Kraj

Sędzia Juszczyszyn odwieszony. Inni w kolejce do zawieszenia

Sędzia Paweł Juszczyszyn, listopad 2019 r. Sędzia Paweł Juszczyszyn, listopad 2019 r. Robert Robaszewski / Agencja Gazeta
Izba Dyscyplinarna SN odwiesiła sędziego Pawła Juszczyszyna. Argumenty rzecznika dyscyplinarnego uznała za niewystarczająco uzasadnione.

Sędzia Paweł Juszczyszyn nie przyjechał na rozprawę, bo nie uznaje legalności Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Podobne oświadczenie złożyli – stając pod salą rozpraw – jego pełnomocnicy, adwokaci Mikołaj Pietrzak i Michał Wawrykiewicz. Sprawa jest symboliczna dla wykonania niedawnego wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE i represji władzy wobec sędziów.

Czytaj też: Jedzie walec PiS. Sędzia zdyscyplinowany za niezawisłość

Sędzia Juszczyszyn stosował wyrok TSUE

Pod salą zgromadzili się w poniedziałek m.in. byli sędziowie Trybunału Konstytucyjnego: Andrzej Rzepliński, Mirosław Wyrzykowski oraz Marek Safjan (obecnie sędzia TSUE). Zdaniem tego ostatniego jest oczywiste, że wyrok TSUE z 19 listopada adresowany był do wszystkich polskich sędziów i wszyscy mają go stosować. TSUE dał bowiem wskazówki, jak należy oceniać niezależność organu powołującego sędziów (czyli Krajową Radę Sądownictwa), niezależność sądu i niezawisłość sędziów – wskazówki obowiązujące w całej Unii.

I właśnie blisko miesiąc temu prezes Sądu Rejonowego w Olsztynie Maciej Nawacki (członek neo-KRS) zawiesił sędziego Juszczyszyna, bo ten powołując się na wyrok TSUE, zawiesił postępowanie i zwrócił się do kancelarii Sejmu o listy poparcia dla kandydatów do neo-KRS. Chciał sprawdzić, czy była właściwie powołana. Jak tłumaczył, musiał ocenić, czy osoba wydająca wyrok, od którego miał rozpatrzyć odwołanie, jest sędzią w rozumieniu prawa, bo powołała ją właśnie nowa KRS. I został natychmiast odwołany przez ministra Zbigniewa Ziobrę z delegacji do sądu okręgowego.

Na tym nie koniec. Juszczyszyn złożył krótkie oświadczenie, że niezawisłość i prawo ludzi do sądu są dla niego ważniejsze od kariery. Wezwał innych sędziów, by byli niezawiśli. Za to zawiesił go prezes Nawacki, dostał też zarzut dyscyplinarny uchybienia godności sędziego od zastępcy rzecznika dyscyplinarnego Michała Lasoty. Godności miał uchybić, kwestionując powołanie sędziego przez neo-KRS i wygłaszając publiczne oświadczenie (bo należy kierować je drogą służbową). Lasota złożył też wniosek o zawieszenie sędziego przez sąd dyscyplinarny do czasu osądzenia jego sprawy.

Poza tym Juszczyszyn dwukrotnie zabiegał o wyłączenie go z sądzenia sprawy gospodarczej. Zdaniem rzecznika dyscyplinarnego – bezzasadnie.

Czytaj też: Sędziowie już stosują wyrok TSUE. Władza im grozi

Powaga sądu nie wymaga zawieszenia

W poniedziałek Izba Dyscyplinarna SN orzekała w składzie – dwóch byłych prokuratorów: Jacek Wygoda (przewodniczący) i Adam Roch (sprawozdawca) oraz ławnik Michał Górczewski. Głos ławnika przeważył, bo wiadomo, że Wygoda złożył zdanie odrębne.

Adam Roch uzasadnił odmowę zawieszenia Juszczyszyna przede wszystkim tym, że to środek absolutnie nadzwyczajny i może być stosowany w wyjątkowo bulwersujących przypadkach. A gdy chodzi o ewentualne przekroczenie uprawnień polegające na próbie ustalenia prawidłowości powołania innego sędziego, to nie wiadomo, czy zrobił to umyślnie, czy też błędnie zinterpretował wyrok TSUE. Poza tym „bieżąca polaryzacja poglądów społeczeństwa również nie wskazuje, że oświadczenie sędziego wywołało wyjątkowo negatywny odbiór społeczny, tak by powaga sądu i dobro wymiaru sprawiedliwości wymagały zawieszenia sędziego”.

Roch przypomniał, że zawiesić można sędziego tylko w przypadku przestępstwa umyślnego lub „jeżeli ze względu na rodzaj czynu dokonanego przez sędziego powaga sądu lub istotne interesy służby wymagają natychmiastowego odsunięcia go od wykonywania obowiązków służbowych”.

Dalej uzasadniał, że nie można z góry zakładać, iż Juszczyszyn popełnił przestępstwo, bo to może wyjaśnić dopiero postępowanie dyscyplinarne. O uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa świadczyłoby też wszczęcie postępowania przez prokuraturę, a ta tego nie uczyniła. Rzecznik Lasota nie uzasadnił, dlaczego jego zdaniem sędzia Juszczyszyn działał ze złą wolą, ani czy jego publiczne oświadczenie o dochowaniu niezawisłości uchybiło godności urzędu w sposób „oczywisty i rażący”.

Izba Dyscyplinarna oceniła, że argumenty rzecznika są „na tyle ocenne, że opieranie na nich decyzji o zawieszeniu nie byłoby trafne, a mogłoby na tym etapie wskazywać na dowolność w podejmowaniu kluczowych ustaleń”. Co do oświadczenia sędziego o dochowaniu niezawisłości – Izba uznała, że „wykonując sumiennie swoje obowiązki sędziowskie, Paweł Juszczyszyn będzie miał okazję wykonać swoją zapowiedź, zapewniając stronom prawo do bezstronnego, sprawiedliwego procesu, orzekając w sposób niezawisły i odważny, przede wszystkim jednak zgodny z obowiązującym na terenie RP prawem”.

W sprawie dwóch pozostałych zarzutów (bezzasadnego zabiegania o wyłączenie ze sprawy) Izba uznała, że zachodzi „wysokie prawdopodobieństwo nadużycia instytucji sędziego”. Ale rodzaj czynu nie wskazuje, by z tego powodu należało sędziego zawiesić. Znów: nie wymaga tego dobro wymiaru sprawiedliwości.

Czytaj też: Wyrok, który pokazuje chaos, jaki wywołał PiS

Długa kolejka do zawieszenia

Spora część uzasadnienia dotyczyła interpretacji wyroku TSUE. Zdaniem Izby wyrok może stosować tylko SN i tylko do spraw rozpatrywanych przez Izbę Dyscyplinarną. Ale nie wszystkich, a w szczególności nie... dyscyplinarnych.

Roch dowodził, że wyrok TSUE dotyczył konkretnej sprawy (odwołania sędziego Sądu Najwyższego od decyzji KRS, negatywnie opiniującej jego dalsze orzekanie po osiągnięciu obniżonego przez PiS wieku emerytalnego) i tylko w takich sprawach można stosować wyrok. To oznacza, że w innych sprawach już nie, bo takich nie będzie: PiS wycofał się wszak z ustawy obniżającej sędziom SN wiek emerytalny.

Absurdalność takiej interpretacji jest oczywista, bo przedmiotem oceny TSUE w tej sprawie nie było posyłanie sędziów na emeryturę, tylko standard niezależności organu powołującego sędziów (KRS), standard niezależności sądu i standard niezawisłości sędziów.

W kolejce do zawieszenia w czynnościach czekają sędziowie: Olimpia Barańska-Małuszek, Aleksandra Janas i Irena Piotrowska, a także prezes Iustitii Krystian Markiewicz (55 zarzutów dyscyplinarnych za działalność w tym stowarzyszeniu). Co dzisiejsze orzeczenie Izby Dyscyplinarnej oznacza dla nich? Trudno wyrokować. Zapadło przy zdaniu odrębnym, a więc można sądzić, że sama Izba jest podzielona, czy przychylać się do wniosków rzeczników dyscyplinarnych. Czyli o zastosowanie środka skrajnie drastycznego – bo zawieszenie oznacza odsunięcie od orzekania do końca postępowania, czyli nawet przez siedem lat.

Być może Izba Dyscyplinarna wstrzyma dalsze sądzenie tych spraw w oczekiwaniu na wejście w życie tzw. ustawy represyjnej, którą PiS ekspresowo przepchnął w Sejmie.

Czytaj też: Wojna sędziów z władzą PiS. Jest szansa na zwycięstwo

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Emeryci na psychotropach

Potrafią wyłudzać recepty, tłumaczyć, że od leków, które nie uzależniają, mają alergię. I dlatego muszą brać psychotropy. A psychiatrzy przyznają: rekordziści potrafią brać je przez kilka lat.

Katarzyna Kaczorowska
26.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną