Kraj

Syjoniści do Syjamu, LGBT na San Escobar, Duda na prezydenta

Spotkanie Andrzeja Dudy z wyborcami, czerwiec 2020 r. Spotkanie Andrzeja Dudy z wyborcami, czerwiec 2020 r. Andrzej Duda / Facebook
Jeśli chcesz, aby transformacja społeczeństwa polskiego w bezmyślną, nietolerancyjną i ksenofobiczną masę miała duże szanse powodzenia, głosuj na Dudę.

Pan Duda sypnął groszem (prawie 2 mld zł) na media publiczne, głównie TVP, „aby mogły realizować swoją misję”. Beneficjent sowicie odwdzięcza się kolejnymi odsłonami serialu „Kur wie lepiej” (patrz: mój poprzedni felieton). Tym razem rolę red. Kura odegrał p. Wąż, rutynowany mendax (kłamca po łacinie, ale niekoniecznie trzeba opuszczać literę x, chociaż jest to całkiem uprawnione). Oto co zapodał: „Eksperci nie mają wątpliwości. Strumień pieniędzy, który płynie z państwa do kieszeni polskich rodzin, wyschnie, jeżeli Trzaskowski po ewentualnym zwycięstwie w wyborach prezydenckich będzie dążył do zaspokojenia żydowskich żądań”.

Ekspertem p. Węża był p. Ryba, profesor z KUL, który argumentował, że o ile A. Duda chce realizować interesy Polaków, o tyle R. Trzaskowski „kogoś innego i obcego”, zapewne Żydów. Kolegą (nieco młodszym) p. Ryby z KUL jest p. Czarnek, niewątpliwie jeden z czołowych wodzirejów kampanii na rzecz p. Dudy. Zbierając to wszystko w całość, p. Wąż kontynuuje troskę red. Kura o wyprowadzenie polskich Żydów do Syjamu, p. Czarnek chyba chętnie przeprowadziłby LGBT na San Escobar, a te zabiegi mają służyć promocji p. Dudy w walce o reelekcję.

Czytaj też: Poseł Czarnek nie przebiera w słowach. I za to PiS go ceni

Poseł Czarnek się tłumaczy

Pan Czarnek tak wytłumaczył swoje słowa o LGBT jako ludziach nienormalnych: „W odpowiedzi na (...) nagonkę i manipulowanie moją wypowiedzią podkreślam za konstytucją RP: wszyscy bez wyjątku są równi wobec prawa i w godności. Nie zmienia to faktu, że nie może być najmniejszej zgody i akceptacji dla zachowań demoralizujących, deprawujących na ulicach miast, takich jak na prezentowanym zdjęciu z LA, do którego odnosiłem moją wczorajszą wypowiedź. (...) Odcinam się od wszystkich manipulacji dotyczących mojej wypowiedzi i żądam zaprzestania jej zniekształcenia i wyrywania z kontekstu”.

A Gomułka mógł powiedzieć (może nawet gdzieś to uczynił): „W odpowiedzi na nagonkę kół syjonistycznych i manipulowanie przez nie moją wypowiedzią podkreślam za konstytucją PRL: wszyscy bez wyjątku są równi wobec prawa i w godności. Nie zmienia to faktu, że nie może być najmniejszej zgody i akceptacji dla zachowań demoralizujących, deprawujących na ulicach miast, takich jak na prezentowanym zdjęciu pokazującym demonstrację przed Uniwersytetem Warszawskim inspirowaną przez siły antysocjalistyczne. Odcinam się od wszystkich manipulacji dotyczących mojej wypowiedzi i żądam zaprzestania jej zniekształcenia i wyrywania z kontekstu przez syjonistyczną propagandę i jej imperialistycznych sponsorów”.

Dobra zmiana wyrwana z kontekstu

Wypowiedź p. Czarnka o LGBT wywołała rozmaite komentarze. Niektórzy dobrozmieńcy, np. p. Bortniczuk, p. Dworczyk czy p. Jojo Brudziński, uznali ją za niezręczną. Opinia p. Jojo jest nawet zabawna, skoro sam powiedział niemal to samo. Zdecydowana większość czynowników i sympatyków Zjednoczonej Prawicy nie widzi nic zdrożnego w oznajmieniu p. Czarnka i uważa, że zostało ono wyrwane z kontekstu. Tym kontekstem miało być zdjęcie z baru gejowskiego w Los Angeles przedstawiające mężczyznę pijącego piwo w pozie z genitaliami na zewnątrz. Pan Czarnek twierdzi, że demonstrował tę fotkę, ale nie jest to do końca jasne, bo nigdzie jej nie można znaleźć.

Załóżmy, że faktycznie tak było, jak p. Czarnek prawi. Otóż z tego nie wynika, że ów mężczyzna jest gejem, a nawet jeśli tak, to że jest reprezentatywny dla LGBT, a nawet jeśli tak, to przecież niekoniecznie nie jest równy normalnym ludziom. Opinię p. Czarnka podziela p. Terlecki, który na pytanie o to, czy LGBT są normalni, zapytał retorycznie: „A są normalni?”.

Nawiasem mówiąc, także p. Duda tłumaczy się, na użytek zagranicy, „wyrwaniem z kontekstu”, ale raczej nie ma szans na to, aby „wyimaginowana wspólnota” w to uwierzyła – właśnie dlatego, że jest realna, a nie stanowi produktu imaginacji rezydenta Pałacu Namiestnikowskiego.

Daniel Passent: Marzec bis? Siedem podobieństw

„My nikomu nie odbieramy praw”

Panowie Duda, Czarnek, Brudziński, Bortniczuk etc. oświadczają, że przecież mieli na myśli ideologię, a nie ludzi. Pytanie, dlaczego cały czas używali (i nadal tak czynią) liczby mnogiej. Wygląda na to, że sami wyrywają swe enuncjacje z kontekstu, bo ten wyraźnie wskazuje, że mieli na myśli właśnie ludzi, a nie ideologię.

Pan Duda zapewnia, że nikogo nie obraził. To jednak jest stwierdzenie de se (o samym sobie), a nie de re (o przedmiocie dyskusji). Nawet jeśli p. Duda sądzi, że nikogo nie obraził, pozostaje zdanie tych, o których czynił uwagi. Wielu z nich sądzi zgoła inaczej. Nie ma też sobie nic do zarzucenia p. Bortniczuk: „My nikomu nie odbieramy żadnych praw, prawa człowieka są niezbywalne. Równość jest też niezbywalna. Poseł Czarnek posługiwał się przy tej wypowiedzi konkretnym zdjęciem. Chodzenie po ulicy z genitaliami na wierzchu nie jest niezbywalnym prawem człowieka”. Te słowa tylko potwierdzają zdanie: „skończmy słuchać tych idiotyzmów o jakichś prawach człowieka czy jakiejś równości”. Racja, skończmy słuchać tego, co prawią p. Czarnek (autor wezwania z poprzedniego zdania) i p. Bortniczuk.

Czytaj też: Duda stawia niemal wszystko na Trumpa. Dlaczego?

Przecież jest kampania

Pan Bielan (sztab wyborczy p. Dudy), zapytany o powód, dla którego pojawiła się dyskusja o LGBT, szczerze odpowiedział, że przecież jest kampania i trzeba Polakom pokazać z jednej strony Kartę Rodziny, a z drugiej – Kartę LGBT (pomysł p. Trzaskowskiego).

Wszelako te dwa dokumenty dotyczą zupełnie różnych materii. Czyli ich zestawianie w sposób uczyniony przez p. Dudę i jego pomagierów jest prymitywnym chwytem z arsenału brudnej gry wyborczej, powód do wstydu, a nie prezydenckich wrzaskliwych peanów o samym sobie. Do kogo dobrozmieńcy adresują swoje gadki? Pewnie do osób z Płocka atakujących paradę równości, a także interlokutorów p. Bukowskiego, blogera i doktora filozofii. Jeden z nich napisał: „Świat opanowuje nowy oparty na bazie neomarksizmu faszyzm. Wszystkie te faszystowskie organizacje jak LGBT i radykalne ugrupowania lewicowe są wspierane i finansowane przez amerykańskich żydów na czele z Sorosem i nie tylko. W Polsce nie odbyłaby się żadna parada równości bez wsparcia faszystowskich lewicowych miliarderów. Największe działające lewicowe fundacje, jak Fundacja im. Stefana Batorego, są opłacane przez Sorosa, pośrednio Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia też jest opłacane przez Sorosa i wpływa na wymiar sprawiedliwości w Polsce”.

Czytaj też: Duda wszczyna wojnę ideową. Karta Rodziny punkt po punkcie

Dziś mniejszości, jutro ty

Rzecz nie w tym, że naród polski jest taki, jak go reklamują p. Duda, p. Brudziński, p. Czarnek, p. Bortniczuk, p. Bukowski i legion im podobnych, ale w tym, że dążą oni do tego, mniejsza o to, czy świadomie, aby Polacy podzielali ich postawy i poglądy, zwłaszcza nienawiść i pogardę wobec innych. Dobrym tego świadectwem jest to, co powiedział p. Duda jednemu z aktywistów LGBT, którego zaprosił do swej siedziby: „LGBT potrzebni są lekarze, a nie równe prawa”. I to ma być prezydent wszystkich Polaków? Żenada.

Jeśli chcesz, aby transformacja społeczeństwa polskiego w bezmyślną, nietolerancyjną i ksenofobiczną masę miała duże szanse powodzenia, głosuj na p. Dudę. Wyborco – dziś mniejszości, jutro Ty.

PS Oto dwie interpretacje akronimu LGBT, mianowicie: (a) polityczny: Lichocka, Gliński, Brudziński, Terlecki, (b) dziennikarski: Lisicki, Gmyz, Bukowski, Targalski. Jest też skrót PZPR (Piotrowicz, Ziobro, Pawłowicz, Rafalska). Ludzie? Ideologia?

Czytaj też: Nagonka na LGBT to za mało? Teraz antysemityzm

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Kraśnik i inne strefy wolne of LGBT

Rok temu ostentacyjnie wprowadzali „strefy wolne od ideologii LGBT”. Teraz Europa sprawdza, czy polskie samorządy głosujące za strefami łamały prawa człowieka. Tymczasem straszenie gejami trwa w najlepsze. Andrzej Duda kusi wyborców obietnicą obrony dzieci przed LGBT. Zrobi to w ramach zobowiązania, które nazwał Kartą Rodziny.

Marcin Kołodziejczyk
18.06.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną