Recenzja wystaw: „Edward Steichen (1879–1973)” i „Moi Ver”
Obie wystawy otwarto niemal równocześnie i choć całkowicie od siebie niezależnie, to jednak łączy je zaskakująco wiele kontekstów, faktów, znaczeń.
Obie wystawy otwarto niemal równocześnie i choć całkowicie od siebie niezależnie, to jednak łączy je zaskakująco wiele kontekstów, faktów, znaczeń.
Wyłącznie prace Picassa z czasów, gdy właściwie już tylko bawił się sztuką, powielał niektóre motywy, wygodnie moszcząc się na laurach.
Każdy może doświadczyć ciekawej, różnorodnej i ważnej wystawy.
Na potrzeby tegorocznego festiwalu „Warszawa w Budowie” należałoby jednorazowo zmienić jego nazwę na „Świat w ruinie”.
To nie tylko najważniejsza, ale wręcz jedyna tego typu impreza w Polsce (a podobno w całej Europie Środkowo-Wschodniej).
Jak to często bywa, rzeczywistość przerosła wyobraźnię.
Zgodnie z zapowiedziami Muzeum Karykatury od września wymieniło część prezentowanych prac Bohdana Butenki i ruszyła jesienna odsłona retrospektywnej wystawy zmarłego cztery lata temu rysownika.
Janusz Janowski, dyrektor Zachęty, a w tym przypadku także kurator wystawy, konsekwentnie pakuje galerię w wehikuł czasu i przenosi w przeszłość.
Ta wystawa to idealna ilustracja, jak wyglądałaby cała współczesna sztuka, gdyby nie było postępu.
Krajobrazy i sytuacje z życia codziennego wsi oglądamy tu nie w szarzyźnie, ale w jaskrawych i wyrazistych kolorach.
Ta cykliczna wystawa organizowana jest od 14 lat. I niezmiennie, jako że najzdolniejszych absolwentów typują gremia profesorsko-dziekańsko-rektorskie, pozostaje przede wszystkim wielką manifestacją dobrego artystycznego warsztatu.
W ramach obchodów swojego ćwierćwiecza gdańska galeria przygotowała wyjątkowy pokaz, o czym pewnie najlepiej świadczy już sam tytuł.
Organizatorzy wystawy najwyraźniej postanowili zrobić coś z niczego.
Na lekcjach historii, tudzież języka polskiego, kolejne pokolenia uczniów jak pacierz powtarzały, że jedną z głównych cech epoki renesansu była fascynacja antykiem.
Potocznie Dolny Śląsk tak się mniej więcej kojarzy z rokokiem jak Władysławowo z romantycznym i cichym urlopem. A jednak…
Abstrakcje i portrety, dzieła o hieratycznej powadze i pełne humoru. Polskę reprezentują Maurycy Gomulicki i Xawery Wolski.
Dla miłośników współczesnej sztuki to ciekawa propozycja artystyczna.
Otwarta niedawno we Wrocławiu wystawa „Pocztu królów polskich” Matejki okazała się ledwie supportem przed hitem sezonu: ekspozycją, którą przygotowano w rodzinnym mieście artysty.
Ze względów konserwatorskich poczet wystawiany jest dość rzadko (poprzednio bodaj dziewięć lat temu), więc teraz warto nie przegapić tej okazji.
Wydaje się, że trudno o bardziej oczywisty pomysł na wystawę niż tatrzańskie pejzaże.