Recenzja płyty: Steven Wilson, „To The Bone”
Wielbicielom tzw. rocka klasycznego – albo i rocka progresywnego – nie trzeba przedstawiać brytyjskiego wokalisty i gitarzysty Stevena Wilsona.
Wielbicielom tzw. rocka klasycznego – albo i rocka progresywnego – nie trzeba przedstawiać brytyjskiego wokalisty i gitarzysty Stevena Wilsona.
Pogodny rock w bardzo dobrym wykonaniu.
Wspaniały, tchnący spokojem nastrój i zniewalające brzmienia gitary to wielkie zalety tego ponadczasowego albumu.
Nie przebiją tylko samych siebie z poprzednich płyt.
Wszystkie muzyczne smaki Południa Stanów Zjednoczonych.
Konserwatywna i bezpieczna muzycznie płyta Jaya-Z
13 klasycznych kompozycji trzech mistrzów jazzu.
Osią tegorocznego festiwalu, będą artyści skupieni wokół belgijskiej wytwórni Crammed Discs.
Festiwal Mariusza Adamiaka w tegorocznej edycji zapowiada się dość eklektycznie.
Gdy artysta odchodzi, jego finalne dzieło natychmiast nabiera szczególnego znaczenia.
To płyta pokazująca, że można osiągnąć sukces, robiąc muzykę na wysokim poziomie bez umizgiwania się do masowych gustów.
Dla 16-latki cztery lata to szmat czasu, więc na drugiej płycie Lorde domyślnie szuka się dojrzałości.
Znajomość angielskiego nie jest niezbędna, by docenić jakość i siłę tej jakże dojrzałej muzyki.
Staranna, bogata i zróżnicowana aranżacja oraz świetne wykonanie.
Arcyciekawa, dynamiczna muzyka, którą docenią nie tylko fani bujającego reggae.
Muzyka na płycie – mało oryginalna, ale dobrze napisana i wyprodukowana.
Wyszło ekscentrycznie, efektownie, ale i całkiem głęboko.
Rocznicowe wydanie „Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band” imponuje szlachetnością formy, na którą ta muzyka zasługuje.