Recenzja książki: Zelda Fitzgerald, „Zatańcz ze mną ostatni walc”
Czasem za wiele tu patosu, czasem razi modernistyczne zadęcie, przyjemność z lektury można czerpać dopiero, gdy się przebrnie przez pierwszą połowę.
Czasem za wiele tu patosu, czasem razi modernistyczne zadęcie, przyjemność z lektury można czerpać dopiero, gdy się przebrnie przez pierwszą połowę.
Studium ukraińskiej świadomości i ukraińskiego patrzenia na świat, które być może bezpowrotnie zniknęło na początku 2014 r.
Tej książce nie brakuje znaków szczególnych. Na przykład szczególnie ładnie odkurza ona rekwizyty i gesty z dawnej epoki, którą ponad 20 lat temu zamknęliśmy, tak jak zamyka się pokój, gdzie zmarł ten najmniej godny członek rodziny.
W książce ciekawie są połączone elementy powieści sensacyjnej i mystery novel (opowieści kryminalnej z elementami fantastyki).
Teksty zamieszczone w zbiorze są bolesnym świadectwem, niezbędnym, aby zrozumieć twórczość jednej z najwybitniejszych pisarek naszych czasów, a także hołdem dla jej bliskich.
Książka bywa nużąca. To morze wątków i mnóstwo spraw, o których polski czytelnik nigdy nie słyszał. Tym bardziej warto po nią sięgnąć.
Autor pokazuje zaskakujące paradoksy pozornie nudnej codzienności, która potrafi zmienić się w piekło.
Cała historia nie ma wiele sensu, choć sugeruje jakieś głębinowe mądrości.
Rzecz dla pasjonatów.
Każde z 11 opowiadań zbioru zawiera studium przypadku konkretnego przestępcy, a ciężar zbrodni i występków poszczególnych bohaterów jest rozmaity.
Satyra na niemiecką republikę medialną.
Niezły zestaw jak na matkę chrzestną punk rocka.
To jedna z tych książek, która obiecuje dużo mniej, niż daje.
Tak książka to bestseller, który we Włoszech w ciągu dwóch lat doczekał się aż pięciu wydań.
Guguły to niedojrzałe owoce. Bardzo dobry tytuł dla opowieści o dojrzewaniu.
Literatura rosyjska zawsze była wyjątkowa, przejawiała skłonności metafizyczne i wadziła się nie tylko z własną ojczyzną, lecz także z zasadniczymi problemami.
Zmyślna intryga kryminalna i egzotyczne tło. A do tego sporo humoru, który oswaja grozę zbrodni.
Koszty zdrady spadają, więc zdradzamy częściej, co nie dotyczy homoseksualistów. A szczęście to nie jedyny powód wiązania się ludzi w pary – tak przynajmniej twierdzi Marina Adshade.
Paradoksalnie to nie kulisy kolacji są w tej książce najciekawsze, ale insynuacje i domysły społeczności Gjirokastry, podzielonej na podejrzliwych, ufnych i sceptycznych.
Ciekawie byłoby poznać człowieka, tutaj widzimy raczej bawidamka. Trochę za mało.