Jako rocznik 1929 był Jürgen Habermas w III Rzeszy członkiem Hitlerjugend, powołanym w 1944 r. na front. Przełomowym doświadczeniem był dla niego proces norymberski i wyroki 1946. Studiował w Getyndze, Zurichu, Bonn, Frankfurcie, Heidelbergu. W 1961 r. zwrócił na siebie uwagę pracą doktorską o przemianach sfery publicznej w społeczeństwie mieszczańskim od XVIII w. W 1964 r. wrócił do Frankfurtu, stając się czołowym eksponentem „teorii krytycznej”, rozwijanej w latach 20. przez odwołującą się do oświecenia, Marksa i Freuda tzw. szkołę frankfurcką, kontynuowaną po roku 1933 w USA przez emigrantów Horkheimera i Adorno, a po wojnie znowu we Frankfurcie.
Zasługą Habermasa jest rozwinięcie teorii rozumu komunikacyjnego i racjonalności komunikacyjnej, opartej na komunikacji interpersonalnej, wpisanej w oświeceniowe tradycje Kanta, wyobrażenia demokratycznego socjalizmu i odwołania do bardziej humanitarnego, sprawiedliwego i egalitarnego społeczeństwa.
Przełomowe debaty
Ze względu na obronę modernizacji i społeczeństwa obywatelskiego Habermas był cenionym rzecznikiem demokratyzacji „dyskursu wolnego od dominacji” (herrschaftsfreier Diskurs). Mówił o sobie, że jest „religijnie niemuzykalny”, ale w styczniu 2004 r. stanął w monachijskiej Akademii Katolickiej do debaty z kard. Josephem Ratzingerem na temat przedpolityczno-moralnych podstaw państwa liberalnego. A w 2019 r. w swej ostatniej wielkiej pracy „To także historia filozofii” prześledził przenikanie myślenia teologicznego do myśli filozoficznej, co zostało odczytane jako późna próba nadrobienia „religijnej niemuzykalności”.
Habermas – mający kłopoty z mową przez zajęczą wargę – był w Republice Federalnej utalentowanym i wpływowym publicystą. W 1967 r. w publicznej debacie z przywódcą zrewoltowanych studentów Rudim Dutschke Habermas rzucił, że ich odwoływanie się do jawnej przemocy to przejaw „lewicowego faszyzmu”. W tym gorączkowym okresie Habermas próbował ściągnąć do Frankfurtu będącego już na emigracji Leszka Kołakowskiego, co spotkało się z protestami rozognionych studentów i asystentów, dla których autor „Klucza niebieskiego” był za mało marksistowski…
Swymi interwencjami prasowymi Habermas – zgodnie ze swą teorią „działania komunikatywnego” – wywoływał w Niemczech przełomowe debaty, które przeorywały świadomość niemieckiego wykształconego mieszczaństwa, odpowiednika inteligencji w krajach Europy Środkowo-Wschodniej. Przykładem „Spór historyków” z 1986 r., w którym Habermas gwałtownie sprzeciwił się relatywizacji niemieckiej winy za Holokaust poprzez wskazywanie, że przed Oświęcimiem był w ZSRR Gułag.
Dysputa w niemieckich mediach toczyła się przez wiele miesięcy i większość jej uczestników poparła tezy Habermasa. Ta perspektywa zmieniła się po zjednoczeniu Niemiec i rozpadzie NRD, gdy włączyły się do niej głosy z dawnego obozu radzieckiego, jak w 2004 r. Sandra Kalniete, łotewska pisarka i polityczka, która jako dziecko była w ZSRR z rodziną deportowana na Syberię.
Te spory toczył się także i w Polsce, gdzie Habermas bywał od lat 70. W 1988 r. udzielił wywiadu „Polityce”, a w 1994 r. nasza rozmowa z Habermasem i Adamem Michnikiem została przedrukowana w wielu krajach.
Ostatni Europejczyk
W XXI w. Habermas okazał się wołającym na puszczy. Jak wielu z jego pokolenia był rzecznikiem związania Niemiec zachodnimi wartościami liberalnej demokracji, państwa prawa i społecznej gospodarki rynkowej. Był jednak rozczarowany niewspółmierną amerykańską reakcją na atak Al Kaidy 11 września 2001 r. Wielkie demonstracje we Francji i Niemczech przeciwko wojnie w Iraku odczytał jako początek nowej „europejskiej opinii publicznej”. Choć w tym samym czasie część krajów europejskich poparła politykę George W. Busha.
Także w 2022 r., po jawnym już najeździe putinowskiej Rosji na Ukrainę, Habermas nie czuł doświadczeń i emocji Środkowo-Wschodniej Europy. Odrzucał postępowanie Putina, ale nalegał na negocjacje z nim, czym ściągnął na siebie zarzuty niemieckich slawistów, jak ubiegłoroczny laureat pokojowej nagrody niemieckich księgarzy Karl Schlögel, że podobnie jak wielu niemieckich intelektualistów traktował Ukrainę jako „kraj, nad którym się jedynie przelatuje”.
Niemniej Habermas „to ostatni Europejczyk”. Swój ostatni tekst wygłosił przygnębiony, bez pełnej werwy wiary w prawa człowieka i demokrację. W Ameryce demokracja sypie się, podczas gdy nowym światowym mocarstwem stają się Chiny, a i Indie mają swoje ambicje. W Ukrainie wojna, podczas gdy poganiana przez prawicowych populistów Europa nie jest w stanie stworzyć wspólnoty obronnej…
W Niemczech mawiano, że Habermas „nie może nie myśleć”. Jego interwencje miały swą wagę i były traktowane serio także wtedy, gdy irytowały – w czasie rewolty studenckiej, jednoczenia Niemiec, zaangażowania NATO, w sprawie terroryzmu, badań nad komórkami macierzystymi, kryzysu bankowego 2008 r., pandemii koronawirusa, wojny w Ukrainie czy konfliktu na Bliskim Wschodzie.
Ostatniemu esejowi Habermasa o lichej kondycji Europy w rozognionym świecie monachijska „Süddeutsche Zeitung” dała tytuł: „Teraz w dalszą drogę będziemy musieli pójść sami”.