Dramat w Ustce. Pirotechnik z SOP sterroryzował swoją rodzinę, w środę usłyszy zarzuty
Pirotechnik ze Służby Ochrony Państwa, odznaczony przez prezydenta Bronisława Komorowskiego w 2012 r. „Gwiazdą Iraku” za udział w misjach, ciężko ranił swoją żonę, teściową, teścia, córeczkę i synka. Czteroletnia dziewczynka, mimo blisko godzinnej reanimacji, zmarła. Agresywny mężczyzna został zatrzymany z powierzchownymi ranami niezagrażającymi jego życiu. W środę ma usłyszeć zarzuty, a prokurator będzie najpewniej wnioskował o areszt tymczasowy.
Służył 23 lata, zostanie wydalony z SOP
Dramat rozegrał się w Ustce, gdzie 44-letni Piotr K. przyjechał z żoną i dziećmi na urlop do teściów. Mężczyzna w październiku przeszedł badania okresowe, w tym także psychologiczne – ich wynik pozwolił na dopuszczenie go do służby. Aktualnie Biuro Nadzoru Wewnętrznego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji sprawdza przebieg służby funkcjonariusza SOP, który zabezpieczał od strony pirotechnicznej najważniejsze osoby w państwie oraz wizytujących ich dygnitarzy z zagranicy. Piotr K. służył od 23 lat, początkowo w Biurze Ochrony Państwa, a po zmianach w formacji w SOP. Jak ustaliła nieoficjalnie Wirtualna Polska, ochraniał polską placówkę dyplomatyczną w Iraku. Oficjalnie wiadomo, że rozpoczęto procedurę wydalenia go ze służby.
Z dotychczasowych ustaleń wiadomo, że w poniedziałek 26 stycznia ok. godz. 21:30 mieszkańcy bloku przy ul. Bałtyckiej w Ustce usłyszeli odgłosy awantury dobiegające z mieszkania. Policję wezwali sąsiedzi mieszkający niżej.
Okazało się, że Piotr K. sterroryzował swoich najbliższych. I zaatakował ich nożem. Czteroletnia córka mężczyzny, Anielka, została ciężko ranna. Syn zdołał uciec, podobnie jak teść. Piotr K. ciężko ranił też swoją żonę i teściową. Na miejscu bardzo szybko pojawiły się karetki, wozy strażackie i policyjne. Najciężej ranne żonę Piotra K. i córeczkę ratownicy reanimowali na klatce schodowej bloku, w którym rozegrał się dramat.
Czytaj też: SOP: służba wymagająca ochrony? Skandale, kraksy, wpadki i wypadki
Śledztwo w kierunku zabójstwa
W najcięższym stanie jest obecnie żona Piotra K., Malwina – leży na oddziale intensywnej opieki medycznej w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Słupsku. Teściowa funkcjonariusza SOP jest w stanie ciężkim, ale stabilnym. Kobieta przeszła operację w tym samym szpitalu, w którym przebywa jej córka. Teść Piotra K. trafił do szpitala w Sławnie. Sprawca, który miał na ciele rany cięte, trafił z kolei do szpitala w Lęborku, gdzie pilnują go policjanci. W środę 28 stycznia zostanie doprowadzony do Prokuratury Okręgowej w Słupsku, gdzie usłyszy zarzuty – śledztwo prowadzone jest w kierunku zabójstwa.
„Jesteśmy wstrząśnięci tym, co się wydarzyło” – mówił na konferencji prasowej Tomasz Kułakowski, wicedyrektor departamentu komunikacji MSWiA. Złożył też kondolencje rodzinie funkcjonariusza i zapewnił, że zostanie im udzielona pomoc psychologiczna.
Trwają oględziny miejsca tragedii i zabezpieczanie śladów. Jeszcze we wtorek mają zostać przesłuchani teściowie Piotra K. Nikt na razie nie był w stanie podać choćby domniemanego motywu wybuchu agresji ze strony mężczyzny, który doprowadził do tragicznej śmierci swojego dziecka. K. byli małżeństwem od 13 lat.