Czy śmierć posła Litewki poruszy sumienia kierowców i ministra infrastruktury?
Do wypadku doszło w czwartek ok. godz. 13 na ul. Kazimierzowskiej w Dąbrowie Górniczej. To wąska droga o niezbyt dobrej nawierzchni. Urokliwa, bo ciągnąca się wzdłuż dwóch ścian zieleni. Obok jest jezioro Smug. Rowerzyści lubią tamtędy jeździć, a kierowcy pędzić pomimo ograniczenia do 60, a w pewnym momencie nawet do 40 km na godzinę. Droga jest nierówna, ale prosta i długa. Można się rozbujać. Jak było w tym konkretnym przypadku, nie wiadomo.
Według informacji, które przekazała policja, sprawca – 57-latek kierujący Mitsubishi – był trzeźwy. Twierdzi, że zasłabł, a może zasnął za kierownicą. Zjechał na przeciwległy pas ruchu i uderzył czołowo w rower. 1,5 tony rozpędzonego żelaza uderzające w 15 kg roweru. Łatwo sobie wyobrazić, że poseł Litewka nie miał żadnych szans. Nikt ich nie ma w takiej sytuacji.
Wielki wstyd dla Polski
Sprawca zdarzenia został zatrzymany. W piątek ma być przesłuchiwany przez prokuraturę. Same czynności na miejscu zdarzenia trwały niemal do wieczora. Trudno się dziwić. Litewka nie dość, że był posłem, to jeszcze sympatycznym i zaangażowanym społecznikiem. Może liczyć na więcej sprawiedliwości niż większość ze 155 rowerzystów, którzy w zeszłym roku stracili życie na rowerze.
Taka statystyka to wielki wstyd dla Polski. Tym bardziej że spada liczba wypadków drogowych. Poprzedni rok był jednym z bezpieczniejszych na polskich drogach. Te dobre wieści nie dotyczą jednak rowerzystów. W 2022 r. zginęło ich 170. Rok później był spadek do 154 osób. Ale w 2024 r. znowu duży wzrost do 169. W poprzednim roku zginęło 155 osób poruszających się na rowerach. Można powiedzieć, że znowu spadek. Ale jednocześnie na wszystkich pomiarach rejestrujących ruch rowerzystów w Polsce widać wzrosty. Jeździ nas więcej i więcej jeździmy. Ale nie jesteśmy więcej chronieni.
Od kilku lat inicjatywa 1,5 metra, czyli walka o zachowanie takiej odległości pomiędzy rowerzystą a wymijającym go samochodem, rozbija się o mur urzędniczej obojętności. Nieważne, czy ministrem infrastruktury jest ktoś z PiS, czy z PO, czy – jak Dariusz Klimczak – z PSL. Skala obojętności jest taka sama. Według ministra rowerzyści są dobrze chronieni przez dotychczasowe przepisy zobowiązujące kierowców do zachowania 1 metra odległości. Zapraszam pana ministra do eksperymentu, w którym rozpędzony tir minie go w odległości jednego metra, a on będzie się poruszał na rowerze.
Czytaj też: Tragiczna śmierć posła Litewki. Był z innej planety. Nie porzucił podopiecznych
Giną po cichu
Minister powinien również uważnie przestudiować statystyki. Najwięcej osób wśród zabitych to osoby starsze, powyżej 60. roku życia, mieszkające w małych miasteczkach. Wypisz wymaluj elektorat PSL. Tylko że to ci, którzy giną po cichu. 15 grudnia 2023 r. Longina Wieteska wstała po godz. 5 nad ranem. Zjadła śniadanie i wsiadła na rower, żeby pojechać do kościoła na roraty. Do przejechania miała 5 km. Do kościoła zabrakło jej jednego. Potrąconą kobietę na drodze S8 na wysokości miejscowości Nowy Olszowiec znaleźli dwaj inni kierowcy. Obydwaj zeznali w sądzie, że rower i kobietę widzieli już z daleka, bo miała kamizelkę odblaskową, a rower wyposażony był w działające światło.
Sprawca zbiegł z miejsca wypadku. Ratownicy próbowali reanimować Longinę Wieteskę. Po sekcji zwłok wiadomo, że nie mogło się to udać, bo lista obrażeń zajmowała stronę A4. W wyniku zderzenia doszło do złamania kręgosłupa, wylewu krwi do mózgu, połamania wszystkich żeber itd. Siła uderzenia była tak duża, że kobieta przeleciała przez maskę auta.
O 7:20 oficjalnie stwierdzono zgon poszkodowanej. Mniej więcej w tym samym czasie na miejscu zdarzenia pojawił się sprawca.
Przyjechał innym samochodem, bo tamten miał rozbitą szybę i wgnieciony przód. No i tym razem prowadziła żona, bo 36-letni Krystian Ł. nigdy nie miał prawa jazdy. Miał za to aktywny półroczny zakaz kierowania pojazdami mechanicznymi orzeczony za jazdę bez prawa jazdy. Ostatecznie mężczyzna sam zgłosił się na policję. Co, jak twierdzi rodzina poszkodowanej, było wybiegiem podyktowanym przez prawników. Drogę częściowo obejmowały kamery z pobliskiej stacji benzynowej. Kolejnym dowodem obciążającym były logowania telefonu. Jednak w trakcie procesu oskarżony konsekwentnie lansował tezę, że telefonu przy sobie nie miał. W związku z czym nie zatrzymał się, żeby udzielić pomocy, tylko pojechał jej szukać.
Sąd Rejonowy w Tomaszowie Mazowieckim mu nie uwierzył i skazał Krystiana Ł. na pięć lat i jeden miesiąc więzienia. Dostał również dożywotni zakaz kierowania pojazdami mechanicznymi. Gdyby panią Longinę zabił, dajmy na to, nożem, dostałby co najmniej dwa albo trzy razy tyle. Samochodem zabija się w Polsce ciągle w taryfie ulgowej.
A o rowerzystach albo innych niechronionych użytkownikach ruchu drogowego ministrowie przypominają sobie, jak robi się medialna burza. Tak było, kiedy elektryczne hulajnogi zaczęły zbierać śmiertelne żniwo. Wzrost ofiar śmiertelnych w tej kategorii jest o 267 proc. (z 5 do 11 ofiar śmiertelnych w latach 2024–25). I nagle po latach deliberowania okazało się, że obowiązek jazdy w kaskach można przegłosować dosłownie w kilka tygodni.
Czytaj też: Zabójcy za kółkiem. Mają wyroki, zakaz prowadzenia. I jeżdżą. Bo wpadają w systemową dziurę
Coś więcej niż wykroczenie
Od 3 czerwca tego roku dzieci do 16. roku życia będą musiały obowiązkowo jeździć w kaskach. Pomysł brzmi dobrze, ale z wykonaniem jest już tak sobie, bo policja może wystawić mandat karny osobom od 17. roku życia. Takie mamy przepisy, ale żeby aż tak bardzo nie pachniało Bareją, ten sam minister, który nie widział potrzeby większego chronienia rowerzystów, postanowił kupić i rozdać dzieciom darmowe kaski. Pierwszą przymiarkę do przetargu zrobiono w grudniu 2025 r.
Internauci od razu wyłapali, że coś śmierdzi, bo resort chciał kupować kaski zapinane pod brodą na pokrętło. A na polskim rynku takich nikt nie widział. Postępowanie szybko zniknęło. Nowe ogłoszono kilka tygodni temu. Tym razem resort już nie oczekiwał pokrętła pod brodą, ale upierał się, że ma być „minimum 11 kanałów wentylacyjnych”, co również było kontrowersyjne. 13 kwietnia przetarg na dostarczenie 65 tys. kasków wygrała firma Media Check Point. A kilka dni temu portal BRD24.pl podał informację, że zwycięzca przetargu zapowiedział, że dostaw nie zrealizuje. I tak resort, zdaje się, wylał dzieci z kaskami, bo wprowadził martwy przepis i zerowe rozwiązania wspierające.
Śmierć posła Litewki na kilka dni zwróci uwagę na ciężkie życie rowerzystów. Może nawet przyczyni się do tego, że kilku kierowców zastanowi się, czy wyprzedzanie na trzeciego, skręcanie na zielonej strzałce bez zwracania uwagi na to, że na pasach mogą pojawić się rowerzyści, czy zajeżdżanie drogi i zrzucanie do rowu – to coś więcej niż wykroczenie czy złamanie przepisów. Dla rowerzystów to stres, złamania, a czasem śmierć, bo nic ich nie chroni tak jak uwaga i ostrożność innych użytkowników, których chronią setki kilogramów stali.