Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Mariusz Janicki poleca nowy numer POLITYKI

Okładka nowego wydania POLITYKI Okładka nowego wydania POLITYKI Polityka
Po wyborach może być trochę śmiesznie i trochę strasznie.
Mariusz Janicki, zastępca redaktora naczelnego POLITYKIMichał Mutor/Polityka Mariusz Janicki, zastępca redaktora naczelnego POLITYKI

Jak na okładce najnowszej POLITYKI, w której zastanawiamy się, jaką strategię obierze teraz PiS. Czy zaostrzy polityczny kurs w przekonaniu, że w kampanii samorządowej partia była zbyt łagodna, a pozyskiwanie centrowego elektoratu przez Patryka Jakiego zakończyło się klęską? Czy może jednak uzna, że przed wyborami do europarlamentu trzeba stosować linię „pragmatyczną”, a przynajmniej jej pozory, pójść na jakąś ugodę z Unią Europejską, zluzować w sprawie sądownictwa, porzucić wojnę z mediami itd.?

Polecam okładkowy tekst Wojciecha Szackiego, który opisuje dylematy obozu władzy, przedstawia frakcje, jakie w nim dominują, i próbuje odpowiedzieć na pytanie, jaka opcja w PiS w nadchodzących miesiącach zwycięży. Polecam też „Przy-PiSy” redaktora naczelnego Jerzego Baczyńskiego poświęcone tym razem różnym interpretacjom wyników wyborów – kto w końcu odniósł w nich sukces?

Co jeszcze w najnowszej POLITYCE?

I jeszcze w numerze: rozmowa z antropolog kultury Anną E. Kubiak o dawnych zwyczajach i dzisiejszych trendach pogrzebowych, o blaskach i cieniach życia maklerów, o edukacji seksualnej według katolickich ortodoksów, o konieczności udzielania psychologicznego wsparcia także sprawcom domowej przemocy oraz esej o odpowiedzialności – dlaczego coraz mniej znaczy ona w publicznym i prywatnym życiu. Także o tym, kto i ile zarobi na bijącym rekordy frekwencji filmie „Kler”.

To wciąż nawet nie połowa naszej oferty w najnowszej POLITYCE, zachęcam do przeczytania także pozostałych, bardzo interesujących pozycji.

Życzę miłej i inspirującej lektury!

Mariusz Janicki
Zastępca redaktora naczelnego

Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Czynsze grozy. Są takie bloki, które zamieniły się w miejsca walk. Podwyżki, straszenie sądem, finansowa panika

Wspólnoty mieszkaniowe zaczęły masowo powstawać w Polsce 30 lat temu. Były jak powiew wolności: małe środowiska rządzące się przejrzystymi, demokratycznymi zasadami. Dziś to tylko wspomnienie. Demokracja wynaturzona, zarząd jak dyktatura, kontroli państwa brak.

Marcin Kołodziejczyk
06.03.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną