Kraj

Karol Nawrocki został nowym prezesem IPN. Było nerwowo

Nowym prezesem IPN będzie Karol Nawrocki. Nowym prezesem IPN będzie Karol Nawrocki. Andrzej Hulimka / Forum
Dr Karol Nawrocki, od niedawna wiceprezes Instytutu Pamięci Narodowej, po głosowaniu w Senacie może spać spokojnie – 52 głosy „za” dały mu mandat do kierowania IPN przez pięć lat.

Dr Karol Nawrocki, dyrektor Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, został jednogłośnie poparty przez Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej. Rekomendowano go, kiedy stało się jasne, że dotychczasowy prezes dr Jarosław Szarek nie ma szans na drugą kadencję po aferze związanej z mianowaniem na p.o. dyrektora opolskiej delegatury byłego narodowca.

Prezes IPN za RPO

W maju, po burzliwym posiedzeniu komisji ds. praworządności i samego Sejmu, Nawrocki uzyskał poparcie 248 posłów (198 było przeciw, czterech się wstrzymało). To po tym posiedzeniu uzyskał nominację na wiceprezesa IPN i już wtedy pojawiły się głosy, że PiS negocjuje z PSL porozumienie ponad podziałami – w zamian za poparcie kandydata na Rzecznika Praw Obywatelskich zaproponowanego przez ludowców opozycja w Senacie zagłosuje za kandydatem Zjednoczonej Prawicy na szefa Instytutu. Po wyborze prof. Marcina Wiącka właściwie stało się jasne, że deal, któremu początkowo zaprzeczały obie strony, został zawarty.

W Senacie nie obyło się jednak bez nerwówki. Wicemarszałek Marek Pęk w czwartek wieczorem zdenerwowany zarzucił marszałkowi Tomaszowi Grodzkiemu kłamstwo i wyszedł z sali obrad, kiedy okazało się, że głosowanie nad kandydaturą dr. Nawrockiego zostało przesunięte na piątek.

Sam kandydat przedstawił senatorom nie tylko swoją wizję pracy IPN (m.in. stworzenie biura nowoczesnych technologii, mającego służyć propagowaniu wiedzy historycznej w atrakcyjnej formie, pozwalającej dotrzeć do jak najszerszego odbiorcy), mówił też o tym, co zrobiono w Muzeum II Wojny Światowej pod jego kierownictwem. Wyjaśniał, jak to możliwe, że jest zatrudniony w dwóch państwowych instytucjach i to na kluczowych stanowiskach. I tłumaczył się z wpisów w mediach społecznościowych, które – jak podkreślał Marcin Bosacki – więcej mają wspólnego z polityką, i to skrajnej prawicy, niż wyważeniem historyka.

Czytaj też: Greniuch zrezygnował, lecz brunatni wciąż maszerują

Nawrocki się tłumaczy

Krzysztof Brejza pytał: „Umieścił pan w mediach społecznościowych taką wypowiedź dotyczącą śp. Pawła Adamowicza. Pan prezydent jeszcze żył. Wypowiedź ta odnosiła się do niego: »Historii – nie rozumie, patriotyzmem – gardzi, Westerplatte – zaorał, interes Polski – nie liczy się. Kasę – kocha«. (…) Czy pan po dwóch latach od mordu na Pawle Adamowiczu, po systematycznej nagonce, niszczeniu tego człowieka na różne sposoby, może powiedzieć, czy pan podtrzymuje swoje słowa odbierające panu prezydentowi Adamowiczowi patriotyzm, polskość de facto?”.

Karol Nawrocki przyznał, że jego relacje z Pawłem Adamowiczem były skomplikowane i nie zgadzał się z nim w wielu sprawach. Mówił o twardym języku, którego używał w sporach z prezydentem Gdańska zarówno on, jak i jego adwersarz. „To był żywy, twardy konflikt dotyczący diametralnych różnic w ocenianiu polskiej historii i fenomenu żołnierzy podziemia antykomunistycznego czy Armii Czerwonej, ale taki konflikt, który w momentach próby czy tych inicjatyw, o których mówimy, potrafił dla Polski i dla tej historii kończyć się sukcesem” – tłumaczył senatorom dr Nawrocki.

Przypomniano też skandal ze… skarpetkami, który wybuchł przy okazji rocznicy bitwy pod Monte Cassino – w gdańskim muzeum pojawiła się w sprzedaży nawiązująca do słynnej piosenki kolekcja gadżetów z makami, po fali oburzenia wycofana ze sprzedaży. Kandydat tłumaczył się z konfliktu o Westerplatte, zmian w wystawie w muzeum, które przejął decyzją ministra kultury po prof. Pawle Machcewiczu, pomniejszania znaczenia lewicy niepodległościowej i bezkrytycznego kultu żołnierzy wyklętych.

Czytaj też: Wybielanie Burego

„Niech żyje Polska”. Pięć lat w IPN

Ostatecznie, mimo zarządzenia przez klub Koalicji Obywatelskiej dyscypliny w głosowaniu, Karol Nawrocki został wybrany prezesem Instytutu Pamięci Narodowej. „Za” głosowało 52 senatorów, przeciwko 47, wstrzymał się jeden. W czwartek wieczorem posiedzenie przerwano, by mogło się odbyć spotkanie klubu KO, ale nie wpłynęło ono na decyzję Antoniego Mężydły, który poparł kandydaturę dr. Nawrockiego wbrew klubowi. Ludowcy się podzielili: „za” głosowali Ryszard Bober i Jan Filip Libicki, który już pierwszego dnia posiedzenia Senatu we wpisie na blogu zapowiedział, że odda najpewniej głos na „tak”. Michał Kamiński zagłosował tak jak Koalicja Obywatelska – przeciwko, a wstrzymał się Kazimierz Ujazdowski. Nawrockiego poparła też Lidia Staroń, niedawna kandydatka Zjednoczonej Prawicy na Rzecznika Praw Obywatelskich. Pozostali dwaj senatorowie niezależni głosowali przeciwko.

Karol Nawrocki, odbierając powołanie na prezesa IPN z rąk marszałka Grodzkiego, podziękował senatorom za w większości merytoryczną dyskusję, zapewnił, że dołoży wszelkich starań, by dobrze spełnić obowiązki, jakie przed nim stoją, i zakończył krótkie wystąpienie słowami: „Niech żyje Polska!”.

Dr Karol Nawrocki to historyk po Uniwersytecie Gdańskim, od 2009 r. pracował w IPN, gdzie od 2014 do 2017 był naczelnikiem Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej. W 2017 r. został dyrektorem Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. Kadencja prezesa IPN trwa pięć lat.

IPN: Kto z kim i o co się kłóci

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Polska ma ludzi na sumieniu. A ja? Co z moim sumieniem?

Taktyka stanu wyjątkowego i bezwzględnych pushbacków nie przyniosła spodziewanych rezultatów. Łukaszenka nadal prowadzi swój sabotaż, a nawet go nasila. Polska ma ludzi na sumieniu. A ja? Co z moim sumieniem?

Renata Lis
23.09.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną