Piszemy o wszystkim, co ważne

Codziennie coś nowego. Bądź w centrum wydarzeń.

Subskrybuj
Społeczeństwo

Miami Vice senatorów opozycji. A powinni być na posterunku w kraju

Marszałek Tomasz Grodzki w Senacie Marszałek Tomasz Grodzki w Senacie Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Zdaniem Donalda Tuska – i trudno się nie zgodzić – kryzys ukraiński to nie jest czas na wyjazdy. Czy naprawdę marszałek Grodzki i jego współpracownicy nie widzą problemu?

Właśnie zakończyła się w Miami na Florydzie doroczna duża konferencja polonijna „Kongres 60 milionów”. Ta bombastyczna nazwa ma sugerować, że Polaków jest w świecie 60 mln, co nie jest zgodne z prawdą. Trudno, spotkania ziomkostw z zasady mają w sobie nacjonalistyczne zadęcie.

W niewątpliwie sympatycznym wydarzeniu, w miłych okolicznościach przyrody i nocnego życia wesołej metropolii, wzięli udział marszałek Senatu Tomasz Grodzki, wicemarszałkini Gabriela Morawska-Stanecka, jak również Beata Małecka-Libera (przewodnicząca komisji zdrowia), Kazimierz Kleina (przewodniczący komisji budżetu i finansów publicznych) oraz Robert Dowhan (wiceprzewodniczący komisji nauki, edukacji i sportu). Wszyscy reprezentujący opozycję.

Parlament to nie biuro podróży

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że nic w tym złego, bo Senat ma w swym zakresie obowiązków utrzymywanie kontaktów z Polonią, a wyjazdy tego rodzaju odbywają się bardzo często. A poza tym nie od dziś wiadomo, że parlament to istne biuro (darmowych) podróży. Na przykład już niedługo senatorowie wybierają się do Dubaju. Jednak i oni, i dziennikarze powinni umieć rzucać okiem więcej niż jeden raz. Dziwnym trafem wyjazd senatorów zrobił złe wrażenie „w internetach”, a do tego spotkał się z ostrą reakcją Donalda Tuska.

Zdaniem lidera opozycji – i trudno się z nim nie zgodzić – kryzys ukraiński to nie jest czas na wyjazdy. Czy naprawdę marszałek Grodzki i jego współpracownicy nie widzą problemu? Oficjalnie nie mają sobie nic do zarzucenia, bo program był sensowny i intensywny. Z ich punktu widzenia nie była to wycieczka, lecz ciężka i owocna praca. Twierdzą, że robi im się „aferę”, podczas gdy takie wyjazdy są rutyną, i to nieraz niewdzięczną.

I tu zaczynają się schody. Zamiast wypowiadać się polubownie, dostrzegając ujemne strony decyzji o wyjeździe, parlamentarzyści wybrali ton konfrontacyjny. Zwłaszcza zaś senator Dowhan pozwolił sobie na uwagę w najwyższym stopniu niestosowną, bo obrażającą pamięć zmarłych, w których upamiętnieniu brał – jak widać nieszczerze i niechętnie – udział. Warto tę zdumiewającą wypowiedź zacytować jako antywzorzec parlamentaryzmu i dyplomacji: „Nikt nie robi zadymy, kiedy ciągają nas po cmentarzach ukraińskich i jakichś innych. Jeździmy samochodami po nocach, po wertepach i nikt nie ma pretensji”.

Opozycja ma pracować bez wytchnienia

Czy tak powinien mówić senator RP? I w ogóle co to ma do rzeczy? Przecież cmentarze na Ukrainie to nie Miami i nikt w związku z takim wyjazdem nie widzi oczami wyobraźni senatora z drinkiem ze słomką na plaży. Skoro senatorowie nie wiedzą, co zrobili nie tak, to postaram się pomóc. Zacznijmy od tego, że mamy w kraju poważny kryzys. Trwa tragiczna pandemia i przewodniczący komisji zdrowia ma pracować bez wytchnienia na swoim posterunku. Mamy międzynarodowy kryzys polityczny, więc marszałek Senatu, jako druga osoba w państwie, nie może się oddalać od stolicy na pół doby podróży, jeśli nie jest to konieczne (na podróże Andrzeja Dudy spuśćmy zasłonę miłosierdzia). Mamy poważne perturbacje z przepisami podatkowymi oraz inflację, więc komisja budżetowa również nie powinna mieć wakacji.

Senatorowie swoją absencją pokazują, że ta izba niewiele może. Bo gdyby mogła, to nie byłoby czasu na wyjazd. Albo też wyjazd taki byłby dowodem arogancji i braku odpowiedzialności. To, niestety, niejedyna kwestia wizerunkowa. Wielu ludzi – również takich, którzy się wahają, czy nie poprzeć opozycji – sądzi, że parlamentarzyści nadużywają swoich uprawnień, m.in. urządzając sobie wycieczki. Niezależnie od tego, czy tak było tym razem, nie należało dawać pożywki takim sądom. Skoro jakimś cudem udało się odebrać Senat PiS-owi, senatorowie opozycji powinni zachowywać się radykalnie odmiennie od funkcjonariuszy władzy. Powinni być „poza podejrzeniami”. Tylko tak można w pełni wykorzystać tę szansę polityczną, jaką daje „odbicie” Senatu.

Czytaj też: PiS niby słabnie, ale opozycja niespecjalnie rośnie

Nie odwracać się od Polonii. Ale nie tak!

No i jest jeszcze delikatna kwestia gospodarzy. Nie stanowi tajemnicy, że Polonia amerykańska i amerykańskie organizacje polonijne są bardzo prawicowe i mają świetne stosunki z PiS. Jest rzeczą zrozumiałą, że należy podejmować próby przekonywania ich do racji opozycji. Dlatego nie należy odwracać się od nich plecami. Biorąc to wszystko pod uwagę, sądzę, że sprawę trzeba było rozwiązać w taki sposób, że zamiast całej delegacji do Miami pojechałaby jedynie wicemarszałkini Morawska-Stanecka, a nieobecność swoją i większej delegacji marszałek mógłby wiarygodnie i prawdziwie usprawiedliwić trudną sytuacją w kraju.

Stało się źle i nawet biorąc za dobrą monetę tłumaczenia mówiące o wysokiej wartości merytorycznej spotkań w USA, nie mogę pozbyć się wrażenia, iż zamożni państwo politycy mieli „fajny wyjazd” na koszt państwa. A wolałbym takiego wrażenia nie mieć. Kilka milionów Polaków również.

Czytaj też: Dwanaście przekazów, które rujnują opozycję

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Rynek

Nowe szaty tyrana. Dlaczego Putin zaatakował i co go dziś przeraża?

Sergei Guriev, profesor ekonomii, były doradca prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa i były główny ekonomista EBOiR, o tym, co może czekać Putina i Rosję pod jego dyktatorskimi rządami.

Jacek Żakowski
18.05.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną