Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Sport

United Cup: Polska wygrywa z Niemcami. Świetny Hurkacz, Świątek zachowała zimną krew

Iga Świątek. United Cup 2026 Iga Świątek. United Cup 2026 Marcin Cholewinski / Zuma Press / Forum
W pierwszym spotkaniu United Cup w Sydney polska reprezentacja tenisowa pokonała Niemcy i ma wielkie szanse na awans do ćwierćfinału rozgrywek.

Do rozpoczynającego wielki tenisowy sezon Australian Open zostały niespełna dwa tygodnie. Już teraz jednak większość czołówki pojawiła się na odległym kontynencie. W Brisbane, Perth, Sydney i nowozelandzkim Auckland trwają ostatnie przygotowania połączone z szansą na pierwsze punkty w klasyfikacji WTA i ATP.

Głodna Świątek, powrót Hurkacza

Polscy kibice najbardziej są zainteresowani drużynowymi rozgrywkami United Cup. Kolejny raz wybrali te zawody nasi najlepsi: Iga Świątek i Hubert Hurkacz. Skład uzupełniają: Katarzyna Kawa, Katarzyna Piter, Daniel Michalski i Jan Zieliński. Wiadomo, że nasza uwaga od dziś skupia się na pierwszej dwójce.

Iga Świątek – wiadomo. W pokazowych, ale granych całkiem na poważnie meczach w chińskim Shenzhen dość gładko uporała się z Jeleną Rybakiną, by następnie ulec znacznie niżej notowanej Chince Wang Xinyu. Może to i dobrze, bo na entuzjazm w ocenach byłoby znacznie za wcześnie. Ważne, że Polka jest zdrowa. W dotychczasowym otoczeniu spędziła ostatnie tygodnie na intensywnej pracy. Jest, jak zawsze, głodna sukcesów.

Brak osiągnięć w kilkunastu ostatnich miesiącach na pewno doskwiera niedawnej światowej „szóstce” Hubertowi Hurkaczowi. Dramat Wrocławianina rozpoczął się na kortach Wimbledonu w 2024 r. Kontuzja kolana wykluczyła go nie tylko z igrzysk w Paryżu, ale i z kolejnych wielu turniejów. Stąd spadek aż na 73. miejsce rankingu ATP. Po drodze były dwa zabiegi artroskopii i żmudna rehabilitacja. Teraz z jego otoczenia dochodzą bardzo optymistyczne wieści. Plan jest prosty – powrót do czołowej dziesiątki. United Cup da Hurkaczowi wstępną odpowiedź, w którym jest miejscu.

Czytaj też: Falowanie Igi Świątek: co się zmieniło? To był słodko-gorzki sezon

Popis Hurkacza

Świątek i Hurkacz lubią grać w drużynie, a w United Cup w szczególności. Byli już blisko wygranych w poprzednich latach. W Perth i Sydney występuje 18 zespołów podzielonych na 6 grup. Polska poza dzisiejszą potyczką z Niemcami zmierzy się jeszcze z Holandią. Zwycięzca awansuje do ćwierćfinału. Gra nie jest towarzyska. Oprócz jedenastomilionowej puli nagród do zdobycia jest 500 pkt ATP i WTA.

Przed pierwszymi piłkami na korcie w Sydney wiadomo było, że tylko zwycięstwo pozwoli polskiej drużynie realnie myśleć o awansie, bo wcześniej niemiecka drużyna pokonała 3:0 Holandię.

Jako pierwsi stanęli naprzeciwko siebie Hubert Hurkacz i Alexander Zverev. Pierwszy set to popis Polaka, który szybko przełamał serwis Niemca i utrzymał przewagę przy pomocy aż 13 asów serwisowych. 6:3 i w świetnych nastrojach czekaliśmy na dalszy przebieg wydarzeń. Po przerwie Zverev podniósł poziom gry, częściej zaskakiwał Polaka serwisowymi asami, miał nawet pierwszą piłkę na przełamanie podopiecznego Nicolasa Massu. W siódmym gemie rzeczywiście doszło do przełamania, tyle że sztuki tej dokonał Hurkacz. Nie zwracał uwagi na frustrację przeciwnika i po następnych gemach mogliśmy cieszyć się z sukcesu w tym meczu.

W drugim secie było 6:4 i w całym meczu 2:0. Wygrana po tak długiej przerwie z jednym z najgroźniejszych rywali cieszy, ale jeszcze bardziej cieszy forma reprezentanta naszego kraju. Zupełnie nie widać śladów długotrwałych problemów ze zdrowiem. I nie chodzi tylko o serwis. Wrocławianin bardzo dobrze radził sobie z wymianami, popisywał się sprawnością fizyczną. Nie może być lepszej wiadomości dla kibiców znad Wisły.

Czytaj też: Tenisowa „bitwa płci”: Sabalenka nie miała z Kyrgiosem szans. I po co jej to było?

Iga Świątek vs Eva Lys

Po kolejnym meczu Igi Świątek z Evą Lys też można się było spodziewać dobrych wiadomości. Wiceliderka rankingu stanęła do pojedynku z 39. rakietą WTA. Ale w pierwszym secie to Polka miała mniej do powiedzenia. Aż czterokrotnie oddała swój serwis przeciwniczce. Za dużo było nerwowości, niecierpliwości w poczynaniach zawodniczki Wima Fissette’a. Za to Niemka urodzona w Kijowie zaskakiwała pewnością siebie i tenisowymi umiejętnościami. 6:3 dla niej – całkowicie zasłużone. W polskich szeregach – niepokój, który utrzymywał się jeszcze przez co najmniej połowę drugiego seta. Od stanu 1:3 kolejne gemy wygrywała już tylko Polka. Eva Lys popełniała więcej błędów, a Polka wręcz przeciwnie. Zachowała spokój i zdecydowanie więcej punktów wpływało na jej konto.

A więc trzeci decydujący set w Sydney. I ten, kto myślał, że teraz będzie już z górki, pomylił się. Eva Lys nie miała zamiaru uznać wyższości sześciokrotnej mistrzyni wielkoszlemowej. Przy stanie 4:4 Iga Świątek po raz pierwszy wygrała swoje podanie do zera, ale to jeszcze nie zapewniało końcowego sukcesu, bo rywalka bez kompleksów stawiała czoła Polce. Reprezentantka Polski w decydującym gemie okazała się lepsza i trzeci set skończył się wynikiem 6:4. Gratulacje za zwycięstwo, za spokój w trudnych momentach i przechylenie szali na swoją stronę, jak przystało na wielką mistrzynię.

Po dwóch singlach wiadomo było już na pewno, że Polska wygrała ten mecz i ostatni, w grze mieszanej, nie wpłynie na ostateczny rezultat. Ale warto go odnotować. Na kort wyszli Katarzyna Kawa i Jan Zieliński (wstępnie mieli grać Świątek z Hurkaczem, ale wykonali swoje zadania i już tylko dopingowali). Pokonali w świetnym stylu Laurę Siegemund i Alexandra Zvereva (7:6, 6:3).

Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Tradwife wraca. To więcej niż wybór stylu życia z przeszłości. „Trudno tu nie widzieć hipokryzji”

Ruch tradwife to nie tylko kontrowersyjny powrót do roli kobiety wyłącznie jako żony i matki, ubranej w skromne sukienki retro i fartuszki. Pastelowe influencerki tworzą sielankową przestrzeń do propagowania radykalnych, ultrakonserwatywnych ideologii. A przy okazji zarabiają. Często lepiej niż ich mężowie.

Agnieszka Sowa
16.12.2025
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną