Społeczeństwo

„Nie” dla mowy nienawiści Wojciecha Cejrowskiego

Wojciech Cejrowski Wojciech Cejrowski Sławomir Olzacki / Forum
Kilkoro aktywistów obywatelskich zdobyło poparcie naukowców i innych autorytetów dla swojej akcji mającej zablokować występ Wojciecha Cejrowskiego w Warszawie.

Nie ustaje protest przeciwko ksenofobicznym, homofobicznym i seksistowskim wypowiedziom podróżnika i dziennikarza Wojciecha Cejrowskiego. Po liście otwartym „Z szacunkiem przez świat” akcję podejmują aktywiści obywatelscy. Ich pikieta zaplanowana jest na 5 października o godz. 18 przed warszawskim kinem Wisła, gdzie Cejrowski ma wystąpić z autorskim stand-up’em „Maniana”.

Protest organizują uliczni działacze prodemokratyczni: Rafał Suszek we współpracy z Ewką Błaszczyk, Ewą Borguńską, Michałem Dadlezem, Magdaleną Pecul-Kudelską i Bartkiem Sabelą. Grupa inicjatywna domaga się od kierownictwa kina rezygnacji z kontraktu podpisanego z Cejrowskim. Działacze wystosowali do władz kina list, w którym przedstawiają najbardziej skrajne publiczne wypowiedzi dziennikarza, noszące ich zdaniem znamiona mowy nienawiści, i przypominają, że szerzenie takich poglądów jest zakazane w kodeksie karnym (art. 257 i 196 oraz art. 18 par. 2). W liście czytamy, że „liczne słowa i konsekwentnie prezentowana postawa obyczajowa Wojciecha Cejrowskiego stanowią jawne, brutalne i intencjonalne znieważenie wartości podstawowej, jaką jest godność człowieka, o której mówi art. 30 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej”.

Pod wezwaniem aktywistów podpisało się kilkadziesiąt osób, m.in. Agnieszka Holland, Helena Szurmiej, Konstanty Gebert, Danuta Kuroń, dr hab. Michał Bilewicz, prof. Barbara Fatyga, prof. Andrzej Leder, prof. Magdalena Środa, prof. Ireneusz Krzemiński czy prof. Andrzej Blikle.

„Ciasny i ohydny wzorzec”

Wymowny jest już sam tytuł tego oddolnego protestu: „Ksenoamyna – NIE dla publicznej mowy nienawiści Wojciecha C.”. Stworzony na potrzeby akcji termin „ksenoamyna”, czyli obrona inności, to przeciwieństwo ksenofobii, strachu przed innością. W liście skrócono nazwisko dziennikarza do pierwszej litery, co sugeruje popełnienie przestępstwa. List aktywistów jest ostry i nie pozostawia przestrzeni do dyskusji wedle zasady, że wolność słowa kończy się tam, gdzie zaczyna się pogwałcenie godności i wolności innego człowieka, prawa czy obyczaju.

W piśmie przedstawiono dowody na owo łamanie prawa przez Cejrowskiego – to kontrowersyjne (wraz ze źródłami). „Nasz apel nie jest bynajmniej osadzony wyłącznie w osobniczej wrażliwości i kulturze, lecz – ponad wszystko inne – w rozumieniu obowiązującego kontraktu społecznego, więc też prawa. Wojciech Cejrowski znieważał i lżył wiele i wielu: Ukraińców, których zbiorowo określił mianem »gwałcicieli i rzeźników«; Afrykanów, którym doradzał »przywrócenie dyktatury białego człowieka«; buddystów, których przedstawiał jako »głupich ludzi« wyznających »religię bez boga« i »czczących Lucyfera«; osoby nieheteronormatywne, w odniesieniu do których wypowiedział podłe słowa: »Ja nie chcę, żeby oni się czuli bezpiecznie, tylko żeby próbowali się za pomocą terapii wycofać z tej dewiacji« (...); imigrantów i uchodźców w Europie, w odniesieniu do których wyartykułował na swym blogu radykalny postulat rodem z lat 30. minionego stulecia: »Wydalić wszystkich obcych, kolorowych, Murzynów, Arabów, Hindusów, których arbitralnie i niedemokratycznie uznamy za elementy szkodliwe, groźne, podejrzane« (...). Oraz wiele i wielu innych – w istocie trudno pomyśleć kategorię ludzi niewpisujących się w ciasny i ohydny wzorzec etniczno-religijno-polityczny uznawany i promowany przez Wojciecha Cejrowskiego, której nie spotwarzyłby w swych wypowiedziach, komentarzach internetowych i... spektaklach satyrycznych”.

Czytaj także: Skąd się bierze mowa nienawiści i jak z nią walczyć

Po co powstał list zamiast kolejnego zgłoszenia o możliwości popełnienia przestępstwa na policję (tak jak stało się to po wypowiedzi dotyczącej Ukraińców, gdy sprawę o złamanie art. 257 kodeksu karnego zgłosiła grupa obywateli oraz podmiot instytucjonalny, tj. Związek Ukraińców w Polsce)? Aktywiści nie chcą się latami sądzić, a reagować skutecznie tu i teraz, a więc przede wszystkim nie dopuścić do spotkania warszawiaków z Cejrowskim. „Będziemy w tej sprawie apelować do organizatorów wydarzenia i gospodarzy lokalu, a także partnerów kina Wisła z branży kulturalnej. Dołożymy wszelkich starań, aby występ się nie odbył. Nie ma miejsca na nienawiść, w szczególności tę o podłożu rasowym, na naszych ulicach, w teatrach, kinach i mediach. Jeśli będzie trzeba, staniemy pod kinem w dniu występu Wojciecha Cejrowskiego, aby głośno powiedzieć prawdę o ohydnych poglądach antybohatera wieczoru”.

Rozmowy czy mocny protest?

Pikieta przed kinem odbędzie się, o ile dyrekcja placówki nie zrezygnuje ze stand-upu „Maniana”. Swoją drogą już w oficjalnym opisie tego satyrycznego programu widać elementy seksizmu. „W tym przedstawieniu zachęcam, by mniej pracować, a więcej leżeć. Naturalnym stanem mężczyzny jest nicnierobienie i kobiety powinny to uszanować. Naturalnym stanem kobiety jest być wypoczętą, ładnie wyglądać i pachnieć, a mężczyźni powinni to sponsorować” – pisze Cejrowski na swojej stronie internetowej.

Jaki będzie ewentualny przebieg protestu – nie zostało ujawnione. To działanie spontaniczne. Może dojść np. do wielogodzinnych, gorących dyskusji z samym podróżnikiem, bo jego zasadą są rozmowy z widzami przed spektaklem przy stoisku z książkami oraz tuż po zakończeniu występu. W ogólnym opisie przebiegu stand-up’u Cejrowskiego czytamy bowiem: „Po występie podobnie i WC nigdy nie ucieka do domu, lecz zawsze dzielnie trwa na posterunku do ostatniej chętnej osoby! (...) WC stoi, pozuje do zdjęć, wpisuje dedykacje do książek i z uśmiechem popija swoją yerbę. Jest cierpliwy jak żółwie błotne. (Choć potrafi też być szybki, jak grzechotnik)”.

Czytaj także: Antropolodzy mówią „nie” rasizmowi i mowie nienawiści. Tylko kto ich posłucha?

Czy aktywiści będą chcieli i czy będą mogli (a to przecież dwie osobne kwestie) rozmawiać na tych samych prawach co inni? To pewnie będzie zależało od poleceń wydanych obsłudze kina, a może od innych czynników. Ale ani dyskusja, ani odwołanie występu nie jest jedynym celem akcji. Cała inicjatywa zakrojona jest długofalowo i ogólnopolsko jako część szerszego obywatelskiego protestu przeciwko „obecności w przestrzeni wspólnotowej człowieka o radykalnie antyhumanistycznych poglądach i agresywnym stylu ich nieskrępowanej ekspresji – Wojciecha Cejrowskiego”. Na razie o tych działaniach organizatorzy szczegółowo nie mówią, ale wiadomo, że część sygnatariuszy listu pojawi się 5 października na pikiecie przed kinem Wisła.

Podróżnicy mają milionowe zasięgi

W połowie września 170 polskich podróżników i dziennikarzy wystosowało list otwarty do Wojciecha Cejrowskiego (pozostał bez odpowiedzi). Organizująca ten protest inicjatywa „Z szacunkiem przez świat” podała, że od momentu publikacji listu w 48 godzin na jednym z portali społecznościowych osiągnięto zasięgi przekraczające milion osób.

„Tak wielu z Was napisało: Nareszcie. Tak wielu napisało: W końcu ktoś to powiedział na głos. Wiedzieliśmy, że »wyrażamy odczucia« wielu, ale skala Waszego odzewu nas przerosła i ogromnie pozytywnie zaskoczyła. Osób, które skopiowały nasz list, jest już prawie 12 tys. (...) Nasz list to tylko początek. Chcemy odpowiedzieć na Wasze pytania i wątpliwości, wskazywać konkrety, wytłumaczyć, dlaczego, co i jak chcielibyśmy zmienić na polskim rynku podróżniczym” – piszą twórcy „Z szacunkiem przez świat”.

Czytaj także: Polski reportaż jak szwedzkie kryminały?

Oto fragment ich listu: „Kiedy wybieramy się w podróż – jako dziennikarze czy blogerzy, czytani przez tysiące Polaków – zabieramy ze sobą jeszcze coś: odpowiedzialność. Nie wszyscy Polacy są w stanie wyjeżdżać za granicę, a już na pewno niewielu jest w stanie wyjeżdżać bardzo daleko i na dłużej. To my, poniekąd, pokazujemy im świat. Zdajemy sobie sprawę z wagi tego zadania: mamy wpływ na poglądy ludzi, którzy nas czytają i słuchają. To też od nas zależy, co będą nasi czytelnicy i słuchacze myśleć: o danym kraju, regionie, religii czy grupie ludzi. Nie możemy sobie pozwolić na przedstawianie uproszczonego wizerunku. Nie możemy zakłamywać rzeczywistości. Panu się to zdarza.

Kiedy wracamy z podróży – jako prelegenci i autorzy – poza szacunkiem i odpowiedzialnością za słowa staramy się mieć ze sobą pewną... pokorę. Bo jeżeli mówimy, że opowiadamy o świecie, to bohaterami naszych opowieści powinny być miejsca i ludzie, a nie my sami. Nasze wystąpienia mogą bawić, dlaczego nie. Ale przede wszystkim: nasze wystąpienia mają rzetelnie informować, a nie utrwalać stereotypy. Otwierać i łączyć, a nie zamykać i dzielić. To trudne zadanie. Jednak dla nas bardzo ważne. Utrwalanie stereotypów, europocentryzm i ksenofobia prowadzą do niewiedzy. Do strachu, lekceważenia i nienawiści. Nie chcemy się na to godzić”.

Podobieństwa i różnice

Obydwa listy jednocześnie różnią się i są do siebie podobne. Różnica jest taka, że list podróżników i dziennikarzy skierowany bezpośrednio do ich kolegi po fachu jest niezwykle „miękkim” przekazem, co zapewne wynika z faktu, że środowisko dziennikarskie niezwykle rzadko występuje przeciwko swej branży.

Sprawdźmy. W finale tego pisma znajdujemy narrację spokoju, prośby, strat i zysków: „Mamy prośbę, tak po koleżeńsku. Chcemy zaprosić Pana do refleksji nad tonem Pana wystąpień i wzięcia większej odpowiedzialności za to, jak Pan podróżuje i jak o swoich podróżach opowiada. Wszyscy możemy na tym zyskać. Niech Pan zauważy – przecież ten szacunek, o którym piszemy, tylko poszerzyłby grono Pana publiczności o osoby, którym, jak nam, bardzo go w Pana wypowiedziach brakuje”.

Natomiast w liście aktywistów obywatelskich (do dyrekcji kina Wisła, a nie do samego Cejrowskiego) nie ma miejsca na towarzyskie poklepywanie się po plecach. Są tu twarde, w tym prawne argumenty.

„Wolności słowa, prawa do posiadania i głoszenia poglądów, nierzadko przywoływanych na obronę zachowań i postaw jak te, którymi niesławnie zapisał się Wojciech Cejrowski, a przeciwko ograniczaniu swobodnej ekspresji artystycznej, nie da się oddzielić od odpowiedzialności za słowo i głoszone poglądy. Wolność słowa kończy się tam, gdzie narusza dobra chronione innych, poza tą granicą słowo staje się przestępstwem, ściganym na mocy prawa. Nie sposób też wyłączyć jej realizację spod przepisów obowiązującego prawa, w tym prawa najwyższego, jakim jest Konstytucja RP. W tym kontekście przypominamy również obowiązek niedopuszczenia do popełnienia przestępstwa (w szczególności przestępstwa z nienawiści) ciążący na każdym obywatelu Rzeczypospolitej Polskiej i zwracamy uwagę na dyspozycje art. 18 par. 3 kk: »odpowiada za pomocnictwo także ten, kto wbrew prawnemu, szczególnemu obowiązkowi niedopuszczenia do popełnienia czynu zabronionego swoim zaniechaniem ułatwia innej osobie jego popełnienie«. Wreszcie też zwracamy uwagę Państwa, że przysługujące »artyście« prawo do swobodnej ekspresji nie implikuje obowiązku udostępniania mu platformy dla takiej ekspresji – wraz z podjęciem decyzji o udzieleniu gościny wchodzicie Państwo we współodpowiedzialność za to zawartość wystawianego »spektaklu«”.

A podobieństwa? Zarówno sygnatariusze pierwszego, jak i drugiego listu zapewniają, że to nie jest ich jedyne działanie w tej kwestii. Zamierzają protestować dalej, szerzej – edukacyjnie, skutecznie. „To nie jest (tylko) sprawa Żoliborza. Ani (tylko) występu Cejrowskiego. Ale od skali mikro zaczyna się rugowanie chorób nienawiści z szerokiej przestrzeni publicznej. Z wrażliwości na każdy jej przejaw. Nie załatwi tego za nas żadna konstytucja, żadne prawo. Tylko my – obywatele. Ludzie – ludziom. Zaczynamy 5 października pod kinem Wisła na warszawskim Żoliborzu. Ciąg dalszy nastąpi, trzymajcie rękę na pulsie” – zapowiedziała Ewka Błaszczyk.

Czytaj także: Słowa biją, ranią, zabijają

Zobacz: Petycja w sprawie odwołania występu Wojciecha Cejrowskiego w kinie Wisła

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Świat

Dyplomaci jak hostessy – tak działa polskie MSZ

PiS w zasadzie nie prowadzi polityki zagranicznej. Nie potrzebuje więc doświadczonych ambasadorów. Chyba że do roli hostess.

Grzegorz Rzeczkowski
09.10.2019
Reklama