Kraj

Czy marszałek Grodzki pomoże w wewnętrznej przemianie Platformy?

Tomasz Grodzki w Szczecinie Tomasz Grodzki w Szczecinie Krzysztof Hadrian / Agencja Gazeta
Jego szansą może być bliska współpraca z Nitrasem – liderem frakcji 40-latków, która stara się o to, by Borys Budka zastąpił Schetynę w funkcji szefa PO. Jeśli Budka wygra, Grodzki ma szansę zyskać pewien wpływ nie tylko na Senat, ale też na partię.

„Zapewniam, że uczynię wszystko, by uczynić z Senatu kuźnię najlepszego prawa, w którym będą królowały szacunek, przyzwoitość, praworządność, honor, prawda i normalna praca merytoryczna” – powiedział w czwartkowym orędziu w TVP marszałek Senatu Tomasz Grodzki.

Grodzki, dotąd mało znany polityk Platformy, stał się dzięki wygranemu przez opozycję głosowaniu w Senacie trzecią osobą w państwie. A w samej PO wyrasta na nową twarz, której to partii od dawna brakowało.

Marszałek zaczynał jako bezpartyjny

Marszałek Senatu jest praktykującym chirurgiem, jednym z najbardziej cenionych w Polsce specjalistów od chirurgii klatki piersiowej. W politykę zaangażował się w 2006 r. Został wówczas bezpartyjnym radnym w Szczecinie, a trzy lata później wstąpił do PO. W radzie miasta pracował dziewięć lat – w 2015 r. dostał się do Senatu. Nigdy nie pełnił ważnych funkcji w lokalnych strukturach. Należy do zarządu wojewódzkiego, ale nie dlatego, że tam kandydował, tylko z racji pełnienia mandatu senatora.

Rzadko angażował się też w lokalne konflikty partyjne. Głośny był tylko jeden, z zachodniopomorskim marszałkiem z PO Olgierdem Geblewiczem w sprawie zadłużonego szpitala w Szczecinie-Zdunowie, którym Grodzki zarządzał do 2016 r. Placówka popadła w znaczne długi, w związku z czym marszałek – wbrew woli Grodzkiego – zarządził jej konsolidację z innym szpitalem, a senator zrezygnował z funkcji dyrektora. Jako działacz partyjny Grodzki był mało widoczny. Nie zbudował w Szczecinie własnego zaplecza, za to od dawna współpracował ze Sławomirem Nitrasem, który o relacje z lokalnymi współpracownikami zawsze dbał.

Czwartkowe orędzie miało charakter prezydencki

W 2017 r. Grodzkiego zauważył Schetyna, który zaproponował mu funkcję ministra zdrowia w gabinecie cieni PO. Grodzki został wtedy głównym autorem partyjnego programu w sprawie ochrony zdrowia. W kampanii parlamentarnej Małgorzata Kidawa-Błońska przedstawiła go nawet jako kandydata na ministra w jej ewentualnym rządzie, ale mimo to Grodzki pozostawał postacią nierozpoznawalną.

Zmieniło się to w ostatni wtorek. Odkąd został wybrany na marszałka Senatu, codziennie udziela po kilka wywiadów.

W mediach zaczęły się pojawiać sugestie, że powinien kandydować na prezydenta.

Rzeczywiście, czwartkowe orędzie miało charakter prezydencki – było spokojne, merytoryczne, Grodzki mówił o wzajemnym szacunku, służbie polityków wobec narodu oraz zapewniał, że Senat będzie pracował nad jak najlepszym stanowieniem prawa, zamiast wdawać się w niepotrzebne polityczne spory. – Na prezydenta startować jednak nie będzie – zapewnia nas jeden z jego partyjnych współpracowników, członek antyschetynowej frakcji 40-latków w PO. – Natomiast wyrasta na jedną z najważniejszych twarzy partii. Za rok stanie się jednym z kilku najlepiej rozpoznawalnych polityków Platformy – dodaje nasz rozmówca.

Grodzki rzeczywiście jako marszałek Senatu ma szansę zyskać sporą popularność. Izba wyższa będzie teraz miejscem, w którym opozycja będzie mogła i chciała się wykazać. Pokazać, że można procedować w sposób merytoryczny, że można dyskutować z premierem i ministrami. Jeśli te plany się powiodą, a Grodzkiemu uda się przy okazji zapanować nad niełatwą koalicją PO, Lewicy i PSL z senatorami niezależnymi, to rzeczywiście Senat będzie miejscem wartym uwagi i nieraz ciekawszym od Sejmu.

Jaka przyszłość czeka Grodzkiego

Czy sam Grodzki rośnie na lidera politycznego? Na razie trudno to jednoznacznie stwierdzić. O nim samym nie tak wiele wiadomo. Wiemy, że światopoglądowo jest raczej konserwatywny. Opowiada się za utrzymaniem kompromisu aborcyjnego, choć samej aborcji jest przeciwnikiem. Poza tym niezbyt chętnie mówi o własnych poglądach, choć postuluje, by szanować wszystkich ludzi bez względu na przekonania. W wywiadach nie pokazał dotąd politycznego zacięcia czy dużej energii.

Jego szansą może być bliska współpraca z Nitrasem – liderem frakcji 40-latków, która stara się o to, by Borys Budka zastąpił Schetynę w funkcji szefa PO. Jeśli Budka wygra, Grodzki ma szansę zyskać pewien wpływ nie tylko na Senat, ale też na partię. Pytanie, czy będzie tego chciał. Oraz – na ile swoją polityczną pozycję będzie chciał budować w sposób samodzielny? Na razie pokazał, że Platforma to nie tylko ci znani politycy, którzy pojawiają się na co dzień w mediach. Partia ma w zanadrzu jeszcze nowe twarze, które mogą pomóc w wewnętrznej przemianie – jeśli taka się odbędzie.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Rzeź ptaków

Co roku myśliwi zabijają około 200 tys. ptaków. Wyłącznie dla własnej rozrywki. Żadnych innych powodów polowania na ptaki nie ma.

Joanna Podgórska
05.12.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną