Ważny polski głos w „Jerusalem Post”: Polscy przywódcy toczą wojnę o pamięć
Po przejęciu sądów i mediów publicznych w Polsce nadszedł czas na wdrożenie „polityki pamięci” z jedną usankcjonowaną wizją historii – pisze na łamach izraelskiego dziennika prof. Tomasz T. Koncewicz.
73. rocznica wyzwolenia obozu Auschwitz
Kancelaria Prezesa RM

73. rocznica wyzwolenia obozu Auschwitz

„Najniebezpieczniejszą częścią tej polityki pamięci jest próba kryminalizacji publicznego i błędnego przypisywania winy narodowi polskiemu za zbrodnie III Rzeszy” – czytamy w artykule, który ukazał się w internetowym wydaniu „Jerusalem Post” w poniedziałek, a w wersji drukowanej we wtorek.

Prof. Tomasz T. Koncewicz, autor tekstu, konstytucjonalista z Uniwersytetu Gdańskiego i wykładowca Uniwersytetu Princeton, krytycznie pisze o pomyśle zmiany ustawy o IPN, która według PiS ma bronić prawdy historycznej i dobrego imienia Polski na świecie. Ma to związek z pojawiającym się sporadycznie w zagranicznych mediach określeniem „polskie obozy śmierci”, sugerującym współodpowiedzialność Polaków za zbrodnie popełnione przez nazistowskie Niemcy.

Pomysł ścigania wszystkich, którzy zniesławiają Polaków, został skrytykowany jako „tępy instrument”, ale i kolejny dowód odrodzenia nacjonalizmu i rewizjonizmu w Polsce.

W Polsce toczy się wojna o pamięć

Zdaniem autora polscy przywódcy prowadzą wojnę o pamięć, która przyniosłaby jednowymiarowe wyjaśnienie, skąd „my, naród” pochodzimy i co składa się na naszą narodową tożsamość. Reszta jest „pomyłką pamięci”. W jej ramach potępia się np. Okrągły Stół, który doprowadził do pokojowego przejęcia władzy w wyniku zgniłego kompromisu zawartego przez Lecha Wałęsę (dziś postrzeganego jako zdrajcę i tajnego współpracownika komunistów – przypomina autor) z ustępującym reżimem komunistycznym.

„Wojna ta jest mściwa” – zauważa prof. Koncewicz. Zakłada, że Polacy mają większe prawo do szacunku, uznania ich cierpień i rekompensaty za wszystkie niesprawiedliwości, jakich doznali ze strony „ciemnych, obcych” mocarstw.

W ocenie autora w Polsce brak równowagi. Pewne elementy się celebruje, gdy inne, niepasujące do narracji, spycha się na margines. Skazani na ostracyzm są zaś ci, którzy sądzą inaczej. Nowe prawo tylko tę krucjatę przyspieszy. Jest też sygnałem, że historię się w Polsce instrumentalizuje.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj