Recenzja serialu: „Minuta ciszy”, scen. Jacek Lusiński, Szymon Augustyniak
Osią akcji jest konflikt zakładów pogrzebowych.
Osią akcji jest konflikt zakładów pogrzebowych.
Showrunnerzy Patrick McKay i John D. Payne postawili na szerokie otwarcie i „oprowadzanie” nas po swoim Śródziemiu.
W sam raz dla szukających wytchnienia od niedającej nam spokoju rzeczywistości.
Oryginalność nie jest atutem nowej polskiej produkcji Netflixa.
Rozmach, skomplikowane portrety psychologiczne bohaterek i bohaterów oraz wiele innych wątków łączą „Ród smoka” z jego sławną poprzedniczką.
Solidnie skrojony i trzymający w napięciu kryminał.
Produkcja, która chętnie wychodzi poza komiksowe ramy.
Aktorzy – Jean Reno i Alexandra Maria Lara – z widocznym trudem próbują ratować scenariusz.
Cały, trwający cztery godziny, serial akurat wystarczy na miłe spędzenie wakacyjnego wieczoru.
Scenarzyści tym razem nie poszli po linii najmniejszego oporu.
„Resident Evil: Remedium” nie sprawdza się ani jako horror, ani kino akcji, ani pokręcona historia rodzinna.
Niemiecki miniserial do niedawna określilibyśmy mianem kina (post)apokaliptycznego.
„Light & Magic” jest laurką dla Lucasa i jego współpracowników, lecz w żaden sposób nie odbiera to przyjemności płynącej z seansu.
Twórcy nie uciekają przed problemami: rasizm jest w serialu obecny, jest też walka kobiet o równe prawa, ale wszystko to w znanej, ciepłej konwencji.
Kawałek porządnego, gatunkowego kina.
Perypetie bohaterek ogląda się z dużą przyjemnością.
Piękne kostiumy i świetna muzyka. Idealna rozrywka na upalne lato.
Kipi energią, bywa ostentacyjnie kiczowata i przeładowana pomysłami – dokładnie taka, jaka powinna być historia nastolatki.
Charyzma i ekranowy luz Seweryna świetnie się sprawdzają, zwłaszcza w parze z naturalnością Chętnickiej i urokiem Kovy Rei walczącego w szpilkach ze śląskimi chodnikami.
Serial zupełnie inny niż pełne patosu amerykańskie medyczne dramy.