„Polityka”. Dajemy pełny obraz.

Czytaj, słuchaj, odkrywaj świat!

SUBSKRYBUJ
Świat

Ostatnia fala

Na łasce niebios

materiały prasowe
Gdy huragan stulecia Sandy zbliżał się do wybrzeży USA, kapitan legendarnego Bounty musiał podjąć decyzję: narazić statek czy życie załogi? Podjął ją przekonany o swojej racji. To nie była dobra decyzja.

W czwartek 25 października o godzinie 17 63-letni kapitan Robin Walbridge wszedł na pokład Bounty. W porcie w New London w stanie Connecticut była jeszcze pogodna jesień. W tym samym czasie niecałe 1200 mil morskich na południe torował sobie drogę huragan stulecia Sandy. Z prędkością 165 km na godzinę pędził od strony północnych wybrzeży Kuby w kierunku wschodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych. Na Karaibach zabił już co najmniej 70 osób. Kapitan mógł zatrzymać Bounty w New London, gdzie huragan prawdopodobnie poważnie uszkodziłby statek. Mógł też spróbować uratować go, wypływając z portu – i narażając życie swoje i 15 członków załogi. Postanowił ratować żaglowiec. Statek kontra 16 istnień ludzkich.

Walbridge był kapitanem repliki najsłynniejszego żaglowca w historii żeglugi morskiej, hollywoodzkiego skarbu. To na Bounty powstały takie hity filmowe jak „Bunt na Bounty” z Marlonem Brando czy „Piraci z Karaibów” z Johnnym Deppem. Takiej legendy nie zostawia się – ot, tak – na łaskę kaprysów pogody. Amerykańskie służby meteorologiczne pilnie śledziły, jak Sandy podąża na północ i rośnie w siłę. Media donosiły o superhuraganie. Piloci straży przybrzeżnej latali nad wybrzeżem i ostrzegali przez radio wszystkie łodzie.

W bazie w Elizabeth City w Karolinie Północnej 36-letni pilot Mike Myers przygotowywał się na najgorsze. Napełniał baki samolotów, sprawdzał sprzęt, studiował mapy synoptyczne i prognozy. I opracowywał plan: gdy prędkość wiatru na wybrzeżu osiągnie 25 węzłów (46 km na godzinę), wraz z załogą wsiądzie do swego C-130 i poleci w głąb lądu, do Raleigh, żeby w razie wezwania móc w ogóle wystartować.

 

Pełna wersja artykułu dostępna w 50 numerze "Forum".

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Prof. Ewa Łętowska o sztuce godzenia się z nieuniknionym i przemijaniu

Prof. Ewa Łętowska o przemijaniu i przygotowaniach do śmierci. I o tym, co nas jeszcze w Polsce może czekać.

Violetta Krasnowska
08.12.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną