Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

1572. dzień wojny. Szwedzi ostrzegają przed rychłą agresją Rosji wobec NATO. Należy im wierzyć?

Preferuj w Google
Ćwiczenia wojsk NATO Ćwiczenia wojsk NATO Arkadiusz Stankiewicz/Agencja Wyborcza.pl / Agencja Wyborcza.pl
Szwedzi przewidują, że Rosja podejmie próbę przetestowania artykułu piątego NATO w ciągu najbliższych 12 miesięcy. Czy trzeba się bać? Naszym zdaniem Rosjanie nie zaczną działać, dopóki Ukraina walczy.

Wielka Brytania zatrzymała na Kanale La Manche tankowiec „Smyrtos”, należący do rosyjskiej floty cieni. Jednostka o nośności 107 tys. ton, pływająca wcześniej pod banderą Kamerunu, została wykreślona z rejestru i stała się bezpaństwowa, co umożliwiło Rosji wykorzystanie jej do własnych interesów. Brytyjscy komandosi z Royal Marines dokonali abordażu ze śmigłowców i przejęli statek. Tankowiec wypłynął z Ust-Ługi z ładunkiem rosyjskiej ropy dla Indii, choć oficjalnie deklarował rejs do Port Said w Egipcie.

W rejonie Rybińska, ok. 700 km od granic Ukrainy, drony typu An-196 Gniew i Liutij zaatakowały bazę paliwową Temp, składającą się z ponad 60 zbiorników. Po eksplozjach wybuchł pożar, a na miasto zaczął spadać deszcz mazutu lub innego produktu naftowego. Mieszkańcy publikują w sieci zdjęcia czarnej mazi pokrywającej okna i ściany domów. Ponadto ukraińskie bezzałogowce uderzyły w zakłady chemiczne Azot w Nowomoskowsku, poważnie uszkadzając kolumny destylacyjne i wstrzymując produkcję.

Ukraińcy pochwalili się też zniszczeniem ostatniej doby aż 401 rosyjskich ciężarówek i cystern. Skala paraliżu logistycznego przerosła oczekiwania, a Rosjanie nie potrafią sobie z tym poradzić. Filmy z frontu pokazują, jak drony precyzyjnie uderzają w kabiny, aby zniszczyć silnik i zabić kierowców. W efekcie praca kierowcy ciężarówki z zaopatrzeniem stała się zajęciem niemal samobójczym.

Z kolei na plaży w Łazarewskoje pod Soczi turyści usłyszeli głośne strzały, wybuchy oraz dźwięk dronów atakujących port lub statki na redzie, co wymusiło natychmiastową ewakuację. Pojawiły się również doniesienia o skutecznych ukraińskich uderzeniach na kolumny wojskowe i logistyczne w obwodzie biełgorodzkim.

Rosja wzmacnia produkcję pocisków i dronów

Rosyjska produkcja rakiet balistycznych Iskander-M osiągnęła poziom 60–70 szt. miesięcznie, przewyższając całkowitą amerykańską produkcję pocisków do ich zwalczania – Patriot PAC-3 – która wynosi ok. 50 szt. na miesiąc (600 rocznie). W tej sytuacji Ukraina nie ma szans na zorganizowanie w pełni skutecznej obrony przeciwrakietowej, bo nie otrzyma odpowiedniej liczby antyrakiet. Jednocześnie Rosjanie produkują miesięcznie ok. 40–50 pocisków manewrujących Ch-101 dla bombowców strategicznych. Powstają już nowe odmiany Ch-101, które po wykryciu radaru lub nadlatującego pocisku automatycznie wystrzeliwują pułapki termiczne i radarowe. W Rosji trwają też prace nad trudniej wykrywalnymi dronami. Tymczasem Kijów bezskutecznie stara się o licencję na produkcję Patriotów PAC-3.

Jak informuje niemiecki analityk Janis Kluge, Rosja mimo spadku PKB zwiększa nakłady na zbrojenia. W pierwszym kwartale 2026 r. oficjalnie wydała na ten cel 38,2 proc. przychodów budżetowych. Zdaniem eksperta wiele pozycji ukryto, przez co realne wydatki na wojnę mogą pochłaniać nawet połowę rosyjskiego budżetu.

Władimir Putin podpisał dekret zwiększający liczebność sił zbrojnych do blisko 2,4 mln osób, w tym 1,5 mln czynnego personelu wojskowego (reszta to cywile i rezerwiści). Ta machina zbiera krwawe żniwo – ustalono, że w wyniku rosyjskich ataków powietrznych w maju zginęło 274 cywilów, dotychczasowy rekord.

Z kolei w miejscowości Szczapowo pod Moskwą dokonano nieudanego zamachu na byłego ministra bezpieczeństwa separatystycznej Donieckiej Republiki Ludowej (w latach 2014–15) płk. FSB Andrieja Pinczuka. Kurier dostarczył do jego mieszkania paczkę, która eksplodowała, jednak Pinczuk przeżył wybuch.

Co słychać na froncie?

Na frontach bez zmian. Rosyjskie wojska atakowały w kierunku wsi Myropillja w obwodzie sumskim, ale zostały odparte. W Kupiańsku Rosjanie ponownie przeniknęli w głąb ukraińskiej obrony, dokonując misji infiltracyjnej.

Pewien sukces Ukraińcy odnieśli pod Łymaniem. Atakowali pod wsiami Nowe i Lipowe w kierunku Zełenej Dolyny, a ponadto posunęli się naprzód pod Serednie w kierunku Szandryhołowe i Nowoseliwki w rejonie na południe od Borowej.

Na obrzeżach Konstantynówki trwają ciężkie walki, ale informacji stamtąd dociera niewiele; ogólna sytuacja nie jest tam najlepsza dla Ukrainy. Z kolei pod Pokrowskiem i Dobropillą Rosjanie mimo ataków nie posunęli się naprzód. W tym rejonie ukraińskie wojska uderzyły w kilka stanowisk kierowania dronami, ograniczając aktywność rosyjskich bezpilotowców. Na pozostałych odcinkach frontu zmian nie odnotowano, choć kierunek Hulajpola pozostaje bardzo aktywny – tam również udało się powstrzymać uporczywe próby infiltracji.

Rewelacje szwedzkiego wywiadu

Działająca od początku roku szwedzka cywilna Służba Wywiadu Zagranicznego (UND) wraz z parlamentarną komisją obrony przedstawiły 12 czerwca jawny raport o zagrożeniach. Dokument wzbudził zainteresowanie w zawiązku z tezą, że Rosja w ciągu najbliższych 12 miesięcy może przetestować art. 5. NATO poprzez działania tuż poniżej progu militarnej odpowiedzi Sojuszu. Ma to podnosić próg reakcji oraz wywoływać kłótnie wśród sojuszników na temat ewentualnych reakcji, co umiejętnie podsycane mogłoby sparaliżować i rozbić jedność NATO.

Szwedzi przewidują np. trudny do jednoznacznego przypisania Rosji atak dronowy, który zgodnie z rosyjskim postrzeganiem NATO jako No Action, Talks Only (żadnych działań, tylko gadanie) wywołałby jedynie bezowocne dyskusje. Kolejnym krokiem miałoby być zajęcie małej, niezamieszkanej wysepki jednego z państw bałtyckich, by sprowokować spór, czy warto wszczynać wojnę o nic nieznaczący teren.

Pozornie brzmi to logicznie i Kreml zapewne kiedyś tego spróbuje, ale nie teraz. Naszym zdaniem Szwedzi się pomylili. Skłaniamy się ku ocenie doświadczonego wywiadu estońskiego, który nie widzi ryzyka rychłej konfrontacji. Estońscy analitycy, z których wielu urodziło się jeszcze w ZSRR, doskonale znają język, niuanse rosyjskiej nowomowy oraz mentalność Moskwy, zajmując się tym kierunkiem od zarania swojej państwowości.

Ukraina broni państw NATO

Dlaczego uważamy, że obecnie nie ma militarnego zagrożenia ze strony Rosji? Wojna w Ukrainie pochłania niemal całe zasoby potrzebne do ewentualnej walki z NATO. Rosjanie stracili zdolność do gromadzenia nowych sił przy granicach z państwami bałtyckimi i Finlandią. Co prawda rozbudowują tam infrastrukturę (koszary, bazy, węzły łączności), ale nie mają fizycznie wojsk, którymi mogliby ją wypełnić. Nieliczne tamtejsze jednostki są stale rotowane na obecny front.

Starcie w Ukrainie degraduje rosyjską gospodarkę, drenuje zapasy sprzętu, wywołuje deficyt rąk do pracy i kurczy strumień ochotników do służby zawodowej.

To, co Rosja faktycznie może zrobić, to działania hybrydowe poniżej progu wojny, mające zatrzymać zachodnią pomoc dla Kijowa. Ukraina trzyma się na tej kroplówce; bez niej nastąpi załamanie – nawet nie z przyczyn logistycznych, lecz moralnych, gdy z poczuciem porzucenia przez Zachód ludzie stracą wolę oporu.

Ale gdy upadnie Ukraina, sytuacja zmieni się diametralnie. Wtedy konfrontacja z NATO w celu realizacji dalszych planów Moskwy stanie się realna, a sparaliżowanie reakcji Sojuszu w razie najazdu na państwa bałtyckie będzie dla Rosji sprawą kluczową.

Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Polski haj. Biorą lekarze i prawnicy, bezrobotni i uczniowie. Mamy problem, pora bić na alarm

Biorą lekarze i prawnicy, bezrobotni i uczniowie. Skalę powszechnego używania narkotyków najlepiej widać w… policji.

Katarzyna Kaczorowska
08.06.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną