Społeczeństwo

W sprawie niepełnosprawnych nie chodzi o to, by budżet się dopiął

JohnBob & Sophie Art / Facebook
Wiele w życiu osób niepełnosprawnych można zmienić nie przez dosypywanie pieniędzy, a przez dyskusję i namysł, jak to wszystko lepiej zorganizować.

Systemu wsparcia osób niepełnosprawnych i ich opiekunów nie da się naprawić jednym kilkupunktowym kompromisem. Nawet wezwanie do zaimplementowania (nareszcie!) Konwencji o Prawach Osób Niepełnosprawnych nie zadziała bez pudła. Opieka nad niepełnosprawnymi i wsparcie dla ich rodzin to egzamin, do którego każde państwo podchodzi latami. Te lata w Polsce spektakularnie zmarnowano.

Czytaj także: Czy rząd postawi na swoim w proteście niepełnosprawnych?

Co z poszanowaniem integralności niepełnosprawnych

Weźmy artykuł 17. Konwencji, ratyfikowanej przez Polskę w 2007 roku. Jest krótki: „Każda osoba niepełnosprawna ma prawo do poszanowania jej integralności fizycznej i psychicznej, na zasadzie równości z innymi osobami”. Ale przecież, jakby się zastanowić, równość w tym zakresie to właśnie brak poszanowania integralności. Ustawowo nie szanuje się integralności kobiet, gdyż tym jest odbieranie praw reprodukcyjnych. Pacjentów – wykonując zabiegi bez ich zgody. Dzieci – nawet nie będę zaczynać. Polska przymusem stoi i nie bardzo wie, jak inaczej.

Dziurawe prawo dostępu do informacji

Albo artykuł 21., punkt a): „Dostarczanie osobom niepełnosprawnym informacji przeznaczonych dla ogółu społeczeństwa, w dostępnych dla nich formach i technologiach, odpowiednio do różnych rodzajów niepełnosprawności, na czas i bez dodatkowych kosztów”. Bardzo dobrze, wszyscy członkowie społeczeństwa mają prawo być dobrze poinformowani o tym, co się dzieje. Między innymi po to utrzymujemy z podatków publiczne kanały telewizji i radia, wiele krajów subsydiuje czasopisma, w tym wysokonakładowe, zakłada się, że koszty ponoszone na kampanie wyborcze podlegają zwrotom...

Czytaj także: „Polska dla wszystkich” – Polacy wspierają niepełnosprawnych

Informacyjne zadania państwa najlepiej powinno być widać w kontekście referendów. Każdy uprawniony do głosowania powinien otrzymać pełną i możliwie obiektywną informację o skutkach oddanego głosu, co oznacza zarówno przygotowywanie materiałów informacyjnych, jak i szkolenie dziennikarzy, nauczycieli czy urzędników administracji publicznej. W Polsce tę rolę informatora od lat pełni Kościół katolicki. To dlatego każdy polityk wie i wprost mówi, że bez Kościoła ani nie wygra wyborów, ani nie przeprowadzi udanego referendum. Proszę o prawdziwie publicystyczne ćwiczenie – uświadomienie sobie, że przynajmniej jeśli chodzi o życie publiczne i dostęp do informacji, bycie osobą niewierzącą czy niepraktykującą jest w Polsce rodzajem niepełnosprawności...

Różnorodność nie jest naszą mocną stroną

Zostawmy przepisy dotyczące małżeństwa, rozrodczości i rodziny. To za trudne. Artykuł 24. (Edukacja) w punkcie a) zmierza do gwarancji „pełnego rozwoju potencjału i własnej wartości, a także wzmocnienia poszanowania praw człowieka, podstawowych wolności i różnorodności ludzkiej”. Dobra, dobra – powie każdy rodzic, nie tylko rodzic dziecka niepełnosprawnego. Byłoby naprawdę pięknie, gdyby polska szkoła realnie zastanowiła się, co to w ogóle znaczy. Różnorodność w ogóle nie jest naszą mocną stroną. A o poczuciu własnej wartości wśród wszystkich dzieci lepiej za dużo nie mówić, bo wszyscy dostaniemy depresji.

Marzenie o poszanowaniu praw człowieka

Takich pytań Konwencja o Prawach Osób Niepełnosprawnych stawia znacznie więcej. Problem z nią polega na tym, że opiera się na pewnym marzeniu – marzeniu o powszechnym poszanowaniu praw człowieka. Pod koniec lat 40. XX wieku państwa Organizacji Narodów Zjednoczonych uznały, że zadekretowanie realizacji tego marzenia jako celu i uzasadnienia istnienia i działania państw to dobry sposób na to, żeby nie wpaść na powrót w spiralę frustracji, jaka doprowadziła do wybuchu II wojny światowej.

Marzenie o powszechnym poszanowaniu człowieka przez człowieka jest, jak to marzenie, traktowane różnie. Jedne państwa realizują je poważnie, inne podpisują i ratyfikują kolejne konwencje, które uszczegóławiają, co to marzenie znaczy w takim lub innym wymiarze praktycznym, uznając, że „Paryż wart jest mszy”, to znaczy bywanie w gronie szanowanych demokracji i państw rozwiniętych tego wymaga.

Protesty jak „bomby informacyjne”

Rzadko pamiętamy jednak o tym, że polityka w demokracji nie jest niczym innym niż realizowaniem marzeń. To wyborcy rozliczają rządzących z tego, jak się wywiążą z nałożonego przez nich zadania. Nic dziwnego, że współczesne rządy coraz bardziej ograniczają możliwości publicznej dyskusji i dostęp do świadomości, jakie te marzenia mogłyby być i jak je wdrażać. Kolejne wybuchające w Polsce protesty w jakimś, choć wciąż niewielkim, stopniu okazują się także „bombami informacyjnymi” na temat realizacji naszych praw. Dyskusji trudnej, wieloletniej, zaczynającej się jeszcze w szkole i prowadzonej przy okazji praktycznie każdego kłopotliwego politycznie tematu – sądownictwa, ochrony danych, praw kobiet, wsparcia niepełnosprawnych – dramatycznie nam brakuje. Ot, taka demokracja na pokaz. Bez marzeń. Byle tylko budżet dopiął się do następnych wyborów. W takiej demokracji wszyscy jesteśmy niepełnosprawni.

Opiekunowie niepełnosprawnych – cisi bohaterowie

A teraz kilka konkretów. Osób niepełnosprawnych jest w Polsce 4 miliony 697 tysięcy, to znaczy 12,2 proc. wszystkich Polek i Polaków. Co ósma osoba mieszkająca w Polsce jest niepełnosprawna. 27,6 proc. osób w wieku produkcyjnym, które posiadają orzeczenie niepełnosprawności, to osoby z ciężką niepełnosprawnością – to ok. 885 tys. ludzi.

Niepełnosprawności są różne, ale właściwa i sprawnie wdrożona rehabilitacja pozwala na minimalizowanie ich skutków. Postulaty obsługi bezkolejkowej mają sens – w szczególności gdy dotyczy to dzieci i może zapobiegać wykształceniu się lub pogłębianiu niepełnosprawności.

Czytaj także: Niepełnosprawne dzieci nie umierają, kiedy stają się dorosłe

Zaniedbania. Co trzeba zrobić dla niepełnosprawnych

Opiekunowie osób niepełnosprawnych to cisi bohaterowie życia codziennego, pracują 24 godziny na dobę w warunkach wymagających fizycznie (zwłaszcza gdy niepełnosprawny ma wymiary i ciężar dorosłego) i wyczerpujących psychicznie. Zagwarantowanie im dostępnej opieki lekarskiej to minimum przyzwoitości ze strony społeczeństwa. Jeszcze w przedakcesyjnym funduszu PHARE przystosowanie architektury do potrzeb osób niepełnosprawnych było jednym z ważnych wymiarów finansowania, to samo dotyczy funduszy unijnych. Niestety wybudowane z tego rodzaju dopłatami mieszkania (windy, rampy, poszerzane drzwi itp.) nigdy nie były inwentaryzowane przez gminy, a tymczasem to one powinny przede wszystkim wchodzić do zasobów mieszkań komunalnych.

Czytaj więcej: Minister Rafalska: Jest 500 zł na rehabilitację. Protestujący: To manipulacja

Praca dla osób niepełnosprawnych to podobne wyzwanie – często jest sztampowa, niepełnosprawni ruchowo nie mają okazji wykorzystać swojego potencjału intelektualnego, a przede wszystkim w małym stopniu stawia się na wymiar integracji społecznej. To wszystko i wiele rzeczy można zmienić nie przez dosypywanie pieniędzy, a przez dyskusję i namysł, jak to wszystko lepiej zorganizować, a także uświadamianie, że choć niepełnosprawnością nie da się zarazić, to jest to problem powszechny, który może dotknąć każdą rodzinę. Już teraz dotyka co ósmą osobę spośród nas.

Reklama

Czytaj także

Świat

Gdzie na świecie aborcja jest legalna, a gdzie kobiety muszą ją wykonywać w podziemiu?

Co roku na świecie dokonuje się ponad 40 mln aborcji – głównie w tych krajach, gdzie poziom wiedzy na temat antykoncepcji jest niski.

Redakcja
22.10.2020
Reklama