Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Sport

Maja Chwalińska w finale Rolanda Garrosa. Niesamowite osiągnięcie. To się naprawdę dzieje!

Preferuj w Google
Maja Chwalińska na kortach Rolanda Garrosa Maja Chwalińska na kortach Rolanda Garrosa Dubreuil Corinne / ABACA / Abaca Press / Forum
To jest niesamowite. Maja Chwalińska jest w finale French Open. Pokonała w półfinale Dianę Sznajder w dwóch setach 7:6 (7:4) i 6:4. W sobotę wielki finał z Mirrą Andriejewą.

Zadajemy sobie bez przerwy pytanie: gdzie Maja była tak długo? Przecież jej miejsce jest w ostatnich rundach wielkich turniejów.

Chwalińska się nie bała

Pojedynek dwóch leworęcznych tenisistek rozpoczął się od bardzo długich, wyrównanych gemów. Dwa pierwsze trwały aż 15 minut. Po opanowaniu emocji Chwalińska zachowywała się, jakby w prawie każdym turnieju wielkoszlemowym dochodziła do takiej fazy. Po przełamaniu do zera w czwartym gemie Polka prowadziła 3:1. Niestety, po chwili przeciwniczka zrewanżowała się tym samym.

Jedyne, co działało trochę gorzej niż w poprzednich meczach, to pierwsze podanie Polki. Prawie w każdym gemie walka była bardzo wyrównana, z wyjątkiem np. siódmego, w którym Sznajder była bezradna. Tyle że w kolejnym role się odwróciły. Chwilami można było odnieść wrażenie, że Rosjanka przyjęła taktykę Polki. Zagrania topspinowe, skróty.

Z kolei nasza reprezentantka nie bała się bardzo mocnych uderzeń, szczególnie ze strony bekhendowej. Niektóre wymiany wzbudzały zachwyt swoją różnorodnością. Ostatnie gemy, wręcz mordercze, ale bez przełamań. W tej sytuacji 6:6 i tie-break. Maja Chwalińska zachowała spokój do samego końca. Od stanu 2:4 wygrywa pięć kolejnych piłek i… do finału brakuje już tylko jednego seta! 7:6 (7:4).

Maja przyjmuje ten wynik niewzruszona. Poziom gry – świetny, poziom emocji – niebotyczny. Dla polskiego kibica na pewno. Ze statystyk wynika, że Polka popełniała zdecydowanie mniej niewymuszonych błędów.

Po przerwie rywalki solidarnie przełamały swoje pierwsze podania. Później poziom gry trochę się obniżył. Widać było zmęczenie, szczególnie Sznajder. Przy stanie 4:3 dla niej poprosiła o pomoc fizjoterapeuty. Z powodu bólu pleców. Oby nie obniżyło to poziomu mobilizacji Polki, myśleliśmy. Obawy okazały się płonne. Tymczasem można było zauważyć, że jej przeciwniczka walczy z bólem. Fantastyczny skrót Mai doprowadził do stanu 5:4. Po przerwie serwowała po zwycięstwo. Maja w wielkim finale Rolanda Garrosa: zakończyła seta wynikiem 6:4.

Przed pierwszą piłką drugiego półfinału wiedzieliśmy już, że lepsza w tym pojedynku zmierzy się w sobotę w grze o końcowy triumf z Mirrą Andriejewą. Rosyjska 19-latka zdecydowanie pokonała pogromczynię Igi Świątek Ukrainkę Martę Kostiuk 6:1, 6:3.

Maja stała się gwiazdą

Chwilę po tym, jak zobaczyliśmy radość Mai po ostatniej piłce potyczki z Anną Kalinską, odruchowo pomyśleliśmy: no dobrze, ale co będzie w półfinale z Aryną Sabalenką? Prawie nie braliśmy pod uwagę, że po drugiej stronie siatki stanie Diana Sznajder, która także marzy o półfinale. I jej marzenie się spełniło, choć początkowo nic na to nie wskazywało. Tymczasem w trzecim, decydującym secie okrzyknięta dominatorką Białorusinka nie zapisała po swojej stronie nawet gema.

22-letnia Diana Sznajder jest już dobrze znana na światowych kortach – nie tylko z powodu niebanalnej chustki, którą nosi w trakcie gry. Do Paryża przyjechała jako 23. zawodniczka w rankingu WTA. Nie odżegnuje się od rosyjskiej agresji w Ukrainie. Brała np. udział w pokazowych zawodach w Petersburgu sponsorowanych przez Gazprom. Między innymi ten fakt nagłośniła ukraińska zawodniczka Ołeksandra Olejnikowa.

Z tygodnia na tydzień Maja Chwalińska stała się gwiazdą nie tylko polskiego tenisa. Jeśli jest w tym stwierdzeniu przesada, to niewielka. Po wygranym ćwierćfinale Polka w pomeczowej rozmowie na korcie powiedziała, że nikt tu jej nie zna, a Marion Bartoli na to: jak to? Wszyscy cię znają, jesteś w najlepszej czwórce turnieju.

Objawy zmiany statusu naszej tenisistki widać nawet na jej stroju. Firma produkująca napoje wykazała się refleksem i jej znak firmowy już jest przyczepiony do koszulki. Zabawne jest to, że koszulka ma logo jednego producenta, a buty i frotki na nadgarstki pochodzą skądinąd. Teraz na pewno sprzęt zostanie ujednolicony.

Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Świecka komunia. Bez mszy, Kościoła i katechezy. Nowy rytuał klasy średniej

„Świecka komunia”, choć terminologicznie sprzeczna, staje się odpowiedzią dla rodzin, które pragną celebrować dorastanie swoich dzieci bez obrzędów Kościoła.

Zbigniew Borek
19.05.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną