Ludzie i style

V-J Day Kiss. Pomnik radości zamienił się w oskarżenie

V-J Day Kiss. Pomnik radości zamienił się w oskarżenie

George Mendonsa, prawdopodobny bohater zdjęcia Eisenstaedta, był świetnym przykładem powojennego rozgorączkowania. George Mendonsa, prawdopodobny bohater zdjęcia Eisenstaedta, był świetnym przykładem powojennego rozgorączkowania. mat. pr.
Czasy się zmieniają i my zmieniamy się wraz z nimi. Pod koniec drugiej dekady XXI w. niewiele osób pamięta zarówno okropności wojny, jak i szał celebracji w związku ze zwycięstwem aliantów.

14 sierpnia 1945 r. – w USA był to wtorek, w Japonii, ze względu na różnicę czasu, już środa – Japonia ogłosiła bezwarunkową kapitulację, kończąc tym samym ciągnącą się od sześciu lat II wojnę światową. Anglojęzyczni alianci ochrzcili ten dzień dniem zwycięstwa nad Japonią – Victory over Japan, w skrócie V-J Day (obchodzona w Europie data końca II wojny – 8 lub 9 maja – to z kolei V-E Day, od Victory in Europe).

Zdjęcie, które zakończyło wojnę

Przez 73 lata ikoną końca II wojny było zdjęcie Alfreda Eisenstaedta zrobione na zamówienie magazynu „Life” – na nowojorskim Times Square chłopak w stroju marynarza namiętnie całuje ubraną na biało dziewczynę. Fotografia zatytułowana „V-J Day na Times Square” nie tylko doczekała się niezliczonych reprodukcji, ale nawet napisano o niej książkę. W 2012 r. Lawrence Verria i kapitan George Galdorisi opublikowali nakładem wydawnictwa Naval Institute z Annapolis tom „The Kissing Sailor: The Mystery Behind the Photo That Ended World War II” („Pocałunek marynarza. Tajemnica zdjęcia, które zakończyło II wojnę światową”).

Zdjęcie reprodukowano na znaczkach pocztowych i w ulicznych graffiti, doczekało się też pomników. Takich jak ten w Sarasocie na Florydzie, który kilka dni temu stał się przyczyną światowego zamieszania.

Na nodze pielęgniarki ktoś napisał czerwonym sprayem: #MeToo.

Pomnik mający utrwalać scenę ekstatycznej radości z faktu, że wreszcie zapanował pokój, zamienił się... w oskarżenie o molestowanie.

Powojenne rozgorączkowanie

Czasy się zmieniają i my zmieniamy się wraz z nimi. Pod koniec drugiej dekady XXI w. niewiele osób pamięta zarówno okropności wojny, jak i szał celebracji w związku ze zwycięstwem aliantów. Coraz więcej uwagi poświęca się za to przemocy wobec kobiet i jej historycznym przejawom. Koniec wojny dla Amerykanek oznaczał powrót do domu milionów mężczyzn, a więc koniec singielstwa, beztroski, pracy zarobkowej i wolności, jaką dawała im pensja w kieszeni. W Polsce czas zaraz po wojnie sportretował Wojtek Smarzowski w drastycznym filmie „Róża”. Coraz częściej mówi się o tym, jak trudne było doświadczenie przyjmowania z powrotem straumatyzowanych i wyzbytych zahamowań mężczyzn do społeczeństwa, które w międzyczasie poukładało sobie życie pod ich nieobecność.

George Mendonsa, prawdopodobny bohater zdjęcia Eisenstaedta, był świetnym przykładem powojennego rozgorączkowania. W pamiętny wtorek właśnie kończył przepustkę. Przed odlotem na pokład okrętu stojącego w porcie w San Francisco umówił się na randkę z Ritą Petry, którą poznał kilka dni wcześniej (Petry została później jego żoną; razem przeżyli 68 lat). Usłyszawszy w kinie radosną wiadomość, para przeniosła się celebrować do restauracji. George chyba przesadził z alkoholem. W pewnym momencie ruszył w miasto tak dziarsko, że Rita z ledwością za nim nadążała – na zdjęciu widać ją, uśmiechniętą, kilka metrów za George’em. Idąc przez Times Square, zaczął chwytać i obcałowywać każdą napotkaną kobietę; jedną z nich była Greta Zimmer, mieszkająca na Manhattanie pomoc dentystyczna. Na Times Square przystanęła, by przeczytać wyświetlane tam nagłówki gazet i na własne oczy przekonać się, że z tym końcem wojny to jednak prawda. Ścieżki Grety i ubzdryngolonego na wesoło George’a skrzyżowały się – i właśnie wtedy chwycił ich w kadr Alfred Eisenstaedt.

„Zobaczyłem, jak ktoś łapie coś białego” – wspominał w latach 80. fotograf. Przy innej okazji uchylił też rąbka tajemnicy swojego słynnego warsztatu fotoreportera: „Zauważyłem idącego w moją stronę marynarza. Łapał każdą kobietę, która wpadła mu w ręce, i całował – wszystko jedno, czy była to dziewczynka, czy staruszka. Zaraz potem zauważyłem pielęgniarkę na tle tłumu. Ustawiłem na nią ostrość i, tak jak miałem nadzieję, marynarz podszedł do niej, złapał i przygiął do ziemi, żeby ją pocałować” (z książki „The Eye of Eisenstaedt”, 1969 r.).

Długa tradycja przemocy wobec kobiet

Dopiero w 2005 r. Greta Zimmer Friedman przyznała w wywiadzie dla „Veterans History Project”, że „nie był to romantyczny moment”, że po prostu ktoś ją złapał, był bardzo silny i trzymał ją ciasno. Zniosła to, bo czuła, że chodzi o świętowanie: „To było coś w rodzaju: dzięki Bogu, wojna się skończyła!”. Zresztą kiedy w latach 80. natknęła się na zdjęcie Eisenstaedta, była bardzo zadowolona. Dało jej poczucie, że jest sławna...

Na zdjęciu widać, jak Mendonsa ręką z dłonią zwiniętą w pięść blokuje głowę całowanej dziewczyny. Ale wszystko zależy od optyki. W książce „Pocałunek marynarza” Verria i Galdorisi opisali to w ten sposób: „Kiedy ich usta się zetknęły, lewą ręką podtrzymywał ją za szyję. Lewa dłoń, odsunięta od jej twarzy, formowała szczególny gest opanowania, ostrożności i zwątpienia. Pozycja, w jakiej się znaleźli, wyrażała dziwnie urzekającą mieszankę zwierzęcej siły, troskliwego uścisku i niezdarnego zawahania”.

W 2019 r. nieznany sprawca opisał tę samą scenę znacznie krócej – pisząc krwistą farbą na nodze dziewczyny „#MeToo”, włączył „mieszankę zwierzęcej siły i niezdarnego zawahania” w długą tradycję codziennej przemocy mężczyzn wobec kobiet.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

„Nie prowadzimy lekcji z masturbacji”, czyli na czym polega edukacja seksualna

Nie chodzi o to – jak wydaje się niektórym – żeby pokazywać techniki masturbacyjne. Raczej o to, żeby specjaliści wytłumaczyli rodzicom i wychowawcom, że coś takiego jak masturbacja dziecięca istnieje.

Dominika Buczak
17.06.2019
Reklama