Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Rynek

Rozróba przed wyborami. Rolnicy oddali głos politykom

Ogólnopolski protest rolników przeciwko wprowadzeniu Zielonego ładu i importowi płodów rolnych i artykułów spożywczych z Ukrainy. Luty 2024 r. Ogólnopolski protest rolników przeciwko wprowadzeniu Zielonego ładu i importowi płodów rolnych i artykułów spożywczych z Ukrainy. Luty 2024 r. Robert Robaszewski / Agencja Wyborcza.pl
Protesty rolników trwają od kilku tygodni, ale oni sami nie byli w stanie wyłonić ze swego grona osób, które reprezentują ich interesy. O rezultatach sobotniego spotkania z premierem mówili więc ci, którzy reprezentowali samych siebie albo organizacje sprzyjające obecnej opozycji.

Najchętniej niezadowoleniem z rozmów dzielił się z mediami szef „Solidarności” Rolników Indywidualnych, która przez okres rządów PiS nie zauważyła ani problemów z Zielonym Ładem, ani nadmiernego napływu zboża i żywności ukraińskiej. Larum podniosła dopiero po zmianie rządu. Po rozmowie z premierem Donaldem Tuskiem, ministrem rolnictwa Czesławem Siekierskim i wiceministrem Michałem Kołodziejczakiem szef „S” RI Tomasz Obszański stwierdził, że premier wyszedł do rolników z niczym. O zmianach w Zielonym Ładzie zadecyduje bowiem 15 marca Komisja Europejska, a granica z Ukrainą zamknięta nie zostanie. Trzeba więc protest nasilić.

Czytaj także: Bunt wsi. Kto i o co tu walczy, a kto kogo rozgrywa. Trzy punkty widzenia

Rolnicy protestują dalej

Obszański nie wie jeszcze, co zdecyduje Komisja, ale mimo to zapowiedział kolejny protest, blokady wjazdów do miast wojewódzkich i powiatowych. Zaprosił do uczestnictwa w nim Piotra Dudę, szefa NSZZ „Solidarność”, co oznaczać może powtórkę z minionej środy. W czyim imieniu przemawia Obszański, „Solidarności” czy protestujących rolników? Kto naprawdę zamierza organizować kolejny protest? Nie jest jasne.

Czy dla jego organizatorów protestu ważniejsze są zmiany w Zielonym Ładzie, które zaproponuje Komisja Europejska, czy też kolejna rozróba przed nadchodzącymi wyborami samorządowymi? Czy chodzi o podtrzymywanie chaosu i atmosfery niezadowolenia w nadziei, że poprawi wyborczy wynik obecnej opozycji, czy też o rozwiązanie problemów producentów zboża, kukurydzy, rzepaku, kurczaków czy malin?

Czytaj także: Rolnicy zablokowali Warszawę. W tej zadymie nie ma nawet z kim rozmawiać

Przecież już ukraińskie zboża, poza transportami, które przez nasz kraj tylko przejeżdżają, obowiązuje embargo. Ale sytuacja naszych producentów ziarna od wprowadzenia embarga się nie poprawiła, ceny się nie podniosły, zboże staniało. Staniało bowiem także na giełdach światowych. Zamknięcie przez Polskę granicy z Ukrainą, czego domagają się protestujący, problemów nie rozwiąże. A polskiemu eksportowi do tego kraju zaszkodzi. Nie tędy droga.

Premier zapowiedział dopłaty do eksportu

Rolnicy pozwalają swoim protestem manipulować, myśląc, że będzie bardziej skuteczny. Oddali głos ludziom, którzy załatwiają własne polityczne interesy. Protest rolników stał bardziej polityczny, ekonomiczne interesy producentów zbóż zepchnięto nieco na bok. Więc 1,5 mld zł dopłat do eksportu zboża, jakie zapowiedział Donald Tusk, nie wzbudziło zadowolenia protestujących. Te pieniądze wyłożą polscy podatnicy, będą pochodziły z budżetu krajowego. Polski rząd najwięcej dopłaca z budżetu do środków unijnych, jakie dostajemy w ramach Wspólnej Polityki Rolnej.

Premier zapowiedział też „zdjęcie” z rynku, a raczej z magazynów, tych 9 mln ton zboża, żeby zrobić miejsce dla ziarna z nowych zbiorów. Nie wyjawił ,w jaki sposób rząd ma zamiar to zrobić. Rolnicy domagają się większej domieszki w biopaliwach albo nawet spalania zboża w elektrowniach.

Rolnicy niezadowoleni są także z tzw. ekoschematów, czyli uzależnienia wysokości dopłat od spełnienia przez rolników różnych warunków. Te warunki sformułował polski rząd w czasach Prawa i Sprawiedliwości. „Solidarność” RI nie protestowała. Rolnicy żadnych warunków spełniać nie chcą, uznali, że te pieniądze należą im się bezwarunkowo. Może warto w tej sprawie rozmawiać?

Żywność będzie droższa

O zmianach w Zielonym Ładzie rozmawiać musi cała Wspólnota. Kiedy na forum KE o nich dyskutowano, Polska milczała. Komisarz Janusz Wojciechowski pisał, że to program rolny PiS. Dziś rolnicy burzą się, że celem ZŁ ma być to, że 25 proc. gruntów rolnych także u nas przeznaczone będzie pod uprawy ekologiczne, zużytych będzie mniej nawozów, zdegradowane gleby odpoczną. Krzyczą, że plony będą niższe i pewnie mają rację. Zapominają, że mamy kłopot z nadwyżkami.

Może za żywność z mniejszą ilością chemii płacić będziemy więcej? Ale teraz też płacimy, tylko za mniej zdrową. Wprawdzie nie wprost, za żywność, ale za „zdejmowanie” z rynku jej nadwyżek, żeby produkcja się rolnikom opłacała. Nikt konsumentów o zdanie nie pyta, a my jakoś się z tym godzimy.

Dopłaty jednak nie rozwiązują problemu nadwyżek, po żniwach, które zapowiadają się dobrze, problem nadwyżek zboża powróci. Nawet sprezentowanie zboża biednym krajom też byłoby problematyczne. Mogłoby zrujnować tamtejszych rolników, nie chcą takiej pomocy.

Czytaj także: Rolnicy chcą, żeby premier uderzył w Unii pięścią w stół. Tusk: Jestem z nimi, nie ściemniałem

Mniej i drożej

Protestujący rolnicy skoncentrowali się na dwóch postulatach – zamknąć granice z Ukrainą i wyrzucić do kosza Zielony Ład. Komisja Europejska musi jednak rozwiązać jeszcze jeden problem. Zielony Ład kłóci się z coraz szerszym otwieraniem europejskiego rynku żywności na produkty rolne z krajów, dla których cele ZŁ są obce. Otwierając nasz rynek na import z tych krajów, marnujemy wysiłek własnych rolników, do którego Zielony Ład ich zachęca. KE jest niekonsekwentna i to się musi zmienić.

Pytanie na już – jak pomagać Ukrainie w walce z rosyjskim agresorem i skłaniać ją do produkcji zgodnej z naszymi standardami?

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Nauka

Kleszcz: pospolity, łąkowy, afrykański. Dlaczego nam grożą i jak się ich pozbyć

Wiktoria Romanek z Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego opowiada „Polityce” o tym, jak rozróżnić kleszcze, o Narodowym Kleszczobraniu oraz tym, co robić, gdy znajdziemy kleszcza wbitego w nasze ciało lub ciało naszego czworonożnego przyjaciela.

Maciej Jaźwiecki
16.06.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną