Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Spór o nowego prezesa SN. Dlaczego Nawrocki rozzłościł Kaczyńskiego i Cenckiewicza

Zbigniew Kapiński i prezydent Karol Nawrocki Zbigniew Kapiński i prezydent Karol Nawrocki Przemysław Keler / Kancelaria Prezydenta RP
Nominacja pierwszego prezesa Sądu Najwyższego zaskoczyła prawicę. Jednym podpisem prezydent Karol Nawrocki zdenerwował i prezesa Kaczyńskiego, i Sławomira Cenckiewicza.

Zbigniew Kapiński w środę obejmie urząd pierwszego prezesa Sądu Najwyższego. Ta decyzja Karola Nawrockiego spotkała się z ostrym sprzeciwem dwóch najważniejszych osób w jego karierze – prof. Sławomira Cenckiewicza i prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Obaj zarzucili sędziemu udział w zablokowaniu postkomunistycznych rozliczeń Lecha Wałęsy. „26 lat, jakie dzielą nas od pseudoprocesu lustracyjnego Lecha Wałęsy, i 18 lat od wydania książki IPN, która opisała nie tylko sprawę agenturalnej przeszłości L. Wałęsy, ale również sądową lustrację z 2000 roku, nie wyobrażam sobie, aby sędzia, który brał w tym udział, został I prezesem Sądu Najwyższego” – napisał w weekend na X Jarosław Kaczyński.

W podobnym tonie, choć dalece bardziej osobistym, wypowiedział się były szef BBN, wieloletni promotor i jeden z głównych współpracowników prezydenta. „Karolu, popełniłeś straszny błąd i nawet to, kto i w jaki sposób Cię do tego namówił, nie tłumaczy tego błędu – oznajmił Sławomir Cenckiewicz. – Piszę o tym publicznie, bo decyzja Prezydenta RP jest publiczna, kłamstwo, które jej towarzyszy, jest publiczne i musi być napiętnowane, a sprawa Wałęsy i jego sądowych pomagierów jest tyleż publiczna, co moja!”.

Sędzia zlustrowany

Sędzia Zbigniew Kapiński wywodzi się z Siedlec. Orzekał w sądzie rejonowym, wojewódzkim, a następnie apelacyjnym w Warszawie. Obok spraw karnych zajmował się lustracją, zasiadł w składzie orzekającym w sprawie Lecha Wałęsy, najważniejszej w czasach III RP. Ten moment w jego karierze budzi największe emocje na prawicy. Przypomnijmy: Sąd Apelacyjny w 2000 r. orzekł, że były prezydent złożył prawdziwe oświadczenie lustracyjne.

Kapiński od przeszło 30 lat rozpatruje apelacje, jest autorem m.in. opracowania „Apelacje karne. Zagadnienia praktyczne, akta i kazusy (12 wydań)”. W 2022 r. został powołany do Izby Karnej Sądu Najwyższego – przy udziale neo-KRS – a rok później prezydent Andrzej Duda powołał go na jej prezesa.

Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz bronił nominata przed zarzutami. „Dziś nie ma wątpliwości, że Lech Wałęsa był tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie »Bolek«. Prezydent Karol Nawrocki nie ma także takich wątpliwości. W 2000 r. Sąd Apelacyjny nie dysponował wszystkimi dokumentami, o których wiemy w 2026 r. (…) Uwzględniając cały dorobek zawodowy, postawę, Karol Nawrocki zdecydował, że pan Zbigniew Kapiński od 27 maja będzie pierwszym prezesem Sądu Najwyższego”.

Wtórują mu politycy PiS z kręgu Mateusza Morawieckiego. Poseł Paweł Jabłoński zwrócił uwagę na uchwałę podjętą przez Izbę Karną SN we wrześniu 2024 r. – pod kierownictwem Kapińskiego – zgodnie z którą przywrócenie ze stanu spoczynku i powołanie Dariusza Barskiego na prokuratora krajowego w 2022 r. miało wiążącą podstawę prawno-ustrojową. Podobne wpisy zamieścili Piotr Müller, poseł Marcin Horała czy Robert Gontarz.

Sąd Najwyższy: niska poprzeczka

Po Małgorzacie Manowskiej trudno w gruncie rzeczy mówić o złym wyborze. Ona sama zrezygnowała z kandydowania, bo procedura wymagałaby kontrasygnaty premiera Donalda Tuska, na co nie mogłaby liczyć.

Nowy prezes SN w rozmowie z wPolsce24 zapowiada rozwagę i brak pochopności: „Będę pilnował tego, żeby Sąd Najwyższy był całkowicie apolityczny. Wiem, że w tych rozchwianych czasach nie jest to łatwe zadanie. Mam świadomość podziałów, które występują na tzw. starych i nowych sędziów. Nie chcę używać pojęcia neosędziów, bo ono jest obraźliwe i uważam, że nie ma żadnej podstawy prawnej do tego, żeby dzielić sędziów, ale dołożę wszelkich starań, żeby Sąd Najwyższy spełniał w sposób właściwy swoją funkcję w państwie”.

Kapiński odniósł się też pośrednio do zarzutów Kaczyńskiego i Cenckiewicza: „Doświadczyłem ataków medialnych związanych z orzekaniem w jednym z procesów lustracyjnych, w procesie Lecha Wałęsy. Czyniono mi zarzut, że to była manipulacja, że to była zbrodnia sądowa w 2000 r. Jestem tym zdumiony, jest to bardzo niesprawiedliwa opinia, nieprawdziwa. Jestem zdumiony tym, że mówią to ludzie, którzy mają dzisiaj dostęp do wszystkich dokumentów. Byłem wręcz wzywany do jakiegoś tłumaczenia się z tego rodzaju orzeczenia. Uważam, że sędzia nie może się tłumaczyć, bo nie ma takich powodów. Nie zajmowałem w tym zakresie stanowiska, a dzisiaj mam pierwszą okazję i dopiero kiedy ten proces związany z wyborem na funkcję pierwszego prezesa się zakończył, chcę o tym powiedzieć”.

Sędzia Izby Karnej Sądu Najwyższego Michał Laskowski ocenia wybór Kapińskiego jako „najmniej zły ze wszystkich złych”, a nawet „dobry”, biorąc pod uwagę kandydatów. Podkreśla zarazem, że żaden prezes nie poradzi sobie z obecnymi problemami ustawowymi i politycznymi.

Piotr Prusinowski z Izby Pracy stwierdził krótko: „jakie czasy, taki prezes”. W wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” w 2024 r. wprost stwierdził, że m.in. Kapiński „zamienił sądownictwo w bagno”. „Sprawcy mają imiona i nazwiska – Małgorzata Manowska, Joanna Lemańska, Joanna Misztal-Konecka, Zbigniew Kapiński, Aleksander Stępkowski. To oni odpowiadają za to, co się stało z Sądem Najwyższym. To oni są buntownikami. To oni ręka w rękę z politykami uczestniczyli w zamachu na niezależność Sądu Najwyższego. To oni są beneficjentami »dobrej zmiany«. To z powodu ich działań Polska płaciła i płaci wielomilionowe odszkodowania” – mówił.

Zniuansowaną ocenę wystawił Kapińskiemu Mariusz Jałoszewski dla OKO.press: „Obecnie jest jeszcze na stanowisku prezesa Izby Karnej. I nie pozwala legalnym sędziom z tej Izby rozpoznawać wniosków o wyłączenia neosędziów. W związku ze swoimi decyzjami jako prezes Izby dostał zarzuty dyscyplinarne. Ale Kapiński wysyłał sygnały, że jest koncyliacyjny. Pozostawił na stanowiskach przewodniczących wydziałów legalnych sędziów, co zazwyczaj nie dzieje się w innych Izbach”.

Nawrocki ze skalpelem

Oprócz ocen personalnych pojawiają się wątpliwości formalne. Po pierwsze, sędzia został powołany do SN przez neo-KRS. Druga wątpliwość dotyczy wciąż obowiązującej pisowskiej ustawy, zgodnie z którą „osoba powołana na stanowisko I prezesa Sądu Najwyższego może zajmować to stanowisko tylko do czasu przejścia w stan spoczynku (65. rok życia), przeniesienia w stan spoczynku albo wygaśnięcia stosunku służbowego sędziego Sądu Najwyższego”. Nowy prezes ma 63 lata, a został powołany na sześcioletnią kadencję.

Decyzję prezydenta należy rozpatrywać szeroko. Z jednej strony wzbudził sprzeciw kierownictwa PiS i swojego mentora. Ale komentarze środowiska i otoczenia Morawieckiego dowodzą, że jego decyzja współgra z wizją ponadpartyjnego patronatu nad Najświętszą Rzeczpospolitą. Nawrocki kreuje się na człowieka, który dokonuje ocen merytorycznych, a nie stricte partyjnych. Tym razem postanowił posłużyć się skalpelem, a nie siekierą.

Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Świecka komunia. Bez mszy, Kościoła i katechezy. Nowy rytuał klasy średniej

„Świecka komunia”, choć terminologicznie sprzeczna, staje się odpowiedzią dla rodzin, które pragną celebrować dorastanie swoich dzieci bez obrzędów Kościoła.

Zbigniew Borek
19.05.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną