Stary człowiek owinięty w biały koc, wynoszony z domu na noszach – to najnowsze zdjęcie Jakiwa (Jakuba) Palija, wykonane krótko przed jego deportacją z USA do Niemiec. Bezradny staruszek to były strażnik nazistowskiego obozu pracy w Trawnikach i obozu zagłady Sobiborze, współodpowiedzialny za śmierć tysięcy Żydów z Polski i Europy. Centrum Szymona Wiesenthala umieściło go na 10. miejscu aktualnej listy najważniejszych żyjących zbrodniarzy nazistowskich. Przejęcie Palija to „znak moralnej odpowiedzialności Niemiec” – poinformował rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych w Berlinie.
Jak Jakiw Palij trafił do obozu?
Palij urodził się jako polski obywatel w Piadykach, w dawnym województwie stanisławowskim. Według amerykańskich śledczych od 1943 r. przechodził szkolenie w obozie w Trawnikach, a potem służył m.in. w Sobiborze (w oddziałach zwalczających partyzantów i pacyfikujących wsi) oraz w tzw. Batalionie SS Streibla. Był „ważną częścią nazistowskiej maszyny zagłady”, a o jego zaangażowaniu ma świadczyć to, że inaczej niż jego koledzy nie zdezerterował, ale służył do kwietnia 1945 r. – tak to tłumaczył 15 lat temu na łamach „New York Timesa” szef amerykańskiego zespołu Eli Rosenbaum. Sam Palij nie przyznaje się do winy. Twierdzi, że do służby przystąpił pod groźbą śmierci swojej i swojej rodziny, a jego praca polegała na patrolowaniu mostów, a nie nadzorowaniu więźniów obozów zagłady.
Palij dostał i utracił obywatelstwo
Palij w 1949 r. wyemigrował do USA, gdzie podawał się za rolnika. Pracował jako kreślarz. W 1953 r. otrzymał amerykańskie obywatelstwo, odebrane w 2003 r., gdy wyszło na jaw, że przemilczał nazistowską przeszłość. Już rok później sąd podjął decyzję o jego deportacji, ale ani Polska, ani Ukraina, ani Niemcy, ani żaden inny kraj nie chciał go przyjąć. Niemcy tłumaczyły, że przyjmują tylko tych deportowanych, którzy są lub byli obywatelami niemieckimi, lub jeśli toczy się przeciw nim proces o zbrodnie nazistowskie. Amerykańskie starania trwały 14 lat. Negocjacje w tej sprawie przyspieszyły dopiero po ostatnich wyborach parlamentarnych w Niemczech.
Na temat skazania Palija zdania są podzielone
Palij został przewieziony z lotniska nie do więzienia, ale do domu opieki w Ahlen im Münsterland. W Niemczech proces mu raczej nie grozi. Śledztwo zostało umorzone przez prokuraturę w Wuerzburgu w 2016 r., bo nie udało się znaleźć jednoznacznych dowodów.
Zdania w tej sprawie są podzielone. Znany historyk i publicysta Michael Wolffsohn ostrzegł na łamach „Passauer Neue Presse”, że skazanie Palija „zrobiłoby męczennika ze starego człowieka”. Najtrafniejszą karą – dodaje – byłoby założenie mu na ramię opaski z napisem „Byłem strażnikiem w obozie koncentracyjnym”. Zdaniem publicysty ważniejsze niż kara jest ukazanie całokształtu zbrodni Palija i przypominanie o historii. „Niemcy biorą za to historyczną odpowiedzialność. Ten człowiek nosił niemiecki mundur”.
Czytaj także: Archiwa Zagłady otwarte w Londynie
Trudno dziś wymierzyć kary za nazistowskie zbrodnie
Centrala Badania Zbrodni Narodowosocjalistycznych w Ludwigsburgu kieruje co roku ok. 30 spraw do prokuratury. W większości przypadków – ze względu na podeszły wiek i stan zdrowia – podejrzanych uznaje się za niezdolnych do stanięcia przed sądem. Oskarżonych o nazistowskie zbrodnie jest dziś czterech byłych strażników.
Jeden z takich ostatnich głośnych procesów miał miejsce w 2009 r. Iwan Demjanjuk także został deportowany z USA – oskarżony o współudział w morderstwach więźniów w Sobiborze. I on przeszedł szkolenie w Trawnikach. W jego wypadku to Niemcy domagały się deportacji, jemu zaś udało się ją odwlekać ze względu na rzekomo zły stan zdrowia. Ostatecznie został skazany na 5 lat w 2011 r. Zmarł rok później przed uprawomocnieniem się wyroku.
Z kolei w 2014 r. na cztery lata więzienia skazano 93-letniego Oskara Gröninga, byłego księgowego z Auschwitz. Gröning zmarł w 2018 r., krótko przed rozpoczęciem kary – odwlekła się na skutek apelacji adwokatów.