Teatr: autorskie podsumowanie 2015 r.
Dla teatru to kolejny rok pod znakiem skandali na tle obyczajowym. Na szczęście nie tylko.
Dla teatru to kolejny rok pod znakiem skandali na tle obyczajowym. Na szczęście nie tylko.
Przedstawienie dusi się na małej, płytkiej scenie, podzielonej dodatkowo czarnymi zasłonkami, całość sprawia przykre wrażenie biedateatru.
TR Warszawa 250-lecie polskiego teatru publicznego postanowił uczcić spektaklem, który patrzy w przyszłość.
Akcja dzieje się w miejscu zamieszkania bohaterki, ale równolegle – w jej majakach.
Wystawiony na 250. rocznicę teatru publicznego w Polsce oraz samego Teatru Narodowego „Kordian” w reż. dyrektora Jana Englerta ma wszystkie cechy spektaklu jubileuszowego. Te dobre i te złe.
Co zaskakujące, mimo wagi poruszanych tematów spektakl Marciniak ani przez moment nie jest publicystyczny czy ciężki.
To już trzecia, po hiszpańskiej i brazylijskiej, inscenizacja „Króla Rogera” przez Michała Znanieckiego.
Mazur w efektownych biało-czerwonych kostiumach wywołuje, jak zawsze, entuzjazm publiczności.
Dzięki nowym technologiom tytuł trafił niedawno, w ramach transmisji z Teatru Bolszoj, na kinowe ekrany.
Spektakl wyprany z odniesień do współczesności, emocji, nudny, w najlepszym razie zwyczajnie obleśny.
Reżyser swoim zwyczajem bawi się prostymi odniesieniami.
Spektakl ma wszystko, czego należy oczekiwać od wysokobudżetowej produkcji teatralnej przeznaczonej na międzynarodowe rynki.
To ostatnio modny trend w teatrze – powroty aktorów do sztuk, w których przed laty święcili triumfy.
Stylistyczna galopada pomysłów z najprzeróżniejszych bajek, z galą festiwalu piosenki aktorskiej na czele.
Krwawa baśń, która wykorzystując słowiańskie legendy, opowiada historię kształtowania się polskości.
Walki stronnictw, przebiegli lobbiści i nieczyste zagrania stawiają „Faraona” obok „Gry o tron” czy „House of Cards”, a temperaturę spektaklu dodatkowo podnosi powrót tematu walki świeckiej i kościelnej koncepcji państwa do debaty publicznej.
Warszawski Teatr Polonia pokaże dwie części hitowych przygód Barbary i Karola, małżeństwa z niemal 30-letnim stażem.
To jeden z tych wykalkulowanych, opartych na szantażu emocjonalnym, przesłodzonych spektakli, które stają się hitami West Endu czy Broadwayu.
Niezbyt wyszukana komedia Szekspira, z akcją osnutą wokół damsko-męskich intryg.
Punkty dwa, bo jednak śpiewacy starają się, choć z trudem dają radę przy karkołomnych tempach narzucanych przez Gabriela Chmurę.