Społeczeństwo

Futerkowe zostają?

Minister Ardanowski: Utrzymujemy hodowlę zwierząt futerkowych

TheAnimalDay.org / Flickr CC by 2.0
Wyszło jak zawsze. Wielkie i szumne zapowiedzi o końcu hodowli zwierząt futerkowych w Polsce. Ciepłe słowa prezesa o potrzebie zastopowania tych hodowli. Ale futerkowe najpewniej z nami zostaną.

Przypomnijmy: w listopadzie ubiegłego roku grupa posłów PiS przedstawiła projekt ustawy o ochronie zwierząt, który trafił do Sejmu. Projekt w wielu punktach był przełomowy, ponieważ zakładał m.in. zakaz występów zwierząt w cyrkach oraz zakaz hodowli zwierząt futerkowych w naszym kraju. Trzeba wiedzieć, że przemysł (bo to jest przemysł) hodowli zwierząt futerkowych jest w Polsce gigantyczny. Istniej ponad 700 ferm takich zwierząt, a rocznie rynek ten jest wart ok. 2,5 miliarda złotych. Pod tym względem nasz kraj jest liderem w Europie. Konsumpcja futer z tych ferm u nas jest minimalna, zdecydowana większość idzie na eksport.

Wtedy też, wkrótce po wprowadzeniu projektu do Sejmu, prezes PiS Jarosław Kaczyński wypowiedział się o nim przyjaźnie, a jeszcze przyjaźniej wypowiedział się o zwierzętach futerkowych. W wywiadzie udzielonym Fundacji VIVA – która od lat wszelkimi możliwymi sposobami walczy o zaprzestania hodowania zwierząt futerkowych w naszym kraju – stwierdził: „Jeśli chodzi o zakaz hodowli zwierząt futerkowych w Polsce, to jest to przede wszystkim kwestia stosunku do zwierząt. Kwestia serca dla zwierząt, litości dla zwierząt. Każdy porządny człowiek powinien coś takiego w sobie mieć”. Piękna wypowiedź i dość jednoznaczna.

Czytaj także: Futra zdjąć! Zaangażowanie prezesa Kaczyńskiego daje nadzieję

Ardanowski: Hodowla zwierząt futerkowych zostaje, będą kontrole

Ale obecnie sytuacja wydaje się zmieniać. W ostatnich dniach minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski aż dwukrotnie – raz podczas wizyty w Głogowie koło Torunia, drugi raz w audycji „Sygnały dnia” – stwierdził, że chociaż nie ma mowy o wycofaniu projektu ustawy o ochronie zwierząt z Sejmu, to jednak zapis o zaprzestaniu hodowli zwierząt hodowlanych nie będzie już dalej brany pod uwagę. Czyli hodowle zostaną, ale minister zapowiada, że zaproponuje drakoński system kontroli ferm, by hodowane w nich zwierzęta – obecnie w lwiej większości przypadków w makabrycznych i eksterminacyjnych warunkach – miały zapewniony dobrostan.

Hodowle zwierząt futerkowych - jak to wygląda?.Fundacja Viva!/•Hodowle zwierząt futerkowych - jak to wygląda?.

Aż chciałoby się zakrzyknąć: „Ha, ha, ha!”. Czy minister Ardanowski w ogóle wie, co mówi? Jak wyobraża sobie stałe, systematyczne i częste kontrole w setkach ferm rozsianych po całej Polsce? Kto będzie te kontrole przeprowadzał? Jak często? Jakie będą wymogi hodowli, których stosowanie na fermach kontrole będą sprawdzały? Co to w ogóle jest? I dlaczego to właśnie minister rolnictwa, z natury rzeczy urzędnik całym sobą i całym swoim urzędem zaangażowany w popieranie rozmaitych środowisk rolników i hodowców, teraz obwieszcza wszem i wobec, że hodowle zwierząt futerkowych pozostaną? On tak zadecydował? A może ktoś inny, ale w takim razie kto? I co tu się dzieje?

Hodowcy zwierząt futerkowych lobbują. Co na to prezes?

Uważamy, że wypowiedzi ministra Ardanowskiego to pewnego rodzaju balon próbny, który ma zbadać, jak ta propozycja zostanie przyjęta w społeczeństwie, w którym aż 65 proc. badanych jest za wprowadzeniem całkowitego zakazu hodowli zwierząt futerkowych. Wiemy, że przez ostatnie miesiące bardzo wpływowe i zamożne środowiska hodowców futerkowych były niezwykle aktywne i lobbowały, gdzie to tylko możliwe, od Warszawy po Toruń. Pozostaje pytanie, co na to prezes Kaczyński, który już o hodowlach tego typu jednoznacznie się wypowiedział. Czy też zmienił zdanie? A może wcale nie zmienił? Może, tak jak to już bywało wcześniej, jedną szybką decyzją przywróci projekt zakazu i spowoduje, że w końcu wejdzie on w życie. To nie jest wykluczone – komentuje prezes Fundacji VIVA Cezary Wyszyński.

Czytaj także: Rydzyk przeciw Kaczyńskiemu w sprawie ochrony praw zwierząt

Rzeczywiście, ciekawe, co prezes na to? Swoją wypowiedzią z zeszłego roku zjednał sobie wielu obrońców praw zwierząt i w ogóle ludzi, którym los zwierząt wszelkich – hodowlanych i niehodowlanych – leży na sercu. Być może jednak prezes już o futerkowych zapomniał. Jeśli tak, zrobiłby z „gęby cholewę”, jak to już zresztą nie raz mu się zdarzało.

Czy minister Ardanowski wie, co mówi? Oby!

A nieszczęsny minister Ardanowski, jeśli chce prowadzić stałe i surowe kontrole ferm, powinien się zapoznać z przykładem Szwecji. O ile zdecydowana większość państw Europy wprowadziła już całkowite zakazy hodowli zwierząt futerkowych – w kilku przypadkach zakazy funkcjonują, ale trwa czasowe moratorium określające definitywny kres hodowli w najbliższych latach – o tyle Szwedzi powiedzieli: OK! Kto chce, niech sobie hoduje u nas zwierzęta futerkowe, ale muszą mieć one komfortowe warunki bycia w hodowli (prawo z 2007 r. w sprawie hodowli lisów). I tak, zwierzęta te muszą przebywać w warunkach umożliwiających im naturalne zachowanie, a więc bieganie, kopanie dziur, rycie nor, zabawę, pływanie i co tylko one tam zwykle robią. Oczywiście poza tym muszą mieć zagwarantowaną stałą opiekę weterynaryjną, odpowiednie pożywienie oraz wielkość i wygodę pomieszczeń, w których przebywają, jeśli akurat nie są na spacerze. To zrozumiałe. Kontrole stałe, co kilka dni lub tygodni, a w przypadku powtarzających się niedociągnięć – natychmiastowe zamknięcie hodowli i odebranie wszystkich zwierząt. W 2014 r. podobne zaostrzenia wprowadzono w Szwecji w przypadku szynszyli i innych futerkowych. Od tego czasu nie ma tam już żadnych hodowli tego typu, żadnych, chociaż zakazu nie ma.

Czy minister Ardanowski tak sobie wyobraża kontrole w Polsce? I czy polskie futerkowe będą miały podobne prawa do futerkowych szwedzkich? Liczymy na to. Bardzo. No i może niech minister Ardanowski najpierw zechce pomyśleć, co chce powiedzieć. Tak byłoby najlepiej.

Reklama

Czytaj także

Pomocnik Historyczny

Patrząc na Chiny

Im bliżej końca XX w., tym Chiny częściej przypominały się Zachodowi, Zachód ma jednak nieodmiennie kłopoty ze zrozumieniem Chińczyków. Jakie są te Chiny w oczach Zachodu?

Krzysztof Kardaszewicz
13.04.2021
Reklama