Po unijnym szczycie: będzie nowa agencja ochrony granic
Agencja nadal miałaby swoją siedzibę w Warszawie, zwiększyłaby jednak swój personel i rozszerzyła kompetencje.
Frontex ma przekształcić się w silniejszą Agencję ds. Straży Granicznej i Przybrzeżnej.
Kripos_NCIS/Flickr CC by 2.0

Frontex ma przekształcić się w silniejszą Agencję ds. Straży Granicznej i Przybrzeżnej.

Jednym z tematów czwartkowego szczytu w Brukseli była propozycja Komisji Europejskiej, żeby przekształcić unijną agencję ds. granic zewnętrznych Frontex w silniejszą Agencję ds. Straży Granicznej i Przybrzeżnej. Agencja nadal miałaby swoją siedzibę w Warszawie, zwiększyłaby jednak swój personel i rozszerzyła kompetencje.

Nowa Agencja miałaby mieć do dyspozycji większą liczbę koordynatorów na miejscu i co najmniej 1500 funkcjonariuszy straży granicznej i przybrzeżnej. Agencja mogłaby też kupować sprzęt. Teraz nie ma stałej puli dyspozycyjnych ekspertów i sprzętu. Wszystko organizuje się na gorąco, na potrzeby konkretnej operacji. Oczywiście robi się to z wyprzedzeniem, planując co roku operacje i za każdym razem wysyłając zapytania do wszystkich krajów członkowskich. Jeszcze w zeszłym roku taki system był możliwy, jednak teraz, kiedy skala napływu imigrantów wzrosła, wszystko przestaje działać.

W tym roku trzeba było potroić liczbę operacji, statków i ludzi wysłanych do pomocy na zewnętrzne granice Unii, więc ustalenia z zeszłego roku zmieniane są na gorąco.

Dzisiaj wszystkiego jest za mało. Na początku października dyrektor Frontexu poprosił kraje członkowskie o 775 dodatkowych funkcjonariuszy (personel i sprzęt do pracy zapewniają państwa członkowskie). 600 z tych funkcjonariuszy miałoby być wysłanych do Grecji. Jednak do tej pory kraje członkowskie zgłosiły 450 oficerów. I choć to największa liczba, jaką kiedykolwiek w czasie całej dziesięcioletniej historii istnienia Frontexu zgłosiły kraje członkowskie, to i tak zaspokaja tylko część potrzeb.

Drugą ważną zmianą byłoby to, że nowa Agencja w sytuacjach poważnego zagrożenia dla działania strefy Schengen mogłaby wysyłać swoich funkcjonariuszy na problematyczny odcinek granicy zewnętrznej – bez zgody państwa, w którym te siły mają się znaleźć.

I ten punkt budzi najwięcej kontrowersji. Ochrona granic jest domeną państw narodowych. Zapachniało więc utratą suwerenności i takie państwa jak Polska, Węgry czy Hiszpania głośno wyrażały w czwartek swoje zaniepokojenie.

W propozycji Komisji zapisano jednak, że operacja Frontexu bez zgody danego państwa odbyłaby się tylko w ostateczności  gdyby wykorzystane były już wszystkie możliwości negocjacji, a sytuację uznano by za kryzysową. Nikt nie mówi o wkraczaniu na terytorium jakiegoś państwa bez jego zgody. Chodzi o ostateczną instancję. Wszystkim raczej będzie zależało na tym, żeby dany kraj i Frontex doszły do porozumienia.

Założenie jest jednak takie, że porozumienie zostanie osiągnięte. Interwencja byłaby ostatecznością, żeby uniknąć sytuacji, podobnych do tego, co działo się niedawno w Grecji. Tamtejsze władze występowały o wsparcie Frontexu dopiero wówczas, gdy greckim funkcjonariuszom już zupełnie wszystko wymykało się spod kontroli.

Trzeba też pamiętać, że każda operacja i dzisiaj, i w przyszłości nie odbywałaby się w oderwaniu od służb granicznych danego kraju. Działania zawsze są zintegrowane. Funkcjonariusze Frontexu pracują razem ze służbami danego kraju, które dzisiaj są i nadal będą odpowiedzialne za kontrolę granic swojego państwa.

Frontex nie działa też w próżni. Ma nad sobą radę nadzorczą, która jest złożona z szefów służb granicznych wszystkich krajów Schengen, wiec jest to pierwsza instancja zapewniająca bezpieczeństwo krajom członkowskim. Po drugie, dyrektor Frontexu regularnie odpowiada na pytania Parlamentu Europejskiego i jest pod jego obserwacją. A poza tym budżet tej agencji pochodzi z unijnej kasy i istnieje cała procedura zatwierdzania tego budżetu, więc wszyscy muszą się zgodzić, żeby Frontex pieniądze dostał.

Unijny szczyt zakończył się deklaracją, że do czerwca 2016 r. kraje Unii mają się porozumieć w sprawie utworzenia tej nowej Agencji. I dobrze by było, gdyby nie były to tylko deklaracje, bo nic nie wskazuje na to, że kryzys imigracyjny w przyszłym roku się zakończy. Bliski Wschód pozostaje niespokojny. Wojna w Syrii trwa, więc imigranci będą dalej próbowali dostać się do Europy. Już dzisiaj mocno dzielą Unię, więc trzeba zrobić wszystko, żeby mechanizm rejestracji, przyjmowania albo odsyłania imigrantów maksymalnie usprawnić.

Dzisiaj unijne granice są tak dziurawe i procedury tak nieskuteczne, że wśród osób, które nie dostały azylu i nie powinny przebywać na terenie Unii, tylko 39 proc. jest odsyłanych do domu, reszta rozpływa się gdzieś i najpewniej przedostaje głębiej na teren Unii.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną