Recenzja płyty: Marcin Wasilewski Trio/Joe Lovano, „Arctic Riff”
To muzykowanie wyrafinowane i subtelne – takie, jakie jest lubiane w ECM – ale też podszyte podskórną drapieżnością.
To muzykowanie wyrafinowane i subtelne – takie, jakie jest lubiane w ECM – ale też podszyte podskórną drapieżnością.
To dzieło pokazujące, że jego twórca nadal dysponuje tą magią, którą czarował pokolenia ludzi na całym świecie.
Jeden z ważniejszych polskich twórców muzyki elektronicznej doczekał się albumu dokumentującego jego twórczość dla teatru.
Na nowym albumie Run The Jewels surfują na fali obywatelskiego oburzenia.
Jest rockowo, gitarowo, profesjonalnie, śpiewnie i nienowocześnie.
To muzyka, jakiej nad Wisłą słuchało się, zanim wszystko z dnia na dzień stało się jeszcze lepsze.
To pierwszy solowy album polskiej sopranistki nagrany przez firmę Sony.
Spośród dotychczasowych trzech płyt Kasi Lins ta przekonuje mnie najbardziej.
Debiut Dirty Shirley stoi warsztatowo na wysokim poziomie, a przyszłość dopiero pokaże, czy pozostaną w tej konserwatywnej estetyce.
Ten stary piec nie jest rozgrzany do czerwoności, diabeł w nim palący nie taki straszny, ale są momenty.
Duet Ala|Zastary ma w sobie coś bliskiego Enchanted Hunters – z podobną wrażliwością na melodię i harmonię bez zadęcia stawia pełne obawy pytania.
Subtelne podkłady syntezatorowe, partie kontrabasu i piosenkowa narracja nakłaniająca, by przemyśleć na nowo odwieczny motyw podróży.
Najnowsze dokonanie Edyty zostanie najwyżej ocenione przez wrażliwców, czyli tych, którzy w okrutnym świecie czują się najmniej komfortowo.
Mam wrażenie, że Danzig zrobił tą płytą przyjemność raczej sobie niż fanom muzyki.
Silnie lansowane współczesne gwiazdki zepchnęły muzykę proponowaną przez Zoe do określonej niszy na rynku – niszy, do której należy zaglądać.
Beczała w życiu scenicznym dopiero niedawno rozpoczął przygodę z weryzmem, ale ten styl bardzo sprzyja jego rozwojowi artystycznemu.
Zmarł w wieku 79 lat, przechodząc do panteonu muzyki jako bohater nie tylko formatu Masekeli, ale i samego Davisa.
Płytę „Art Impossible” nagrali niesłyszący wspólnie z niewidomymi, co brzmi jak szukanie sensacji, podczas gdy chodzi o zaskakująco klarowną w wizji i wcale nietrudną w odbiorze i bardzo plastyczną muzykę.
Ta fantastyczna płyta powstała – jak to się mówi – od niechcenia.
Klasyczny repertuar zbudowany na kompozycjach mistrzów gatunku.