Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Kultura

Pokolenie smoczych kul. Zmarł Akira Toriyama, twórca „Dragon Balla” i nie tylko

Akira Toriyama Akira Toriyama Atsushi Onodera / Associated Press / EAST NEWS
W wieku 68 lat zmarł Akira Toriyama, jeden z najsłynniejszych japońskich twórców komiksów i gier komputerowych.

Z jego najsłynniejszego „Dragon Balla” najlepiej pamięta się legendarne pojedynki – epickie walki między kosmicznymi i ziemskimi mięśniakami, które ciągnęły się przez kilka odcinków; młodzież chowana na RTL7 biegła czym prędzej po lekcjach, żeby nic nie stracić z tego widowiska, a potem krzyczała pod blokami: „kamehameha!”, bo tak krzyczał Son Goku przed wypuszczeniem potężnej energetycznej kuli. Był to jeden z wielu wkładów Akira Toriyamy w kształt dzisiejszej popkultury; magiczne pojedynki wracały jako gry komputerowe takie jak „Street Fighter”.

Po latach Toriyama żartował, że swoją pracę komiksową do mangowego magazynu „Shonen Jump” wysłał, bo chciał zdobyć nagrodę 100 tys. jenów. Rysował od małego, zafascynowany disneyowską animacją „101 dalmatyńczyków”, pochłaniał też komiksy Osamu Tezuki, filmy kung-fu i japońskie seriale science fiction, takie jak „Ultraman”.

Czytaj też: Wszyscy jesteśmy Japończykami

Żarty i przygody

Motywy z nich wielokrotnie wracały w jego twórczości – jego komediowa seria „Dr. Slump” to czytelna parodia tezukowskiego „Astro Boya”, mangi (i pierwszego w historii Japonii serialu animowanego) opowiadającej o naukowcu, który tworzy bohaterskiego chłopca-robota. U Toriyamy naukowiec okazuje się przegrywem (i lekkim oblechem), a robot to rezolutna dziewczynka Aralka, która swoją naiwnością i bezpośredniością sprawia wiele ambarasu. Jej główne hobby to zbieranie kupek, które Toriyama rysował również jako stworzonka – przypominające bezę, z rączkami i nóżkami, oczami i buzią. Prawdopodobnie właśnie te kupki zainspirowały jedno z najsłynniejszych emoji, które świat poznał dzięki popularności smartfonów.

Parodią na początku był też „Dragon Ball”, wesoła trawestacja najsłynniejszej chińskiej powieści „Wędrówka na Zachód”, której bohaterem był Sun Wukong, król małp. W wersji Toriyamy stał się Son Goku (pokolenie RTL7 znało go jako „Songo”), był „poważnym i energicznym młodzieńcem” (to pierwsze wyrażały miny, to drugie – niesforna czupryna); miał małpi ogon i niezwykłą siłę.

Razem z wynalazczynią Bulmą i zmiennokształtnym prosiakiem wyruszyli na poszukiwanie tytułowych Smoczych Kuli – wedle legendy ich zebranie pozwoli wezwać smoka spełniającego życzenia. Toriyama miksował epicką przygodę z humorem, a barwne postacie umieszczał w równie barwnym świecie. Początkowo, zgodnie z literackim pierwowzorem, inspirowanym Chinami, ale szybko wyzbytym jakichkolwiek ograniczeń. Mieszały się w nim kultury i gatunki; fantasy łączyło się z fantastyką naukową, w kompletnym postmodernistycznym tyglu, który był zrozumiały w komediowej serii takiej jak „Dr. Slump”, pełnej parodii zachodniej popkultury, ale tu wynosił gatunek przygodowy na zupełnie nowy poziom.

Czytaj też: Bohaterowie japońskiej popkultury

Niania w szoku

Rozpoczęty w 1984 r. komiks zamknął się w 42 tomach (ułożone razem na półce tworzą piękną ilustrację), w samej Japonii sprzedając się w ponad 160 mln egzemplarzy. Na jej podstawie powstało kilka seriali telewizyjnych i ponad 20 filmów, a także niezliczone gry komputerowe. Mały Son Goku wyróżniał się na tle innych produkcji z tamtych czasów, przedstawiających bardzo męskich bohaterów (dorósł i zmężniał dopiero w serii „Dragon Ball Z”, która była nastawiona już na te słynne bijatyki). Wyróżniał się też tym mniej poważnym, charakterystycznym stylem rysunków. Gdy manga trafiła do Polski, problemem okazał się rubaszny humor. Program „Uwaga TVN” w 2003 r. zrobił nalot na wydawcę i pokazał zatroskaną Dorotę Zawadzką (przyszłą tzw. Supernianię), którą zszokowały komiksy odkryte na półce nastoletniego syna.

Toriyama zainspirował całe kolejne pokolenie twórców – takich jak Eiichiro Oda, autor „One Piece”, Masashi Kishimoto („Naruto”), Tite Kubo („Bleach”), a także zachodnich – wpływy Toriyamy wyraźnie widać w serialu „Steven Universe”, przyznaje się do nich także Michał Śledziński („Czerwony pingwin musi umrzeć”) czy francuski reżyser Pierre Perifel („Pan Wilk i spółka. Bad Guys”). Dużo zawdzięcza mu japoński przemysł gier wideo – Toriyama stał za projektami do słynnej serii JRPG „Dragon Quest” czy klasyką gatunku „Chrono Trigger”. W kwietniu 2024 ma wyjść najnowsza gra „Sand Land”, oparta na komiksie z 2000 r.

Czytaj też: Kim są japońskie idolki

Pokolenie „Dragon Balla”

Akira Toriyama zmarł z powodu krwiaka mózgu w wieku 68 lat, dość młodo, co coraz częściej zdarza się u japońskich twórców. W wywiadzie udzielonym w 2018 r. ze śmiechem, jakby to było coś normalnego, opowiadał o trudach branży – redaktorach (takich jak niesławny Kazuhiko Torishima, którego uwiecznił w „Dr. Slumpie”) wymuszających pracę ponad siły („jeśli jesteś w stanie się podpisać, jesteś w stanie rysować”) – co tydzień trzeba przecież dostarczyć nowy rozdział. Młodzi twórcy zdają się wyciągać wnioski z życia starszych kolegów i walczyć o zmianę warunków pracy; musi zmienić się cała branża.

Wyrosło pokolenie, które po latach wspomina bohaterów „Dragon Balla” jako wzory do naśladowania. Nie dlatego, że się tak dobrze bili, ale dlatego, że pokazywali wartości: przyjaźń, wytrwałość, wierność, szlachetność i nawet empatię. Taki był zawsze etos japońskich komiksów shonen (dla chłopaków) – wartkiej akcji musiał towarzyszyć wzmacniający pozytywne cechy przekaz. Czy pokoleniu RTL7 zostało coś więcej niż zamiłowanie do koszulek z „Dragon Ballem” zalegających sieciówki, to osobna kwestia.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Duda nie wypełnia obowiązku. Ktoś się łudził?

PiS i Andrzej Duda dostarczyli przekonującego dowodu, że powoływani przez nich ambasadorowie byli, ogólnie rzecz biorąc, marnej jakości. Konflikt prezydenta z rządem Tuska na tym tle właśnie się pogłębił.

Marek Ostrowski
13.06.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną