Ukraina przed wyborem: w drugiej turze wyborów prezydenckich Poroszenko i Tymoszenko?

Kandydaci na start
Wiele wskazuje na to, że w drugiej turze spotkają się starzy znajomi: Julia Tymoszenko i Petro Poroszenko. Ich programy są podobne, chcą przemian gospodarczych i politycznych, zakończonych członkostwem Ukrainy w Unii. Zapewne walka potrwa do końca.
Witalij Kliczko ogłosił niespodziewanie, że zawarł porozumienie z Poroszenką i wycofuje się z wyścigu.
Viktor Gurniak/Reuters/Forum

Witalij Kliczko ogłosił niespodziewanie, że zawarł porozumienie z Poroszenką i wycofuje się z wyścigu.

Kiedy Witalij Kliczko ogłosił, że zamierza wystartować w wyborach prezydenckich na Ukrainie, Julia Tymoszenko siedziała w więzieniu w Charkowie, bez szansy na rychłe wyjście. Ale historia przyspieszyła, Majdanowa rewolucja pozwoliła uwolnić Tymoszenko, przejęcie władzy przez opozycję umożliwiło rehabilitację byłej premier: jako osoba niekarana może stanąć do walki o prezydenturę. Nie było jednak pewności, czy Julia zechce pozostać w polityce, jej choroba kręgosłupa jeszcze niedawno wymagała operacji. Tymoszenko wyraźnie zapragnęła zmienić przymiotnik przy swym imieniu z „piękna” na „niezłomna”. Ogłosiła, że weźmie udział w elekcji, bo nikt nie dorówna jej talentem politycznym ani umiejętnością walki z korupcją. Nikt tak jak ona nie potrafi uszczęśliwić Ukraińców. Zmieniła fryzurę, jakby nie zauważyła, że świat wokół się zmienił.

Sondaże dziś nie dają Tymoszenko wysokiej pozycji, lokowała się na trzecim miejscu z poparciem 8,2 proc. Wyprzedzali ją Petro Poroszenko z 24,9 proc. i Witalij Kliczko z 8,9 proc. Tak było do weekendu. Witalij Kliczko ogłosił niespodziewanie, że zawarł porozumienie z Poroszenką i wycofuje się z wyścigu, a jego partia UDAR będzie teraz popierać niedawnego konkurenta. On sam ubiegać się będzie o fotel mera Kijowa i w tych staraniach poprze go Poroszenko. Kliczko tłumaczył, że obóz demokratyczny powinien być zjednoczony, bo przed Ukrainą ciężkie czasy: zmian, reform, może nawet wojny. Argument dojrzały, warto też dodać, że obaj panowie mogą liczyć na podobny elektorat, przynajmniej na zachodzie i w centrum kraju. Na wschodzie Kliczko jest popularniejszy dzięki sportowej karierze. Gdyby poparcie Kliczki i Poroszenki zsumować, byłoby blisko 34 proc. To już coś... Tyle że te wielkości nie zawsze się sumują.

Petro Poroszenko był w polityce od czasów pomarańczowej rewolucji. Był jej twarzą, obok Wiktora Juszczenki i Julii Tymoszenko. Już wtedy znajdował się w czołówce bogatych Ukraińców, nazywany Królem Czekolady. Miał największe fabryki słodyczy w kraju, był też właścicielem telewizji 5 Kanał.

Jego polityczna kariera rozpoczęła się w rządzie Julii Tymoszenko, ale w żaden sposób nie mogli się porozumieć i wkrótce ze sprzymierzeńców stali się zaciekłymi wrogami. Poroszenko kierował później resortem spraw zagranicznych, był wreszcie ministrem w rządzie Mykoly Azarowa. Na drugim Majdanie zebrał poparcie za umiarkowane poglądy, spokój i bezkompromisowość. Tylko on z grona politycznych liderów nie spotykał się z władzą, nie podpisał porozumienia z Janukowyczem. To się spodobało, Poroszenko zaskarbił sobie sympatię, która uwidoczniła się w słupkach poparcia. Jego interesy poważnie ucierpiały z powodu rosyjskich sankcji, czekolady, sprzedawane na rosyjskim rynku dostały zakaz wjazdu jako szkodliwe dla zdrowia. Ludzie lubią takie historie.

W weekend odbyły się też zjazdy pozostałych ugrupowań. Kandydatem Partii Regionów niespodziewanie został Mychajło Dobkin, były mer Charkowa, któremu zarzut działania na szkodę państwa stawia prokuratura. Dobkin realizuje linię Kremla i pewnie otrzyma poparcie Rosji. Nie ma jednak szans na poparcie Ukraińców.

Na wschodzie mógł się raczej podobać Serhij Tihipko, były wicepremier i prezes Narodowego Banku Ukrainy. Ale nie zyskał poparcia Partii Regionów, wystartuje jako kandydat niezależny.

Komuniści tradycyjnie stawiają na Perta Symonienkę. Zwykle w pierwszej turze zbiera ok. 8 proc. poparcia. Tym razem może dostać więcej, jeśli zagłosuje na niego rozczarowany elektorat Janukowycza ze wschodu.

Lider Swobody Ołeh Tiahnybok stracił część radykalnego elektoratu na rzecz Prawego Sektora. Dmytro Jarosz to największy rywal Tiahnyboka. Obaj jednak w sondażach lokują się dziś daleko. Ale Tiahnybok, żeby utrzymać prestiż, musi Jarosza pokonać wysoko.

Wprawdzie do wyborów pozostały dwa miesiące i wiele może się zmienić, także w zależności od sytuacji politycznej i przebiegu konfliktu z Rosją. Wygląda jednak na to, że w drugiej turze spotkają się starzy znajomi: Tymoszenko i Poroszenko. Ich programy są podobne, chcą przemian gospodarczych i politycznych, zakończonych członkostwem Ukrainy w Unii. Zapewne walka potrwa do końca. Dziś Witalij Kliczko wezwał Julię, żeby zrezygnowała z kandydowania dla dobra Ukrainy. Ale ona nie zrezygnuje. Lata spędzone w więzieniu nie mogą pójść na marne.

Jedno, co dziś można powiedzieć z pewnością: Ukrainę czeka gorąca kampania. Demokratyczne wybory są nie na rękę Rosji, która dziś ukraińskie władze uważa za samozwańcze.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną