Recenzja płyty: Grace Potter and the Nocturnals, "The Lion The Beast The Beat"
Członkowie założyciele zespołu Grace Potter and the Nocturnals zaczęli myśleć o wspólnym graniu podczas studiów na uniwersytecie w stanie New York.
Członkowie założyciele zespołu Grace Potter and the Nocturnals zaczęli myśleć o wspólnym graniu podczas studiów na uniwersytecie w stanie New York.
Imponujące jest to, że w tym pozbawionym granic stylistycznych świecie można dziś łączyć wątki aż tak różne i nie popadać w tani eklektyzm.
Dynamiczne kawałki przeplatane są utworami spokojniejszymi, jednak niemającymi charakteru „waty” zapychającej przestrzeń na płycie.
Dean Martin był showmanem, aktorem i piosenkarzem o niepowtarzalnym głosie i wdzięku. Okres jego świetności to lata 60. ubiegłego wieku, ale pamięć o artyście wciąż trwa.
Olga Pasiecznik (na świat używa anglojęzycznej transkrypcji ukraińskiej wersji swojego nazwiska) jest śpiewaczką wszechstronną, ale Mozart to jedna z jej najważniejszych specjalności.
Ostatnie miesiące przyniosły więcej ciekawych doniesień z obozu grupy Skalpel niż poprzednie kilka lat – świetny występ na Sacrum Profanum, zapowiedź nowej płyty, a teraz jeszcze kolejny solowy album Igora Pudło, połowy duetu.
Znakomita płyta debiutancka duetu, który otrzymał nominację do tegorocznych Paszportów POLITYKI.
W wieku 31 lat jedna z kluczowych postaci nowego soulu i etatowa zdobywczyni nagród Grammy znalazła się na rozdrożu.
To propozycja dla odbiorców dysponujących porządnym zestawem odsłuchowym, bo cichutkie odtwarzanie tej płyty to zwyczajna strata czasu.
Hardrockowe granie, które kiedyś było niemal normą, dzisiaj stawia muzyków BCC w gronie ostatnich Mohikanów.
Ten charakterystyczny jęzor na okładce w Polsce jest wywalony mocniej niż gdzie indziej...
Gdyby taki album wydał ktoś inny, a nie Neil Young, wątpliwościom, marudzeniom i wieszczeniu artystycznego, a przede wszystkim komercyjnego samobójstwa pewnie nie byłoby końca.
Taka płyta pojawia się raz na 10 lat.
Wykonanie jak zwykle perfekcyjne, a głosy członkiń zespołu są niezwykle intensywne i zmysłowe.
Nie powinien słuchać tej płyty od końca, kto nie jest przygotowany na wstrząsy. Bo finał jest wyjątkowo przewrotny i zaskakujący.
ZZ Top dają ognia ze wszystkich dział.
Album pełen różnorodnych rytmów zestaw dziewięciu kompozycji, przy których z przyjemnością zapomina się o wszechobecnej muzycznej konfekcji.
To płyta wielokrotnego użytku, jednorazowe przesłuchanie stanowczo nie wystarcza.
Repertuar to bluesy i inspirowane rozwijającym się jazzem urokliwe piosenki, które przed wojną lub tuż po niej śpiewały m.in. Annete Hanshaw czy Ruth Etting.
To Małe Instrumenty z całkiem potężnym brzmieniem, ocierającym się chwilami o najbardziej eksperymentalne fusion z lat 70.