Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Rynek

Dwie aplikacje zamiast jednej? Wyjaśniamy zamieszanie wokół mObywatela

mObywatel przestanie istnieć? mObywatel przestanie istnieć? Kuba Kwiatkowski / Shutterstock
Dobra informacja – już niedługo będzie można podróżować po Unii bez plastikowego dowodu. Niestety, niezbędne do tego okaże się zainstalowanie kolejnej aplikacji.

Co dalej z mObywatelem? Z powodu niejasnych komunikatów Ministerstwa Cyfryzacji w ostatnich dniach pojawiły się pogłoski o likwidacji popularnej aplikacji – jednak rząd je dementuje. Sprawca zamieszania to projekt nowelizacji przepisów, dzięki któremu do końca roku powinniśmy uzyskać dostęp do nowej aplikacji, zwanej Europejskim Portfelem Tożsamości Cyfrowej. To rozwiązanie z pewnością bardzo potrzebne i mocno spóźnione. Z mObywatela korzysta już 11 mln osób, ale mimo wielu zalet ma on jedną istotną wadę – nie można go używać za granicą do potwierdzania tożsamości ani przy jego pomocy przekraczać granic wewnątrz UE. Nowe rozwiązanie, wspólne dla wszystkich krajów unijnych, pozwoli na korzystanie z różnych usług w całej Wspólnocie. Zniknie potrzeba podróżowania po Unii z plastikowym dowodem osobistym.

Niestety, według Ministerstwa Cyfryzacji nowa ogólnounijna aplikacja będzie tak bardzo różnić się pod względem technicznym i prawnym od rozwiązań zastosowanych w mObywatelu, że nie uda się – przynajmniej na razie – wzbogacić polskiego rozwiązania o komponent europejski. Stworzenie Europejskiego Portfela Tożsamości Cyfrowej musi zatem odbywać się obok mObywatela. Najwygodniejsze byłoby po prostu dodanie do polskiej aplikacji warstwy unijnej, dzięki której mObywatel stałby się użyteczny także za granicą.

Czytaj także: Bruksela ostrzega Orbána i żąda wyjaśnień. Chodzi o Rosjan w strefie Schengen

Skoro to niemożliwe, pozostaje utrzymywanie i rozwijanie obu aplikacji – polskiej i unijnej – równolegle. Ta pierwsza wciąż będzie podstawowym rozwiązaniem w naszym kraju, bo ma wiele różnych funkcji, których unijne rozwiązanie nie zapewni – dotyczących na przykład ruchu drogowego czy płacenia podatków lokalnych. Wyłączenie mObywatela, czym straszy część mediów, byłoby zatem bezsensowne i z pewnością się nie wydarzy, póki nie uda się go zintegrować z Europejskim Portfelem Tożsamości Cyfrowej. Z tego rozwiązania prawdopodobnie będziemy korzystać wyłącznie podczas pobytu w innych krajach unijnych. W Polsce aplikacja europejska będzie oczywiście ważna, ale w praktyce jej funkcjonalność może okazać się niewielka, skoro wiele użytecznych rozwiązań pozostanie w mObywatelu.

Kontrowersje w tym przypadku są skutkiem nie naszych zaległości, ale wręcz przeciwnie - technologicznego zaawansowania Polski w porównaniu z wieloma krajami unijnymi. Kto nie stworzył u siebie odpowiednika mObywatela albo ma rozwiązanie na wczesnym etapie rozwoju, może bez większych kłopotów zapewnić, by nowy Europejski Portfel Tożsamości Cyfrowej był połączony z narodową aplikacją albo wręcz stanowił jej trzon. My przez ostatnie lata zainwestowaliśmy w mObywatela nie tylko znaczne środki, ale także ogromny kapitał zaufania Polek i Polaków. Nie wolno go zmarnować, więc pozostaje dalsze rozwijanie tej aplikacji. Być może w przyszłości uda się stworzyć aplikację integrującą funkcje polskie i europejskie bez szkody dla jednych i drugich – jednak taka perspektywa jest na razie, niestety, odległa.

Czytaj także: Schengen: otwarte, ale chwilowo zamknięte. Sytuacja zmieniła się dramatycznie

Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Tragedia na torach. Takiego wypadku nie było w Polsce od lat, robi się groźnie. Kto zawinił?

Takiego wypadku nie było w Polsce od lat. Niedawno na przejeździe kolejowo-drogowym w Ziębicach zginęło młode małżeństwo. Nie zadziałały nie tylko rogatki, ale doszło też do awarii sygnalizacji świetlnej. Iwona i Krystian osierocili dwuletnią córeczkę. Czy przejazdy kolejowe w Polsce to przejazdy śmierci?

Katarzyna Kaczorowska
10.02.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną