce punkt z uwagi na panującą w kraju sytuację zagrożenia dla bezpieczeństwa aktywistek i aktywistów działających na rzecz społeczności LGBTI. O tym, że osoby zaangażowane w walkę o równouprawnienie są zagrożone, świadczy choćby wniesienie pozwów przeciwko Paulinie Pająk i Kubie Gawronowi, autorom Atlasu Nienawiści monitorującego proces wdrażania w samorządach tzw. uchwał anty-LGBT i Samorządowej Karty Praw Rodzin, emisja demonizującego osoby LGBT programu „Inwazja” w telewizji publicznej, nasłanie przez TVP na stowarzyszenie Kampania Przeciw Homofobii kobiety, która miała szpiegować organizację, zatrzymanie Elżbiety Podleśnej w związku z naklejkami z wizerunkiem Tęczowej Maryi oraz spisywanie uczestników marszów równości niosących flagę z tęczowym orłem.

Malta na czele rankingu równouprawnienia

Równościowym liderem rankingu po raz czwarty została katolicka Malta. Na tęczowym podium znalazły się również Belgia i Luksemburg, Dania i Norwegia. Polskę z 16 proc. możliwych punktów w sumie w kilkudziesięciu kategoriach od zwycięskiej Malty dzielą aż 73 pkt proc. Wynik dał nam ostatnie miejsce wśród krajów Unii Europejskiej, kwalifikując nas do grupy 10 krajów Europy o najniższym poziomie równouprawnienia osób LGBT. Coraz bliżej nam do Białorusi, Rosji czy Turcji, które zajęły ostatnie miejsca w rankingu.

Osiągnięcie takiego wyniku przez Polskę to konsekwencja w sumie 30 lat działań uniemożliwiających zmiany w kierunku równouprawnienia. I pełnej mobilizacji polityków, ich „porozumienia ponad podziałami” w tej sprawie. Sejm odrzucił już w sumie 10 projektów regulujących związki partnerskie, prezydent Duda zawetował ustawę o uzgodnieniu płci, kilka już razy posłowie powiedzieli „nie” rozszerzeniu katalogu przestępstw z nienawiści (i to wcale nie w ostatniej kadencji), odebrano możliwość samotnym kobietom korzystania z in vitro i inseminacji (maj 2015) – korzystały z nich przecież także lesbijki.

W debacie prezydenckiej 6 maja wszyscy kandydaci na najwyższy urząd w państwie (oprócz Roberta Biedronia) ze zniecierpliwieniem, ironicznym uśmieszkiem bądź czystym niesmakiem odpowiadali, że nie podpiszą ustawy dającej możliwość zawierania przez pary jednopłciowe małżeństw oraz przyznania im prawa do adopcji. Są „ważniejsze sprawy”, mówiła Małgorzata Kidawa-Błońska – w rocznicę śmierci transpłciowej Milo i przed rocznicą śmierci 14-letniego Dominika z Bieżunia. Śmierci samobójczych. To nie są problemy, którymi żyją Polacy – powiedziała kandydatka KO. To było przejmujące, bo pozbawiło ostatecznie nadziei na to, że politycy liczących się partii coś jeszcze środowisku LGBT obiecują. Już nie obiecują, przestali robić nawet to.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Dramat dzieci z wrodzonymi wadami

Co roku rodzi się ponad 2 tys. dzieci z głębokimi wadami. Ich rodziców czasem trzeba zastąpić lub im pomóc. Lecz nie ma kto tego zrobić.

Agnieszka Sowa
01.11.2016
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną