10. rocznica zamachów w Londynie
Terroryści zaatakowali Londyn, zabijając kilkudziesięciu mieszkańców, raniąc kilkuset i paraliżując miasto. Ale komunikacja ruszyła już następnego dnia, ale City nie odnotowało tąpnięcia.
.
Hernán Piñera/Flickr CC by 2.0

.

Poniższy artykuł ukazał się w POLITYCE 16 lipca 2005 r.

Można bez obawy przypuszczać, że terroryści uderzyli w Brytyjczyków, bo to oni są najbliższym sojusznikiem USA, bo premier Tony Blair pierwszy wsparł George’a Busha po 11 września, a także by wstrząsnąć ogromną, liczącą 1,5 mln osób, społecznością muzułmanów w Wielkiej Brytanii. Co chcieli osiągnąć?

Najpierw pokazać swoją siłę i nienawiść. Potem posiać zwątpienie w siłę Brytanii, może nawet zmienić jej politykę, jak to się stało po podobnych zamachach w Hiszpanii w marcu 2004 r.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną