Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Świat

Ostatnia fala

Na łasce niebios

materiały prasowe
Gdy huragan stulecia Sandy zbliżał się do wybrzeży USA, kapitan legendarnego Bounty musiał podjąć decyzję: narazić statek czy życie załogi? Podjął ją przekonany o swojej racji. To nie była dobra decyzja.

W czwartek 25 października o godzinie 17 63-letni kapitan Robin Walbridge wszedł na pokład Bounty. W porcie w New London w stanie Connecticut była jeszcze pogodna jesień. W tym samym czasie niecałe 1200 mil morskich na południe torował sobie drogę huragan stulecia Sandy. Z prędkością 165 km na godzinę pędził od strony północnych wybrzeży Kuby w kierunku wschodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych. Na Karaibach zabił już co najmniej 70 osób. Kapitan mógł zatrzymać Bounty w New London, gdzie huragan prawdopodobnie poważnie uszkodziłby statek. Mógł też spróbować uratować go, wypływając z portu – i narażając życie swoje i 15 członków załogi. Postanowił ratować żaglowiec. Statek kontra 16 istnień ludzkich.

Walbridge był kapitanem repliki najsłynniejszego żaglowca w historii żeglugi morskiej, hollywoodzkiego skarbu. To na Bounty powstały takie hity filmowe jak „Bunt na Bounty” z Marlonem Brando czy „Piraci z Karaibów” z Johnnym Deppem. Takiej legendy nie zostawia się – ot, tak – na łaskę kaprysów pogody. Amerykańskie służby meteorologiczne pilnie śledziły, jak Sandy podąża na północ i rośnie w siłę. Media donosiły o superhuraganie. Piloci straży przybrzeżnej latali nad wybrzeżem i ostrzegali przez radio wszystkie łodzie.

W bazie w Elizabeth City w Karolinie Północnej 36-letni pilot Mike Myers przygotowywał się na najgorsze. Napełniał baki samolotów, sprawdzał sprzęt, studiował mapy synoptyczne i prognozy. I opracowywał plan: gdy prędkość wiatru na wybrzeżu osiągnie 25 węzłów (46 km na godzinę), wraz z załogą wsiądzie do swego C-130 i poleci w głąb lądu, do Raleigh, żeby w razie wezwania móc w ogóle wystartować.

Pełna wersja artykułu dostępna w 50 numerze "Forum".

Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

null
Kraj

Duda nie wypełnia obowiązku. Ktoś się łudził?

PiS i Andrzej Duda dostarczyli przekonującego dowodu, że powoływani przez nich ambasadorowie byli, ogólnie rzecz biorąc, marnej jakości. Konflikt prezydenta z rządem Tuska na tym tle właśnie się pogłębił.

Marek Ostrowski
13.06.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną