Fragment książki „W królestwie Monszatana. GMO, gluten i szczepionki”
Różne gatunki dzikiej pszenicy musiały stosunkowo szybko przejść proces udomowienia oznaczający zmiany genetyczne.
Okładka książki „W królestwie Monszatana. GMO, gluten i szczepionki”
Wydawnictwo Czarne/mat. pr.

Okładka książki „W królestwie Monszatana. GMO, gluten i szczepionki”

Starożytne GMO

Obraz rolnictwa, który dziś mamy w głowach – bo w przeważającej części jesteśmy mieszkańcami miast – prezentuje się dość sielankowo. Oto farmerzy od bardzo wielu pokoleń uprawiają swoje pola, siejąc a później zbierając plony. Niewielką część ziarna czy sadzonek zostawiają na następny rok, a resztę sprzedają. Wprawdzie konie zostały zastąpione przez traktory, w oborach pojawiły się dojarki, są też dostępne nawozy sztuczne i pestycydy (ich jednak można próbować nie stosować, na przykład usuwając chwasty ręcznie czy mechanicznie), lecz poza tym od setek czy nawet tysięcy lat zasadniczo niewiele się w rolnictwie zmieniło.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną